Porcelana, tom 2: Kostna biel – niszczycielska siła miłości [recenzja]

W zakończeniu pierwszego tomu “Porcelany” twórcy nieoczekiwanie popchnęli fabułę dziesięć lat do przodu. W “Kostnej bieli” przekonamy się już w pełni, jak radzi sobie niegdysiejsza Mała jako dorosła kobieta. 

Na okładce obok głównej bohaterki, tym razem określanej się w tej historii mianem Lady, znajduje się nieznana nam jeszcze męska postać, której działania staną się katalizatorem dramatycznych wydarzeń. Zanim te jednak nadejdą, poznajemy sporo szczegółów z aktualnego życia bohaterki, która wyrosła na młodą, pewną siebie i swoich talentów kobietę. To Lady zawiaduje obecnie dawną rezydencją Konstruktora i nadzoruje procesy alchymiczne. Sama figura byłego opiekuna Małej kładzie się cieniem na codziennych doświadczeniach bohaterki, bo ten w postaci porcelanowego konstruktu wydaje się pamiętać echa przeszłego życia. I chyba też dlatego Lady niejednokrotnie, wieczorami opuszcza rezydencję, by po prostu odreagować trudy jej codziennych obowiązków. 

Jednocześnie na scenę wkraczają nowi bohaterowie – kapitan straży regenta  z okładki oraz jego wojskowa przełożona w stopniu generała odpowiedzialna za walki na rubieżach tego świata, która próbuje na Lady wymóc wyprodukowanie armii porcelanowych żołnierzy. Fakt, że bohaterka nie zamierza ulec dowódczyni i jej odmawia jest zarzewiem najważniejszego, fabularnego konfliktu w “Kostnej Bieli”. Obok niego mamy równoległy i równie istotny wątek rozkwitającego, miłosnego uczucia miedzy Lady a kapitanem, które zaważy na dalszych losach obojga. 

O ile pierwszy z wątków prowadzi do spodziewanej i zarazem widowiskowej eskalacji konfliktu między Lady a panią Generał, to sposób poprowadzenia uczuciowej relacji między bohaterką, a kapitanem jest tym, co pozytywnie wyróżnia fabułę “Kostnej bieli”. Siła uczuć była również paliwem pierwszego tomu i wraz z tym, co dostajemy w drugim można już stwierdzić, że to właśnie różne odcienie miłości i ich wpływ na osoby połączone tym uczuciem są motywem przewodnim “Porcelany”.

W pierwszym tomie komiksu uderzała subtelność uczuciowej wiwisekcji między przyszłą Lady a Konstruktorem, w której odbiorze pomagała również elegancka w środkach wyrazu oprawa graficzna. Po pierwszym rozdziale “Kostnej bieli” mamy wrażenie że coś się w tym aspekcie popsuło, rozwój uczucia między dwójka bohaterów drażni swoją banalnością i dużą dozą patosu. Spokojnie, bądźmy cierpliwi, ponieważ to wszystko jest częścią twórczych zabiegów i próbą pokazania w jaki sposób siła uczuć może być w stanie skruszyć porządek i życia bohaterów, i świata wokół nich. 

Im dalej, tym lektura “Kostnej bieli” wciąga coraz bardziej gęstniejącą, mroczną wizją, a bohaterowie przekonują się, że miłość jest w równym stopniu uczuciem budującym związki, co mogącym je niszczyć. Niszczycielska siła miłości okazuje się w finale nie do zatrzymania i prowadzi fabułę i główną bohaterkę ponownie na nieznane i wzburzone wody. Po drugim tomie, fabularna ścieżka “Porcelany” łącząca w sobie uczuciowe skrajności wydaje się jeszcze ciekawsza, tak samo zresztą jak sama bohaterka, która wyrasta na jedną z najciekawszych kobiecych postaci z aktualnej oferty komiksowej dostępnej dla polskich czytelników.

Porcelana, tom 2: Kostna biel

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Benjamin Read. Rysunki: Chris Widgoose. Non Stop Comics 2020

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Invincible, tom 9 – nie ma lekko [recenzja]

Dziewiąty już tom “Invincible’a” jest ważny z wielu powodów, ale ten jeden jest bardzo konkretny. …

Leave a Reply