Miecz zabójcy demonów – opowieść zemsty w konwencji horroru [recenzja]

“Miecz zabójcy demonów” to bardzo świeża propozycja wydawnicza dla miłośników siekania mieczem i horrorów. W Japonii i na Zachodzie bardzo popularna, u nas nieśmiało przebija się przez multum innych tytułów. A jest to seria, którą zdecydowanie warto wrzucić na szczyt stosiku do przeczytania.

Tanjirou Kamado to sympatyczny i uczynny nastolatek, należący do mieszkającej na uboczu rodziny handlarzy węglem. W wiosce jest szanowany i lubiany za swoją bezinteresowność i dobroduszność. Gdy pewnego dnia nad ranem wraca do domu okazuje się, że cała jego rodzina została zabita przez demony. No prawie cała, gdyż masakrę przeżyła młodsza siostra, która jednak sama przemienia się w demona. I w ten sposób Tanjirou wkracza do nieznanego dotąd świata, gdzie od dekad trwa zacięta walka między żądnymi krwi i mięsa kreaturami a ich zabójcami. W wyniku splotu wydarzeń chłopiec podejmuje szkolenie aby wyrównać rachunki.

Koyoharu Gotouge jako twóca komiksów zadebiutował w 2013 r, a już trzy lata później ruszył ze swoją pierwszą serią, którą jest właśnie “Miecz zabójcy demonów”, czyli wielki międzynarodowy bestseller. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z typowym shonenem (manga dla nastoletich chłopców), czyli opowieścią nastawioną na akcję, w której główny bohater przełamuje swoje słabości aby osiągnąć postawiony przed sobą cel. W tym wypadku zemstę na konkretnym demonie. Jest tu też sporo grozy, dramatycznych momentów oraz odrobina humoru na rozładowanie napięcia. Autor w pierwszym tomie odbębnia te motywy jakoby w poczuciu obowiązku. Geneza Tanjirou nie porywa, jest do bólu generyczna i chwilami nuży, ale po przeczytaniu dalszych części, widać, że była potrzebna i miała konkretny cel. Bowiem gdyby wpleść ją w bieżącą fabułę na zasadzie retrospekcji, niewiele by wnosiła, a mogłaby przeszkadzać. A tak, już na samym początku dostajemy ekspozycję postaci i możemy przejść do komiksowego mięsa.

Tym mięsem jest m.in. koloryt wynikający z umieszczenia opowieści w okresie Taisho, czyli na początku XX w., gdy w Japonii przelewała się fala ruchów demokratycznych, a wpływ Zachodu był coraz bardziej zauważalny. Jest nim też niesamowita wyobraźnia autora, która funduje nam coraz wymyślniejsze umiejętności demonów oraz w intrygujący sposób rozwija mitologię przedstawionego świata. Wiele drobnych elementów fabuły składa się więc na interesujący obraz całej rzeczywistości. Są też dobrze skonstruowane i zróżnicowane postacie, budzące zarówno sympatię jak i niepokój. Prym wiedzie tutaj drugoplanowy Zenitsu, który jest strasznym cykorem i ciągle biadoli na swój los, a który skrywa interesującą tajemnicę. Widać też, że Gotouge ma większy plan co do struktury całej opowieści, bowiem w fabule pozostawia wiele frapujących tropów, które w przyszłości zapewne doczekają się rozwiązania. Wisienką na torcie jest wszechobecna atmosfera grozy oraz bardzo brutalne i krwawe walki, które z pewnością zaspokoją apetyt fanów pojedynków na miecze.

W Japonii “Miecz zabójcy demonów” jest już serią zakończoną, liczącą sobie dwadzieścia jeden tomów. Na naszym rynku, na dzień dzisiejszy, mamy dopiero trzy, ale już teraz warto ją śledzić na bieżąco. Gotouge świetnie utrzymuje równowagę między dynamiczną akcją, rozwijaniem postaci a dawkowaniem kolejnych ciekawych strzępów informacji o swoim uniwersum. Niby to manga dla nastolatków, ale i dużo starsi czytelnicy będą czerpać z niej wiele przyjemności, zwłaszcza jeśli mają sentyment do lat 90., do których manga odwołuje się stylem i narracją.

Miecz zabójcy demonów, tomy 1-3

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz i rysunki: Koyoharu Gotouge. Waneko 2020

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply