Gorący temat

LastMan, tom 7 – nowe rozdanie [recenzja]

Zaczynamy drugą połowę serii “LastMan”. Inne serie na takim etapie dostają najczęściej fabularnej zadyszki. A “LastMan” przeciwnie, wciąż w pędzie, wciąż w formie.

Kiedy do rąk dostajemy nowy pakiet od Non Stop Comics i w zestawie jest komiks z tej serii, to nie ma innej opcji, zaczynamy lekturę od tego właśnie tytułu. Tym bardziej, że w szóstym tomie “LastMana” nastąpiły przełomowe wydarzenia. Marianne została zabita, Adriana zostawiliśmy wiszącego nad przepaścią, a jeszcze pod koniec fabuła skoczyła dziesięć lat do przodu. Te dziesięć lat Richad Aldana spędził w lochu, a młodzi bohaterowie znani z pierwszych tomów, czyli Elorna i Gregorio są już starsi i wstąpili do królewskich oddziałów w odciętej od reszty świata Dolinie Królów. Elorna jest w tym tomie centralną postacią, co widać zresztą po okładce i to ona dokłada wszelkich starań, by dopaść Aldanę, który przy pomocy nowych, niespodziewanych sprzymierzeńców zdołał uciec z niewoli. Tak zaczyna się nowy rozdział w życiu bohaterów “LastMana”, który porwie ich w wir niesamowitej przygody.

Z największą przyjemnością patrzymy tym razem właśnie na Elornę, na jej determinację i żywiołowość, w przeciwieństwie do jej narzeczonego, który nie dorasta dziewczynie do pięt. Cały motyw ścigania Aldany jest bardzo kreatywnie pomyślany, bo przecież życzymy mu żeby uciekł, ale sympatia do bohaterki rodzi w nas nowe uczucie – jej też bowiem kibicujemy, licząc na fabularną przewrotkę, która uczyni z nich sojuszników. Poniekąd, ale nie do końca, autorzy idą tym tropem, dzieląc wydarzenia w komiksie na dwie fazy, czyli to co dzieje się jeszcze w Dolinie Królów (gdzie coraz bardziej widoczny jest wpływ Cudny na króla) i to co będzie działo się poza nią. A to drugie, to już naprawdę jest petarda.

“LastMana” zawsze czytało się świetnie, szczególnie kiedy bohaterowie pojawiali się w nowej lokalizacji i seria wchodziła nagle na nowe, gatunkowe tory. Po sześciu tomach już wiemy, że twórców stać jest na każdy szalony pomysł w wykreowanym przez nich świecie i taki dostajemy, na czele ze sposobem przedostania się właśnie do nowej lokalizacji.. Więcej już lepiej na ten temat nie pisać, bo czytelnik sam musi mieć przyjemność z odkrywania kolejnych tajemnic świata “LastMana”, ale warto nadmienić, że w tej drugiej połowie tomu twórcy bardziej postawili na humor i różne niezręczne sytuacje głównie wynikające z przekroczeń sfery intymnej. “LastMan” wciąż jest sexy, nawet mimo dramatów, których doświadczali wszyscy bohaterowie. Sprawdzają się również ci nowi, szczególnie epizodyczni. No ale wszyscy i tak czekają na wyjaśnienie losu Adriana i cóż…sami zobaczycie. A już ostatnia scena komiksu, to jest dopiero ogień! I znowu trzeba będzie czekać niecierpliwie na kontynuację…

LastMan, tom 7

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Bastien Vives. Rysunki: Balak, Michael Sanlaville. Tłumaczenie: Jakub Syty. Non Stop Comics 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Ród X/Potęgi X – przez tysiąc lat historii [recenzja]

“RódX/Potęgi X” to album, który jakościowo zostawia w tyle wszystkie ostatnie przygody X-Men wydawane w …

Leave a Reply