Gorący temat

Toppi. Kolekcja. Tom 4 – Kolekcjoner – spod mistrzowskiej ręki nie wychodzą rzeczy średnie [recenzja]

„Kolekcjoner” to kolejny – czwarty już – tom imponującej serii dzieł Sergia Toppiego, wydawanych w naszym kraju przez niezastąpione Wydawnictwo Lost In Time. I chwała wydawcy za to, bowiem włoski mistrz komiksu był dotychczas wielkim nieobecnym na polskim rynku komiksowym. Całe szczęście, teraz się to zmienia.

Trudno nie tyle opisać postać Kolekcjonera, co znaleźć dla niego adekwatny popkulturowy odpowiednik. To postać doprawdy niezwykła, kumulująca w sobie cechy takich poszukiwaczy przygód, jak znany wszystkim Indiana Jones, ale mająca w sobie i wiele z mniej rozpoznawalnego powszechnie Alvara Mayora. Cechuje kolekcjonera bardzo charakterystyczny image, mocno odstający od typowej charakterystyki wizualnej awanturników z przygodowych opowieści, a bardziej kojarzący się z angielskim, bądź amerykańskim pubem z XIX wieku. W połączeniu z niezwykłym sprytem, sprawnością i umiejętnością przewidywania czynią one z Kolekcjonera postać nie tylko o wielkim potencjale kreacji, ale też wystarczająco wyrazista w swojej plastyczności, by mogła stać się głównym motorem napędowym serii. A co za tym idzie, także docelowo śmiało pretendować do miana kultowości.

Sam bohater jest w dużej mierze niedopowiedziany. Otaczający go nimb legendarności sprawia, że słyszano o nim w najdalszych, najdzikszych zakątkach globu, a i on sam zdaje się mieć wszędzie przyjaciół i znajomków, którzy niejednokrotnie ratują go z opresji. A tych w komiksie niemało, bowiem poszukiwanie najrzadszych, najcenniejszych artefaktów nie jest zajęciem najwdzięczniejszym czy najbezpieczniejszym. Ale Kolekcjoner nigdy nie ustaje w wysiłkach, a co ważniejsze – zawsze osiąga to, czego pragnie, pomimo piętrzących się zwyczajowo przeciwności.

Skarby, których poszukuje nasz bohater też okazują się zdecydowanie dalekie od tendencyjności. Zapomnijcie o artefaktach, za jakimi uganiać się zwykli poszukiwacze skarbów na przestrzeni popkultury. Zapomnijcie o Arce Przymierza, Świętym Graalu, czy skarbach Templariuszy. Mamy tutaj zestaw o wiele bardziej egzotyczny, o wiele bardziej niezwykły. I służący w dużej mierze nie tyle dla samej linii przygodowej, ale raczej do opowieści o ludzkiej naturze. Bowiem to ona właśnie jest głównym spektrum rozważań w twórczości Toppiego. To nad nią najczęściej, w trakcie swoich eskapad pochyla się Kolekcjoner. I trzeba podkreślić, że zwykle ci, których buńczucznie uznalibyśmy za przedstawicieli cywilizowanego świata, okazują się gorsi, bardziej bezwzględni. To oni częściej kierują się bezrozumną chciwością, najniższymi pobudkami i pragnieniami.

Przygody Kolekcjonera to także pretekst dla Toppiego do kulturowych podróży, do ukazania szerokiego spektrum dawnych cywilizacji, które my, odbiorcy, my, Europejczycy, niejednokrotnie na wyrost, we własnej pysze, zwykliśmy określać mianem „dzikich”. Nie brak tutaj elementów nadprzyrodzonych, nie brak melancholijnych rozważań nad istotą tego, co naprawdę cenne, co stanowi realną wartość danego „skarbu”, czy też artefaktu. To cechy zbieżne z wcześniejszymi historiami Toppiego, które tutaj zyskują jeszcze mocniejsze uwypuklenie, wyraźniejsze podkreślenie.

Graficznie to wciąż przykład arcydzieła, jakie wymyka się klasycznym ramom komiksowej sztuki. A raczej definiuje ją na nowo, zupełnie lekceważąc typowe ramy kadrów czy układ plansz. Toppi – a raczej jego postacie – z ochotą ignorują sztywne wyznaczniki kadrowania, pozwalając sobie na dominację na poszczególnych stronach, o ile pozwala na to fabularny koncept. Ale to jednocześnie sprawia, że cała opowieść ucieka od linearnej linii obrazowania opowiadanej historii, a każda plansza zdaje się wręcz kipieć dynamizmem. I – niejednokrotnie – stawać się zamkniętym w obszarze komiksowego medium, pełnoprawnym obrazem, któremu sztywno narzucona forma zwyczajnie by przeszkadzała.

To kumulacja czerni i bieli, oparta na mistrzowsko opanowanej kresce, gdzie plamy wypełnionej tuszem czerni mają równoznaczne znaczenie ze starannie wycyzelowanym detalem, a zaburzenie perspektywy na kolejnych stronach, w kolejnych kadrach tylko potęguje wrażenie ruchu, sprawiając iście hipnotyczne wrażenie.

Zdaję się coraz bardziej w ocenach twórczości Toppiego monotematyczny. Jednak cóż poradzić, kiedy obcuje się z twórczością tak niezwykłego artysty? Toppi nieprzypadkowo zaliczany jest do mistrzów nie tylko europejskiego, ale też światowego komiksu. A w niniejszym tomie spełnia wszelkie marzenia moich lat dziecinnych – zew przygody, obce cywilizacje, najdziksze zakątki świata i nieopisywalne skarby będące na wyciągnięcie ręki tych naprawdę odważnych zdobywców! Kto – będąc dzieckiem, nie marzył o tym samym? Tutaj jest to wszystko, w dodatku okrzepłe w opowieści dla dorosłych. Adekwatnie surowej, brutalnej, pozbawionej lekkości i ironii charakterystycznej choćby dla kina nowej przygody, ale jednocześnie dysponującej pewnego rodzaju magnetyzmem, należnym tylko najwybitniejszym opowieściom. Bo „Kolekcjoner” z całą pewnością do takowych się zalicza.

Toppi. Kolekcja. Tom 4 - Kolekcjoner

Nasza ocena: - 90%

90%

Sergio Toppi. Lost in Time 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Świat Akwilonu. Orki i gobliny, tom 3; Gri’im – samotność orka [recenzja]

  Trzeci tom “Orków i goblinów” utwierdza w przekonaniu, że warto inwestować swój czas w …

Leave a Reply