Gorący temat

LastMan, tom 10 – przeszłość puka do drzwi [recenzja]

Dziesiąty tom “LastMana” to album szczególny dla serii. Wskazuje na to choćby inna niż zwykle, mniej komiksowa grafika na okładce. Co to oznacza dla fabuły francuskiej serii?

“LastMan” coraz bardziej zbliża się do finału, co wyjątkowo czuć w dziesiątym tomie serii. Twórcy przez wszystkie poprzednie tomy tak bardzo byli skoncentrowani na teraźniejszości bohaterów i szybkiej akcji, że spora część wątków dotycząca przeszłości niektórych postaci wciąż pozostawała niewyjaśniona. A skoro już zbliżamy się do końca warto by się za to wreszcie zabrać, prawda? I dlatego dziesiąty tom obfituje w liczne retrospekcje.

Na takim etapie cofanie się do przeszłości bywa zabójcze dla fabuły i wystawia na próbę cierpliwość czytelników. Jednak w tym przypadku mamy okazję poznać genezę nieżyjącej już bohaterki, czyli Marianne, która w ‘LastManie” z czasem stała się jedną z najbardziej intrygujących postaci. To dosyć odważny zabieg twórców, zwłaszcza po cliffhangerze z poprzedniego tomu, kiedy to wyszło na jaw, kto kryje się za maską Cristo Canyona i czytelnicy z pewnością chcieliby dowiedzieć się więcej na ten temat. Spokojnie, w dziesiątym tomie ten wątek nie został odpuszczony, choć rozwiązanie jednej tajemnicy i tak zrodziło kolejne. Ale i tak największą atrakcją fabuły jest tu z pewnością Marianne i jej tajemnicza przeszłość, która wciąż ma wpływ na aktualne wydarzenia w Dolinie Królów. 

Ta przeszłość pod względem graficznym wygląda inaczej. Rysunki to oszczędna w konturach, delikatna akwarela, która w urzekający sposób pokazuje młodość tej wyjątkowej bohaterki, całą jej krętą drogę do momentu urodzenia Adriana. Pewne niedomówienia wreszcie zostają dopowiedziane, jak choćby tożsamość tajemniczego czarownika, który w poprzednim tomie zdołał mocno namącić w Dolinie Królów i wyraźnie jest zainteresowany osobą zmarłej Marianne. Dobrze, że mamy okazję przypomnieć sobie dzięki retrospekcjom jak sympatyczna i dzielna była to bohaterka i nawet wiedząc, co się wydarzy, równie dzielnie jej kibicujemy w kolejnych poczynaniach, jednocześnie obawiając się, jaką okrutną niespodziankę związaną z tą postacią szykują twórcy 

Z racji powyższego na drugi plan schodzi fabuła rozgrywająca się w Paxtown, choć przynajmniej mamy kontynuację wątku tożsamości Cristo. Jednak fakt, że zarówno Adrian i Richard Aldana zeszli ostatnio na dalszy plan trochę uwiera. Ale cóż, bohaterki kobiece aktualnie wiodą w tej serii prym, bo trzeba jeszcze dodać Elornę, która mobilizuje ekipę w Paxtown, by wrócić do Doliny Królów. Jak to się wszystko potoczy, czy wyjaśniony zostanie tytuł serii – nie mam naprawdę pojęcia, ale ufam bardzo twórcom, którzy przez dziesięć tomów trzymali równy, wysoki poziom i z całą pewnością nie obniżą go w nadchodzących, dwóch ostatnich tomach. Będzie się działo!

 

LastMan, tom 10

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Bastien Vives. Rysunki: Yves Balak, Michael Sanlaville. Tłumaczenie: Jakub Syty. Non Stop Comics 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Excalibur. Kroniki – historia legendarnego miecza opowiedziana na nowo [recenzja]

Już sam tytuł albumu – „Excalibur. Kroniki” – wskazuje całkowicie czytelny trop dla odbiorcy, w …

Leave a Reply