Gorący temat

Małgorzata Węgrzecka – Nad pismem dla dzieci nie może pracować każdy [wywiad]

Z Małgorzatą Węgrzecką, pisarką i obecną redaktorką naczelną kultowego “Świerszczyka” rozmawiamy m.in. o tym, czy trudno pracuje się nad  magazynami dla dzieci, jak prasa papierowa radzi sobie w czasie pandemii oraz czy trudno dostosować pismo z taką tradycją do wymogów współczesnego rynku.  

Prasa papierowa jest w odwrocie. Kolejne tytuły znikają z rynku, albo przenoszą się całkowicie do sieci, stawiając na format online. Świerszczyk zaś trwa, na przekór zmianom. Dziejowym, politycznym, a wreszcie pandemicznym. Jak to się dzieje? Gdzie tkwi sekret?

Małgorzata Węgrzecka: W ciągu 76 lat istnienia „Świerszczyk” zawsze wyróżniał się na rynku prasowym tym, że tworzyli go wybitni autorzy i ilustratorzy, uwielbiani przez dzieci, nagradzani, obdarzeni wspaniałą wyobraźnią i poczuciem humoru. W każdym numerze można spotkać opowiadania, wiersze, komiksy, ilustracje, które chce się czytać i oglądać bez końca, do których się wraca i przechowuje w pamięci przez lata.

„Świerszczyk” jest jedynym w Polsce magazynem literackim dla dzieci. Kupują go rodzice, którym zależy na rozbudzaniu w dziecku miłości do dobrych tekstów, napisanych piękną polszczyzną. A przy tym wdzięcznych i zabawnych, czasem wzruszających. Także nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej potwierdzają, że „Świerszczyk” skłania do czytania i chętnie korzystają z niego podczas lekcji (do każdego numeru przygotowujemy scenariusze zajęć rozwijających kompetencje uczniów).

„Świerszczyk” daje dzieciom wartościową rozrywkę, dużo jest w nim aktywności: zagadek, wyszukanek, krzyżówek, łamigłówek, zadań ćwiczących spostrzegawczość, logiczne myślenie, koncentrację i uwagę. Można te ćwiczenia wykonywać samodzielnie – i to okazało się atutem w czasach pandemii. Rodzice chętnie podsuwali dzieciom „Świerszczyk”, gdy sami zajęci byli pracą zdalną i potrzebowali dobrych, jakościowych treści, wspierających rozwój dziecka i będących uzupełnieniem edukacji wczesnoszkolnej. Ale wiele rubryk „Świerszczyka” doskonale nadaje się do tego, by usiąść razem z rodzicami, dziadkami, rodzeństwem i miło spędzić czas przy dobrej zabawie. Do każdego numeru opracowana jest nowa gra planszowa – wiemy od czytelników, że zarówno dzieci, jak i dorośli czekają na kolejny numer, by dać się wciągnąć do gry.

Pandemia przemodelowała rynek, nie tylko prasy, ale mediów ogółem. Większość najpopularniejszych tytułów w segmencie magazynów prasowych dla dzieci zanotowała sprzedażowe spadki w ostatnim pandemicznym roku. A Wy nie tylko odnotowaliście wzrost, ale i wystartowaliście z nowymi tytułami „Świerszczyk Reporter” oraz „Świerszczyk. Krzyżówki i łamigłówki”. Jak Wam się to udaje? W środku pandemii, nie tylko nie musicie walczyć o przetrwanie, ale w dodatku rozwijacie nowe projekty?

Czas pandemii był w wielu rodzinach wyjątkowo trudnym doświadczeniem. Trzeba było zająć czymś dzieci stęsknione za przedszkolem i szkołą. „Świerszczyk” to marka, której rodzice ufają, sami dobrze wspominają ze swojego dzieciństwa chwile spędzone nad magazynem; wiedzą także, że współcześnie tworzone numery są dostosowane do potrzeb, możliwości i zainteresowań dzieci urodzonych w drugiej dekadzie XXI wieku. Podsuwali więc swoim dzieciom magazyn, którego jakości i wartości są pewni. Przydawały się także scenariusze lekcji i propozycje zabaw domowych, które nasi eksperci przygotowywali na potrzeby nauki zdalnej.

W 2020 roku obserwowaliśmy, że każdy następny miesiąc przynosi lepsze wyniki sprzedaży. Jednocześnie bardzo dobrze przyjęte zostały wydania specjalne z krzyżówkami i łamigłówkami. Wydawca podjął więc decyzję o tym, by „Krzyżówki i łamigłówki” stały się kwartalnikiem. Trwały także prace nad przygotowaniem nowego tytułu: „Świerszczyk Reporter”. To magazyn popularno-naukowy dla dzieci, które szczególnie interesują się przyrodą, kochają zwierzęta i wolą inny rodzaj przekazu, niż teksty literackie: dużo zdjęć, konkretnych informacji, ciekawostek i łatwych w odbiorze infografik.

Ale może ten rynkowy trend, ta zmiana, to znak czasów? Może już nie potrzebujemy prasy papierowej? Bo treści dostarczane online nam wystarczą?

Treści dostarczane online mogą być wartościowe, a współczesne dzieci potrzebują dobrej edukacji cyfrowej – o tym jesteśmy przekonani, dlatego w „Świerszczyku” podpowiadamy, jak mądrze korzystać z internetu. Ale drukowany magazyn daje dziecku zupełnie inny rodzaj przyjemności i rozwijającej rozrywki. Rozwiązując zadania dziecko uczy się trzymać ołówek lub długopis, wodzić po śladzie, rysować według wzoru, łączyć punkty, stopniować nacisk na papier. To wszystko ważny trening dla małej motoryki, a z tym współczesne dzieci mają problemy. Z magazynu da się wyjąć wkładkę z grą planszową, wyciąć żetony i kartoniki, a potem przekonać się, że gra, w której używa się pionków, kostki i kart daje coś więcej niż ta cyfrowa. Przede wszystkim – w taką grę można bawić się wspólnie z kimś bliskim, zacieśniając z nim więź.

Papierowe wydanie magazynu trochę spełnia funkcję książki, którą można zabrać wieczorem do łóżka, przeglądać i czytać przed snem, stopniowo się wyciszając. Oglądanie świecącego ekranu rozbudza, zaburza sen, jest niewskazane ze względu na higienę cyfrową.

Ważną rolę w magazynie pełnią ilustracje, niektóre z nich opowiadają historie czytelne także dla dzieci, które jeszcze nie umieją składać liter w słowa. Właśnie w druku takie obrazy można podziwiać w odpowiednim formacie, zapewniającym dobry odbiór.

W świecie przeładowanym bodźcami i treściami cyfrowymi, praca z papierowym magazynem daje wytchnienie i rozwija ważne umiejętności.

Jaka jest rola – w zakresie dydaktyki – takich magazynów, jak Świerszczyk? Co oferują dzieciom? Rodzicom?

„Świerszczyk” to magazyn dla dzieci w wieku 5-9 lat. To czas intensywnych przemian, rozwoju poznawczego, motorycznego, społecznego. Treści w magazynie dostosowane są do różnych etapów tego okresu życia. Są teksty dla dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać lub dopiero ćwiczą tę umiejętność. W tekst wplecione są obrazki, pod którymi kryją się trudniejsze do przeczytania słowa, zawierające dwuznaki czy polskie litery ze znakami diakrytycznymi. Dzięki temu dziecko może czytać razem z dorosłym, uczyć się wodzenia wzrokiem po wierszach, ale nie zniechęca się wyzwaniami, które byłyby dla niego jeszcze zbyt trudne.

W rubrykach z aktywnościami wprowadzane są zadania, będące wstępem do myślenia matematycznego. Dziecko wyszukuje prawidłowości, ciągi logiczne, ćwiczy wyobraźnię przestrzenną i myślenie abstrakcyjne. Dla dzieci atrakcyjne są rubryki wymagające wyszukiwania różnic i podobieństw albo znajdowania elementów w większym zbiorze – trenują przy tym spostrzegawczość, oswajają się z symbolami, prostymi rachunkami. Bardzo ciekawym ćwiczeniem są te rubryki, w których na podstawie wierszowanej instrukcji trzeba odnaleźć litery ukryte w obrazku. To wszechstronny trening dla mózgu; są tu litery i liczby, określenia miejsca, konieczność interpretowania narysowanych sytuacji, przeanalizowania scenek… A to wszystko w bardzo zabawnym wydaniu. To taki rodzaj edukacji, której chyba wszyscy rodzice chcieliby dla swoich dzieci.

Jak „wymyśla” się poszczególne numery? Gdzie, wg jakiego klucza szuka się tematów?

Nad planami kolejnych wydań pracuje zespół doświadczonych redaktorów i twórców. Dyskutujemy, spieramy się, szukamy inspiracji w rozmowach z czytelnikami. Staramy się, by w każdym numerze „Świerszczyka” był temat przewodni, ale pokazany z wielu różnych punktów widzenia.

Nieco inaczej wygląda praca nad planami „Świerszczyka Reportera”, bo pismo popularno-naukowe wymaga konsultacji wielu specjalistów. Z najwyższą starannością dobierane są zdjęcia i informacje. Np. kiedy pisaliśmy o żyrafach, to na każdym zdjęciu analizowany był kształt cętek i plam, charakterystycznych dla różnych gatunków tych pięknych ssaków. Każdy detal jest sprawdzany i konsultowany. Dzięki temu powstaje pismo, które daje rzetelną wiedzę, choć podaną w lekkiej formie.

Trudno jest zainteresować dzieci w obecnych czasach? O czym najmłodsi czytają najchętniej?

Młodzi czytelnicy są ciekawi świata we wszystkich jego przejawach. Interesują się przyrodą, historią, ekologią wynalazkami, ale także chcą czytać o emocjach, tradycjach, baśniach, mitach. Ważne jest, by trudne tematy przedstawiać w interesujący dla dziecka sposób, poruszać jego wyobraźnię, rozbudzać wrażliwość. Stale sprawdzamy także (np. konsultując przygotowywany numer z dziećmi w rodzinach czy wśród znajomych), czy język i używane przez nas symbole, są zrozumiałe. Świat przedstawiony na rysunkach musi być adekwatny do tego, co znają ze swojej codzienności dzieci.

W pracy nad magazynem takim, jak „Świerszczyk”, czy „Świerszczyk. Reporter” ważny jest poziom merytoryczny. Kto pracuje nad przygotowywaniem materiałów? Nad ich merytoryczną poprawnością?

 „Świerszczyk” jest redagowany i sprawdzany przez polonistów, psychologów, specjalistów edukacji wczesnoszkolnej. Przy numerach tematycznych sięgamy także po opinie ekspertów z danej dziedziny.

„Świerszczyk Reporter” jest konsultowany z przyrodnikami, podróżnikami, edukatorami. Każdy numer czyta i sprawdza m.in. biotechnolożka, popularyzatorka nauki i autorka książek dla dzieci Ewa Zachara oraz Anna Kłopotek, redaktor przyrodniczy wydawnictwa Nowa Era. Nad poziomem merytorycznym czuwają także m.in.: przyrodnik i edukator Marcin Kostrzyński, znany internautom jako „Marcin z lasu”, Małgorzata Ściechowska – opiekunka zwierząt na kilku kontynentach oraz Katarzyna Walowska, edukatorka z wrocławskiego Ogrodu Zoologicznego.

„Świerszczyk” towarzyszy kolejnym pokoleniom dzieci. Wiele z nich to obecnie już dorośli ludzie, którzy sami mają potomstwo. Budowanie marki na tym, zrozumiałym sentymencie, pomaga? Łatwiej jest dotrzeć do decydentów – rodziców, by zainteresowali się magazynem?

Z pewnością na hasło „Świerszczyk” wielu rodziców i dziadków uśmiecha się szeroko, bo sami wychowywali się czytając ten magazyn. Ale tak długa historia pisma to z jednej strony kapitał, a z drugiej – wyzwanie. Redagując pismo staramy się czerpać z tradycji, ale przygotowywać nowoczesne wydania, dostosowane do percepcji dzieci urodzonych w epoce cyfrowej. Najbardziej cieszy nas, gdy dorośli biorą do ręki „Świerszczyk”, bo mają z nim związane dobre wspomnienia, ale potem, po przejrzeniu kilku stron, przyznają, że to pismo inne niż to, które zapamiętali: bardziej kolorowe, dynamiczne, różnorodne i bogate w treści.

Co jest najtrudniejsze w pracach nad magazynami dla dzieci? W czym tkwi największe wyzwanie? Największy kłopot?

Nad pismem dla dzieci nie może pracować każdy. Do tego trzeba mieć szczególny rodzaj wyobraźni, ciekawości świata, poczucia humoru i otwartości. Przede wszystkim zaś, trzeba rozumieć dzieci i traktować je po partnersku. Spojrzeć na świat z perspektywy człowieka, który jest niższy od dorosłego i nie wszystko jeszcze wie, ale tak samo potrzebuje szacunku i wsparcia.

Nadal chętnie współpracują ze Świerszczykiem” polscy artyści? Literaci, graficy? Tak, jak to miało miejsce w przeszłości?

Dla „Świerszczyka” od początku pracowali najlepsi literaci i graficy. Tak jest nadal. Do stałych autorów należą m.in. Małgorzata Strzałkowska, Zofia Stanecka, Natalia Usenko, Melania Kapelusz, Alicja Biedronka, Monika Hałucha, Eliza Piotrowska, Magdalena Kiełbowicz, Joanna Szulc, Ewa Zachara, Grzegorz Kasdepke, Wojciech Widłak, Rafał Witek. Ilustracje przygotowują m.in. Agnieszka Żelewska, Agnieszka Antoniewicz, Ewa Poklewska-Koziełło, Beata Zdęba, Anita Graboś, Ewa Podleś, Elżbieta Wasiuczyńska, Aleksandra Michalska-Szwagierczak, Marcin Bruchnalski, Piotr Nagin, Kacper Dudek, Maciej Łazowski, Karol Kalinowski, Piotr Rychel, Tomasz Kozłowski, Daniel de Latour… To czołówka polskiej literatury i ilustracji dziecięcej.

Świerszczyk. Reporter” będzie miał numery tematyczne? Każdy poświęcony pojedynczej gałęzi nauki? Czy będzie to miks tematów, z różnych dziedzin?

W każdym numerze „Świerszczyka Reportera” przedstawiamy jakiegoś bohatera ze świata przyrody. Pierwszy numer poświęcony był małpom, drugi żyrafom, trzeci – torbaczom. Ale to tylko sympatyczny pretekst, by opowiedzieć o tym, gdzie te zwierzęta żyją, z jakimi zagrożeniami się spotykają i jacy ludzie pojawiają się w ich świecie. Mamy więc informacje z obszaru geografii, ekologii, antropologii, medycyny, socjobiologii, technologii i wielu innych. Opowieść o zwierzęciu jest okazją do przyjrzenia się temu, jak działają ekosystemy albo poszukiwania podobieństw i różnic między gatunkami. Zawsze też przemycamy informacje o tym, jak zbudowane jest ludzkie ciało, jak się troszczyć o jego zdrowie i dobry rozwój. Czytelnik zyskuje nie tylko wiedzę, ale także świadomość tego, że świat jest złożony i różnorodny, a zgłębianie jego tajemnic może być wyzwaniem na całe życie.

Małgorzata Węgrzecka – redaktorka naczelna (od 2008 r.) wydawanego przez wydawnictwo Nowa Era magazynu dla dzieci „Świerszczyk”, pisarka. Wcześniej współpracowała też z „Ciuchcią”, „Tiną” czy „Pentliczkiem” (sekretarzyni redakcji). Z wykształcenia filolożka języka polskiego. Dla dzieci napisała m.in. trylogię detektywistyczno-magiczno-przygodową „Żółty Smok & Żółty Smok” i picturebook „Kotek Mamrotek i regulator chęci”, dla dorosłych dzieci wymyśliła i współtworzyła „Leksykon fantastyki”. Uwielbia szarlotkę na ciepło (najchętniej bez lodów).
Foto © Nowa Era

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Paulina Christa – Fundacja otworzyła mi drzwi, których jako wnuczka Janusza Christy otworzyć nie mogłam [wywiad]

Z Pauliną Christą, wnuczką Janusza Christy, autora “Kajko i Kokosza”, rozmawiamy o Fundacji “Kreska”, dziedzictwie …

Leave a Reply