Gorący temat

Odrodzenie, tom 1 – nie taki kosmita obcy, jak go malują [recenzja]

„Odrodzenie” to nowa komiksowa propozycja science fiction od Świata Komiksu z Wydawnictwa Egmont. Pierwszy tom zawiera zbiorcze wydanie zamkniętej fabularnie trylogii, złożonej z albumów „Misja”, „Strefa pośrednia” i „Wieczna zmarzlina”. I jeśli sama seria potrafi zachwycić świetną stroną graficzną, to niestety fabularnie pozostawia ona znaczący niedosyt.

Za całość odpowiada uznany francuski scenarzysta Fred Duval (w Polsce znany choćby ze znakomitej adaptacji komiksowej „Czarnych nenufar” Michela Bussiego), oraz jego stały współpracownik, rysownik o pseudonimie Emem. Sama seria bardzo mocno wpasowuje się w ramy klasycznej frankofońskiej sztuki komiksowej. Co z jednej strony nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie – może obiecywać naprawdę solidną przygodę w sztafażu SF. Z drugiej zaś strony, trochę na próżno spodziewać się tutaj przesadnej oryginalności. I poczucie „to już przecież wszystko kiedyś było” niestety mocno uwierać nas będzie przy lekturze.

Bo sama opowieść to dość trywialna historia, podparta niekorzystnymi – coraz mocniej obecnie zauważalnymi – zmianami klimatycznymi na Ziemi, jakie niosą bezpośrednie zagrożenie dla nas i naszego przetrwania, o czym nie od dziś grzmią coraz głośniej naukowcy i ekolodzy. I głos ten przebija się coraz częściej także do światowej, globalnej polityki. Sięga więc Duval po instrumentarium, na które współczesny odbiorca mniej lub bardziej jest uwrażliwiony, choćby wszechobecnym medialnym przekazem. A jednocześnie nie mówi w tym zakresie wiele nowego. Ot, czeka nas katastrofa cywilizacyjna, wynikająca bezpośrednio z katastrofy klimatycznej, do jakiej sami konsekwentnie doprowadziliśmy.

To wszystko już było, odmienione przez wszelkie przypadki przez fantastykę i szerzej – popkulturę. Nawet wprowadzenie drugiej linii fabularnej, związanej z obcymi nie odświeża konwencji nazbyt mocno. Zwłaszcza, że kosmici są nie tylko humanoidami z wyglądu, ale bywają w swoim postępowaniu aż nadto ludzcy, z całym wachlarzem typowo człowieczych przywar, jakie niestarannie moim zdaniem usiłuje maskować scenarzysta wtrętami o odmiennych rytuałach godowych kosmitów etc. Tak więc konflikt pomiędzy Ziemianami a Obcymi narasta, mimo dobrych chęci tych drugich i odruchowego, atawistycznego lęku przed nieznanym tych pierwszych, co prowadzi do konfrontacji. Do tego dochodzą obecni – a jakże – Obcy mniej pokojowo nastawieni, a bardziej zorientowani na eksploatację rabunkową ziemskich złóż. Nihil novi, chciałoby się powtórzyć, bo zachowanie tychże Obcych względem ludzkich społeczności do złudzenia przypomina ekonomiczno – terytorialne waśnie ziemskich państw. A że upozowanych przez autora w tym przypadku na kosmicznych przybyszów? Nadaje im to określonej powierzchowności, ale nie czyni w pełni Obcymi. A szkoda.

Bolesnym niedociągnięciem jest tutaj brak solidnie skonstruowanej i zaimplementowanej w fabułę tajemnicy. Nie mamy zbyt wiele do odkrycia, bowiem Duval nad wyraz szybko odsłania karty, a to, czego nie mówi wprost, równie łatwo możemy się domyślić. I napięcie znacząco opada, a my raczej czujemy się jak zwiedzający zoo z interesującymi osobnikami, niż uczestnicy emocjonujących zdarzeń, przekształcających przyszłe losy świata i ludzkości. I nawet kluczowy antagonista względem pozostałych grup Ziemian, którego działania manifestują się zdecydowaną wrogością wobec ludzi, jak i starającym się im mimo wszystko pomóc obcym nie okazuje się nadto zaskakującym i jego proweniencji domyślamy się zdecydowanie zbyt wcześnie.

Graficznie jest klasycznie, bez eksperymentów, ale wciąż naprawdę dobrze. Robią adekwatne wrażenie plenery zdewastowanej Ziemi, ale też panoramy obcych planet. Sami kosmici – jak wspominałem, mocno humanoidalni – są raczej zachowawczy w formie, ale już kosmiczna fauna potrafi zainteresować. Da się tutaj zauważyć wpływy kreacji z komiksów Leo, czy Mezieresa, lecz nie są to przesadnie odtwórcze zapożyczenia, ale raczej podążanie podobnymi tropami w zakresie kreacji „obcych” lokacji. Emem dobrze radzi sobie w kadrach i sekwencjach obfitujących w zwiększoną dynamikę, a w tych momentach plansz bardziej statecznych nie oszczędza na szczegółach tła. Co składa się na ciekawą, choć mocno odwołująca się do klasyki stronę graficzną, jaka dodaje do finalnej oceny „Odrodzenia” najmniej jedno oczko.

„Odrodzenie” to komiks mieszający SF z elementami postapo, który jednak winien być dedykowany raczej początkującym w gatunku czytelnikom, bo gatunkowych „starych wyjadaczy” zwyczajnie znuży własną powtarzalnością. Warto sięgnąć przez ładną stronę graficzną, ale trzeba obniżyć wtedy oczekiwania względem fabuły.

Odrodzenie tom 1

Nasza ocena: - 60%

60%

Scenariusz: Fred Duval. Rysunki: Emem. Wydawnictwo Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

LastMan, tom 8 – nadal jest świetnie [recenzja]

Jak oni to robią, że przez osiem tomów ta historia wciąż jest angażująca i nieprzewidywalna? …

Leave a Reply