Wychowane przez wilki (odcinki 1-5) – androidy naszą nadzieją? [recenzja]

W przypadku omawianej produkcji HBO sporo zamieszania wywołał już sam fakt, że Ridley Scott, jeden z niekwestionowanych mistrzów współczesnego science fiction powraca do gatunku wraz z nowym serialem.

Scott zajął się co prawda w najnowszym serialu reżyserią zaledwie dwóch odcinków i objął stanowisko producenta wykonawczego, ale w niczym nie przeszkadza to, by „Wychowane przez wilki” podejmowały bodaj ulubione tematy legendarnego reżysera, przewijające się w jego twórczości w ciągu kolejnych dekad – rozważania nad istotą człowieczeństwa, różnice między ludźmi a sztuczną inteligencją i wszelakie ich implikacje. W zgodzie z tym, w serialu autorstwa Aarona Guzikowskiego znajdziemy się w ponurej wizji przyszłości – takiej w której Ziemia została doszczętnie zniszczona przez wojnę pomiędzy ateistami i wyznawcami radykalnego religijnego kultu zwanego Mitraizmem. By ratować co z naszego gatunku pozostało, na planetę Kepler-22b wysłana zostaje wyposażona w ludzkie embriony dwójka androidów z zadaniem założenia nowej kolonii i tym samym umożliwienia ludzkości drugiego startu. Tyle, że jak się wkrótce przekonają, wychowanie ludzkich dzieci to wcale nie taka prosta sprawa, zwłaszcza kiedy okazuje się, że przeszłość dopada każdego.

„Wychowane przez wilki” początkowo spotkało się z dość ostrożnym przyjęciem ze strony publiki – zwracano uwagę na dość podobny motyw w jednym z filmów Netflixa, „Jestem matką”. O ile rzeczywiście, wątek sztucznej inteligencji próbującej własny kawałek programistycznego kodu przekuć w macierzyństwo może budzić pewne skojarzenia, szczęśliwie cała reszta show jest już czymś zupełnie odmiennym.  Zamiast eksploracji relacji między człowiekiem a maszyną, na pierwszy plan w serii Guzikowskiego wysuwa się raczej dysputa w tematach ideologicznych – i cóż tu wiele pisać, dostaje się po równo obu stronom barykady.

Przyczyną do tego typu rozważań staje się główny wątek serialu – budowa nowej kolonii w nieprzyjaznym środowisku. Celnie przedstawione, powolne grawitowanie ludzi w kierunku wiary jest tu kontrowane fanatyzmem, do którego w opozycji stoi mechaniczna wręcz bezduszność drugiej strony barykady, nie wahająca się poświęcać najmłodszych istnień na poczet zwycięstwa. Starcie dwóch przeciwstawnych sił musi skończyć się anihilacją i jak się zdaje, dokładnie tę bezzasadność konfliktu w ogóle, chce nam w swoim serialu Guzikowski jak najdokładniej wypunktować. Warto przy tym wspomnieć, że „Wychowane przez wilki” nie rozkręca przy tym nie wiadomo znów jak wielkiego tempa i niekoniecznie mnoży ponad miarę poboczne elementy fabuły – ale nie znaczy to w żaden sposób, że należy traktować jako wadę. To co mamy, uzupełnione o kilka potencjalnie istotnych historii związanych z motywacjami i przeszłością głównych bohaterów w zupełności wystarcza, by przy nowym show bawić się zupełnie dobrze.

Po części odpowiada za taki stan rzeczy rewelacyjna strona techniczna widowiska. Jak wszystko w gatunku sygnowane nazwiskiem Ridleya Scotta, audiowizualnie trudno „Wychowanym przez wilki” cokolwiek zarzucić. Pięknie prezentuje się już animowana czołówka z nostalgiczną ścieżką dźwiękową Bena Frosta i Marca Streitenfelda, znakomite wrażenie wywołuje też utrzymana w surowej palecie barw scenografia. Jest obco, ale nie na tyle by w jakimś stopniu niweczyło to immersję – wszystkie elementy stylu „Wychowanych przez wilki” dobrze ze sobą współgrają, a uzupełnione o równie efektowne CGI, jednoznacznie wskazują, że to kolejny serial, który walorami produkcyjnymi może spokojnie równać się z największymi hitami przeznaczonymi na srebrny ekran. Warto zwrócić również uwagę na obsadę, w której wybijają się cztery nazwiska – zarówno bowiem Travis Fimmel i Niamh Algar po ludzkiej stronie, jak i Amanda Collin wraz z Abubakarem Salimem po „sztucznej” kreują postaci niejednoznaczne – takie których losami będziemy co najmniej zainteresowani, jednocześnie nie zawsze będąc pewnymi co do kierunku w jakim ostatecznie podążają.

„Wychowane przez wilki” jest więc serialem dobrym. Trudno określić go mianem piewcy prawd objawionych, czy dzieła które odmieni nasz światopogląd, ale z wykorzystywanych w fantastyce naukowej po wielokroć elementów tworzy koherentną całość, która potrafi się obronić intrygującą wizją. Jeżeli tak będzie prezentowała się druga połowa pierwszego sezonu, możemy niewątpliwie mówić o sukcesie.

Foto © HBO

Wychowane przez wilki

Nasza ocena: - 75%

75%

Twórca: Aaron Guzikowski. Obsada: Travis Fimmel, Niamh Algar, Amanda Collin, Abubakar Salim i inni. USA, 2020.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Maciej Bachorski
Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Barbarzyńcy – więzy krwi [recenzja]

Rzymskie podboje od dawna stanowią wdzięczny temat dla filmowców. W związku z tym, nowy serial …

Leave a Reply