Gorący temat

Międzywymiarowa Liga Sprawiedliwości – standardowa superbohaterszczyzna [recenzja]

W komiksach Uniwersum DC weszliśmy w nową fazę, która aktualnie prowadzi do jakżeby inaczej, kolejnego mega eventu, czyli “Mrocznego Kryzysu”. Jednak zanim zrobi się odpowiednio mrocznie, możemy pohasać z superbohaterami po różnych alternatywnych Ziemiach w “Międzywymiarowej Lidze Sprawiedliwości”.

Patrząc na wszystko, co się działo przez ostatnie, dajmy na to kilka lat w Uniwersum DC, mamy przykład ciągniętej (często na siłę) historii, która w żaden sposób nie może się zatrzymać. To opowieść-moloch, w której wszystko przetwarza się na nowo, przez co powstają kolejne konfiguracje, które i tak w ostatecznym efekcie niczym nowym nie są. I tak bez końca, choć dajmy na to męczący, ale też intrygujący event “Batman. Death Metal” dawał nadzieje na coś, co wykracza poza dotychczasowe doświadczenia całego Uniwersum DC. No właśnie – miało być inaczej, miały się otworzyć różne nowe możliwości i może i jest trochę inaczej, bo i w “Nieskończonej granicy” i “Międzywymiarowej Lidze Sprawiedliwości” wszechświat ratują drugorzędni superbohaterowie (choć to już też było wiele razy). Ale wcale inaczej nie jest, bo czytając ten drugi z wymienionych tytułów zastanawiamy się mimowolnie – dokąd to wszystko zmierza. Odpowiedź jest prosta – do kolejnego wielkiego eventu. W skrócie – najprawdopodobniej donikąd. 

W niniejszym tomie superbohaterowie znowu muszą się zmierzyć z olbrzymim zagrożeniem, a w zasadzie zagrożeniami. Jedno to Darkseid, który jak zły duch wraca co jakiś czas by zatrząść posadami uniwersum. Drugie czai się za szczeliną w Multiwersum, którą otworzył (i następnie zaginął w jej wnętrzu) Barry Allen. Darkseid plus szczelina równa się wielki problem, który superbohaterowie, na czele z czarnoskórym Supermanem z Ziemi 23 starają się rozwiązać przez pięć zeszytów serii Joshuy Williamsona i Dennisa Culvera. I o ile Williamson poprowadził fabułę w poprzedzającej  “Międzywymiarową Ligę Sprawiedliwości” “Nieskończonej granicy” naprawdę ciekawie, to w kolejnym projekcie, razem z Culverem raczej zawiedli, dając przeciętną historię, jedynie z kilkoma smaczkami, które ratują ów komiks przed czytelniczą porażką. Joshua Williamson (znamy go choćby z “Palcojada”), który przejął po Jamesie Tynionie IV run Batmana coraz mocniej zaznacza swoją pozycję w DC, ale czy jest twórcą pokroju swojego poprzednika, czy Scotta Snydera? Na razie tego nie czuć, choć może trzeba dać mu szansę – przecież to samo przerabialiśmy z Tynionem IV, który z czasem rozwinął skrzydła.

Mamy zatem album, który trzeba po prostu odhaczyć, jako preludium prowadzące do eventu “Mroczny Kryzys”. Narysowany jest przez pokaźny zestaw rysowników, spośród których trudno kogoś konkretnego zapamiętać. Jednak jest też pewna prawidłowość. “Międzywymiarowa Liga Sprawiedliwości” to fabuła, w której superbohaterowie przemieszczają się po różnych wersjach alternatywnych Ziem. I jeśli tylko trafią do jakiegoś ciekawego świata, od razu rysunki stają się ciekawsze i bardziej przyciągają wzrok. Ot choćby wizyta na Ziemi 13, którą przedstawił na Kyle Hotz wprowadzając klimat grozy niczym z klasycznych komiksów EC. Albo wizyta w najciekawszym w tej fabule wymiarze czyli na Ziemi 33, w której życie superbohaterów toczy się jedynie.. w komiksach, co swoją elegancką, realistyczną kreską przedstawia Mikel Janin. Są więc dobre momenty, ale ów nadrzędny cel, czyli pompowanie nadchodzącego eventu, Darkseid, Ciemność zza szczeliny itd. to po prostu rzeczy fabularnie istotniejsze i jednocześnie, niestety, fabularnie rozwodnione. No cóż, trochę szkoda, ale uniwersa superbohaterskie tak już mają. W pewnym momencie zaczynają nużyć i wchłaniamy te fabuły na automacie, póki naszej wyobraźni nie rozrusza jakaś niestandardowa historia. A ta jest niestety standardowa.

Międzywymiarowa LIga Sprawiedliwości

Nasza ocena: - 50%

50%

Scenariusz: Joshua Williamson i inni. Rysunki: Brandon aterson i inni. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Egmont 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza – słynny morderca po raz kolejny. I kolejny… [recenzja]

Nie oszukujmy się, historia Kuby Rozpruwacza została już mocno przeżuta na wszelkie sposoby przez światową …

Leave a Reply