Gorący temat

Wonder Woman. Historia Amazonki – życie na własnych warunkach [recenzja]

W powiększonych wydaniach w ramach DC Black Label jak na razie najlepiej wypadają opowieści z Wonder Woman w tytule. Choć najnowszy album może mocno zaskoczyć fanów superbohaterki. 

Jakiś czas temu do rąk czytelników trafiła undergroundowa w duchu ‘Wonder Woman. Martwa Ziemia” Daniela Warrena Johnsona, który to komiks wciąż uważam za najlepszy album w ramach powiększonej edycji DC Black Label. Tuż obok niego, pod względem jakości  stoi “Catwoman. Samotne miasto”, czyli tytuł, w którym znowu mamy kobiecą bohaterkę. Do tego zacnego grona (opowieści o męskich bohaterach niestety nie prezentują się już tak dobrze) dorzucam bez wahania nagrodzony Eisnerem album ‘Wonder Woman” Historia Amazonki”, czyli najbardziej specyficzny i zaskakujący komiks w tej linii wydawniczej. 

Chociaż na okładce widzimy tytułową bohaterkę, to nie jest opowieść o Dianie. To w ogóle historia, która nie zahacza o superbohaterska teraźniejszość, tylko zanurza się w odległej przeszłości i hojnie posiłkujac sie grecką mitologia opowiada o tym, jak powstało plemię Amazonek zamieszkujących odciętą od świata Temiskirę.  Ta historia zgodnie z zamysłem scenarzystki, Kelly Sue DeConnick miała być podzielona na trzy etapy i  w tych dwóch pozostałych twórczyni zapewne skupiłaby się już na Dianie ( te kolejne odsłony wciąż nie powstał) i to co mamy w rękach to mocno rozbudowany wstęp do originu Wonder Woman, na dodatek opowiedziany z perspektywy bohaterek – zarówno greckich bogiń jak i Amazonek – co przekłada się na bardzo interesującą reinterpretację i to nie tylko greckich mitów. 

Amerykanie w zestawieniach popkultury z grecką mitologią nie byli nigdy ani szczególnie porywający, ani pomysłowi i najczęściej wykorzystywali ten wycinek europejskiej kultury antycznej bardzo instrumentalnie. Dlatego już od pierwszych plansz “Wonder Woman. Historia Amazonki” wzbudza podziw zarówno rozbudowaną, rozpasaną wręcz stroną graficzną, ale także imponującym podejściem do materiałów źródłowych. Dodajmy do tego feministyczne zacięcie Kelly Sue DeConnick i mamy iście wybuchowy materiał. Zdaję sobie sprawę, że ta wzmianka o feminizmie i konsekwentne trzymanie się jego linii w całej opowieści mogą nie brzmieć zachęcająco dla niektórych czytelników (bo czytelniczek chyba nie), ale akurat w tej opowieści te ideologiczne zabiegi są jak najbardziej usprawiedliwione i użyte z dużym pożytkiem dla samej fabuły. To zresztą wcale nie odosobniony przypadek – mieliśmy już jakiś czas temu album ze Scream Comics, “Serce Amazonek”, który prezentował bardzo podobne podejście. Jednak w “Wonder Woman” czuć ponadto pasję, a może nawet i misję autorki, która postanowiła stworzyć razem towarzyszącymi jej rysownikami (Gene Ha i Phil Jimenez) i rysowniczką (Nicola Scott) dzieło wyjątkowe na tle całej komiksowej, superbpohaterskiej sceny. Niektórzy mogą twierdzić, że oddzieliła się gruba krechą od tejże sceny. A w rzeczywistości opowiedziała historię o kobietach, prawdziwych superbohaterkach, które postanowiły żyć na własnych warunkach

W pierwszym rozdziale to przede wszystkim opowieść o boginiach buntujących się przeciwko Zeusowi. Twórcy dają nam niezwykle fascynujący obraz Olimpu i panujących na nim stosunków, który nie przywołuje dajmy na to reminiscencji z “Mitologii” Parandowskiego”, bo opowiada o czymś nieobecnym w znanych nam literackich opowieściach o greckich bogach. Wrażenie robią zarówno wszechwładny i mizoginiczny Zeus, jak i rozwścieczone boginie. Z nich wszystkich, z całej opowieści na dłużej zostaje w pamięci Hera – postać na swój sposób tragiczna, teoretycznie stojąca z boku wydarzeń, ale zdolna dostrzec (także dzięki boskim przymiotom) konsekwencje buntu bogiń przeciwko Zeusowi i nie zmieniającą się sytuację ziemskich  kobiet, która będzie jeszcze trwała tysiąclecia. Z jednym wyjątkiem w postaci Amazonek.

Dalsza część “Wonder Woman. Historia Amazonki”” to w głównej mierze opowieść o Hipolicie i jej  drodze do wstąpienia w szeregi Amazonek. Przyszła matka Wonder Woman to nieszablonowo skonstruowana postać, u której scenarzystka wyeksponowała nie tylko zalety, ale też słabości i wątpliwości co do podejmowanych wyborów. Te ostatnie okazują się słuszne w momencie, kiedy greccy bogowie postanawiają ukarać zuchwałe Amazonki, co prowadzi również do wybuchowego konfliktu między reprezentującymi płci przeciwne mieszkańcami Olimpu. Słowem dzieje się ale te wszystkie wydarzenia i zwroty akcji są przemyślane, służą głębszemu zamysłowi scenarzystki. Bo choć to nie jest jeszcze opowieść o samej Diane, to jednak jest obecna jej idea – bo ze wszystkich dążeń bohaterek tej historii wykuwa się w ich działaniach i pragnieniach największa ziemska superbohaterka. Trzeba naprawdę talentu i samozaparcia, by stworzyć tak sugestywna opowieść, dzięki której Wonder Woman jawi nam się dokładnie taka, jaką ją znamy z jej  współczesnym przygód i doświadczeń. Silna, mądra, zdecydowana, po prostu żyjąca na swoich warunkach. Aby to się spełniło, aby to się zadziało wszystkie kobiece bohaterki w komiksie ( i szczerze, to nie tylko w komiksie) musiały przejść bardzo długą drogę.

 

Wonder Woman. Historia Amazonki

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Kelly Sue Deconnick. Rysunki: Phil Jimenez i inni. Tłumaczenie: . Egmont 2024

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Lucyfer, t.4: diabeł w głębi serca – współczucie dla diabła [recenzja]

Czwarty i ostatni  tom „Lucyfera” w ramach “Sandman Uniwersum” potwierdza wysoką jakość serii o Gwieździe …

Leave a Reply