Gorący temat

Szkoła szpiegów na wakacjach – wybuchowa przygodówka nie tylko na lato [recenzja]

Rok szkolny powoli nabiera rozpędu, ale dla tych, którzy chcą jeszcze trochę poudawać, że lato, luz i nic nie trzeba, a wszystko można, mam świetną lekturę. Wystarczy sięgnąć po „Szkołę szpiegów na wakacjach” Stuarta Gibbsa, żeby choćby literacko przedłużyć sobie wakacje.

Podobno jak ktoś ma pecha to nawet w tyłku palec złamie. Ben coś o tym wie, bo choć stara się jak może, to kłopoty ciągną się za nim jak guma do żucia przyklejona do buta. Pierwszy rok w akademii szpiegowskiej dobiega końca. Widmo wakacji z rodziną i starym przyjacielem jest już na wyciągnięcie ręki, ale nagle okazuje się, że przecież na przyszłych szpiegów czeka jeszcze letni kurs przetrwania. Cóż robić? Trzeba pakować plecak i ruszać w drogę. Taki obóz w towarzystwie nowych przyjaciół mógłby być nawet fajną przygodą, gdyby nie fakt, że Pająk znów daje o sobie znać i za wszelką cenę chce zwerbować Bena w szeregi swojej organizacji. Jedno jest pewne – będą kłopoty.

Trudno w to uwierzyć, ale „Szkoła szpiegów na wakacjach” jest jeszcze lepsza niż „jedynka”. Wszystkiego jest tu więcej. Więcej emocji, tarapatów, zaskakujących zwrotów akcji, humoru, niewydarzonego Alexandra Hale’a oraz jego genialnej córki Eriki. Dziewczyny górą, bo tym razem pierwsze skrzypce gra właśnie Erica. Jest moc, bo naszej szpieżce nie podskoczy nawet sam King Bruce Lee karate mistrz. Perspektywa trzeźwo myślącego Bena, jego komentarze i humor doskonale współgrają z perfekcyjną i opanowaną Eriką, która zdaje się być gotowa na wszystko. Ale każdy ma jakiś słabe strony, które można wykorzystać, żeby zdobyć przewagę. I w takich właśnie momentach przydaje się wsparcie nieocenionych przyjaciół.

Podoba mi się, że Stuart Gibbs nie naciąga do granic motywu przyjaźni i nie wciska w usta bohaterów słodkich frazesów. Tutaj o wzajemnej sympatii świadczą przede wszystkim lojalność i chęć niesienia pomocy bez roztrząsania się nad sobą. Dzięki temu w trakcie lektury mamy wrażenie, że liczy się tylko akcja i dobra zabawa, a jednak gdzieś w serduchu zostaje przyjemne ciepełko. Sprytnie, panie Gibbs, szanuję takie podejście do sprawy.

„Szkoła szpiegów” to bez wątpienia najciekawsza młodzieżówka ostatnich lat. Niby przeznaczona dla młodszych nastolatków, ale hej, nawet dorosłym czytelnikom trudno oderwać się od książki. Jeśli lubicie (a wiem, że lubicie!) powieści z porywającą fabułą, poczuciem humoru i bohaterami, których się uwielbia, powieści napisane z werwą, polotem i nerwem, który sprawia, że w trakcie lektury czytelnik chodzi z emocji po pokoju, to nie marnujcie ani chwili dłużej. Seria Stuarta Gibbsa czeka!

Szkoła szpiegów na wakacjach

Nasza ocena: - 80%

80%

Stuart Gibbs. Przekład: Jarek Westermark. Agora 2021

User Rating: Be the first one !

Marta Kowal

Rocznik 87. Mama Ignacego, czytelniczka z bibliofilskimi skłonnościami, hobbicka dusza, zakochana w poezji, muzyce, psach i ptakach. Nie znosi gadać o sobie, dlatego pisze o książkach na dwóch blogach: Zaczytana mama i Exlibris Marty.

Zobacz także

Algorytm życia – cyberpunk najwyższej próby [recenzja]

„Algorytm życia” – debiutancka książka Marty Sobieckiej – to tytuł, do którego podchodziłem z równie …

Leave a Reply