Gorący temat

Zbrodnie przyszłości – meandry ludzkiej ewolucji [recenzja]

Po ośmiu latach nieobecności, jeden z najbardziej charakterystycznych reżyserów współczesnego kina powraca na srebrne ekrany, by po raz kolejny pod warstwą filmowych obrzydliwości ukryć uniwersalny skłaniający ku refleksji nad kondycją ludzkiej cywilizacji przekaz.

Fabuła „Zbrodni przyszłości” zabiera nas do nieokreślonej czasowo, nomen-omen… przyszłości. Takiej w której ze względu na zanieczyszczenie środowiska i zmiany klimatyczne, ludzkie ciała nagle zaczęły przejawiać symptomy nagłego ewolucyjnego skoku. Powstające jak grzyby po deszczu, spełniające nieokreślone funkcje organy wewnętrzne wymusiły dostosowanie dotychczasowej technologii, a przesunięcie granicy odczuwalnego bólu spowodowało powstanie nowych dziedzin sztuki, takich jak przeprowadzane w formie spektaklu chirurgiczne zabiegi na świadomych pacjentach. Jednym z artystów parających się takim zajęciem jest Saul Tenser, wykorzystujący swoje ciało niczym farmę sukcesywnie usuwanych organów. Ze względu na swoją rozpoznawalność i wpływy, Saul wkrótce zostanie wciągnięty w konflikt między dwiema wyznającymi sprzeczne poglądy grupami. Obok tych którzy przyspieszoną ewolucję uznają za zbawienie dla gatunku, są bowiem jeszcze tacy, którzy uważają, że sprawy idą za daleko. Po czyjej stronie stanie jednak Saul?

Mimo że najnowszy film mistrza body-horroru dzieli tytuł z powstałą w 1970 roku inną pozycją w jego portfolio, obie produkcje nie mają z sobą nic więcej wspólnego.  „Zbrodnie przyszłości” AD 2022 to science fiction czystej wody, uzupełnione jak zawsze firmowym dla Cronenberga body horrorem. Ten jednak jest tu ledwie dodatkiem – daniem głównym pozostaje zaś cokolwiek unikalna wersja zaproponowanej wizji przyszłości – mamy tu bowiem do czynienia z tchnącym retrofuturyzmem postapo, którego akcja toczy się głownie na niewielkich, nadgryzionych zębem czasu przestrzeniach. Jest brud, jest rdza i fascynacja cielesnością. Do tego wszystkiego wrzucona zostaje niezrozumiała organiczna technologia której podstawy film wykłada wyjątkowo niechętnie i sporo ukrytego między słowami ekologicznego przekazu. Jest tego niewątpliwie sporo i gołym okiem widać, że to właśnie ten aspekt Cronenberg postanowił uczynić podstawą całości.

Na tle tak rozbudowanego tła bowiem, historia sama w sobie wydaje się pełnić rolę drugorzędną. Mamy co prawda spisek i nieco suspensu wywołanego nieoczywistymi motywami poszczególnych bohaterów, a niektóre sekwencje wręcz ociekają klimatem soft porno, ale gdyby zabawę Saula Tensera w tajnego agenta pozbawić arthouse’owych wtrętów i udziwnień, całość mogłaby trącić wręcz banałem. Mimo tego zatem, że scenariusz „Zbrodni przyszłości” czasem kombinuje ponad miarę w przedstawianiu rzeczy prostych, pomysłowość Cronenberga odnośnie świata przedstawionego nieodmiennie intryguje – i wespół z obsadą niewątpliwie ciągnie całość ku górze.

Już sam rzut oka na nazwiska zaangażowanych aktorów może robić spore wrażenie – i na szczęście ich obecność nie ogranicza się jedynie do pojawienia się na liście płac. Z zaangażowanego zespołu trudno zarzucić cokolwiek z pewnością postawionym w centralnym punkcie historii wycofanemu Viggo Mortensenowi i jego jak zawsze zmysłowej asystentce, Léi Seydoux . Jeśli ktoiś będzie budził kontrowersje, to najpewniej Kristen Stewart, której neurotyczna Timlin wydaje się momentami mocno przeszarżowana – ale z drugiej strony dzięki temu niewątplwie potrafi zapisać się w pamięci.

Ostatecznie jednak, choć „Zbrodnie przyszłości” okazują się filmem raczej z tych skromnych, bynajmniej nie są pozbawione elementów które twórczość Davida Cronenberga charakteryzowały przez lata. Dla jego fanów, to zatem tak czy inaczej rzecz obowiązkowa. Ze względu na dość pretekstową fabułę, dla pozostałej części widzów, będzie to jednak raczej ciekawostka, niż murowany hit.

Foto © Monolith Films

Zbrodnie przyszłości

Nasza ocena: - 60%

60%

Reżyseria: David Cronenberg. Obsada: Viggo Mortensen, Léa Seydoux, Kristen Stewart i inni. Kanada/Francja/Wielka Brytania/Grecja, 2022.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Goście – nie ufaj nieznajomym [recenzja]

Jak kino zdążyło niejednokrotnie udowodnić, znajomości zawierane pod wpływem chwili to prosta droga ku mniejszej …

Leave a Reply