Gorący temat

X-Men: Era Apocalypse’a, tom 2: Rządy – rozrywka dla komiksowych archeologów [recenzja]

Okładka drugiego tomu “Ery Apocalypse’a” wzbudza rozbawienie. Nie wiadomo czy postacie prężą się do fotki, kogoś atakują czy prezentują swoje możliwości. Autorowi ewidentnie zabrakło konsekwencji. Niemniej to jedyny humorystyczny akcent w albumie, który już od pierwszych stron serwuje dramaty i chwile grozy.

Dla przypomnienia. Młody Charles Xavier przypadkiem został zamordowany przez swojego syna, który przeniósł się w czasie aby zlikwidować Magneto. W wyniku tego niefortunnego zbiegu okoliczności, rzeczywistość X-Men jaką do tej pory znaliśmy, diametralnie się zmienia. Do władzy dochodzi potężny mutant, En Sabah Nur, tytułowy Apocalypse, którego celem jest wytępienie homo sapiens, a na drodze do jego osiągnięcia nie zawaha się pozabijać pobratymców. W “Rządach” coraz bardziej zagłębiamy się w ten katastroficzny świat spływający krwią niewinnych, gdzie nie ma nadziei, a strach to chleb powszedni. Scenarzystom świetnie udało się uchwycić przytłaczającą atmosferę rezygnacji i pogodzenia się z losem. Na drugim planie serwują małe i wielkie dramaty zwykłych ludzi i zbuntowanych mutantów, po kawałeczku odsłaniając kulisy potężnej machiny terroru rodem z brutalnego i krwawego horroru. Ale to wszystko jest jedynie tłem dla głównych wydarzeń, w których udział biorą różne grupy X-Men, zmierzające do obalenia tyrana lub przynajmniej uratowania tylu istnień ile się da.

Scenarzyści nie szli na żadne ustępstwa w roztaczaniu wizji potwornego świata bez Xaviera. Stąd liczne przetasowania w zespołach, zmiany charakterów postaci, odniesione rany wojenne czy braki kadrowe. W latach 90. ta opowieść szokowała czytelników przyzwyczajonych do “potwora miesiąca”, a i dziś, choć nie ma takiego impaktu, robi wrażenie zamysłem i wprowadzonymi rozwiązaniami. Znakiem tamtych czasów są przepompowane dialogi, sporo patosu i kulejąca miejscami narracja, ale te nieliczne wady w ogóle nie psują odbioru.

Ciekawym doświadczeniem jest też obserwowanie rysunków, których autorami jest grono ponad dziesięciu artystów. Można odnieść wrażenie, że prześcigali się oni w kopiowaniu stylu Jima Lee, a chlubnym wyjątkiem od tej reguły są prace Chrisa Bachalo ocierające się wręcz o awangardę. A zatem drugi tom “Ery Apocalypse’a” to nadal przednia rozrywka, zarówno dla fanów X-Men jak i komiksowych archeologów. 

X-Men: Era Apocalypse’a, tom 2: Rządy

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: John Francis Moore, Jeph Loeb, Warren Ellis, Fabian Nicieza, Scott Lobdell, Larry Hama. Rysunki: Steve Epting, Steve Scroce, Andy Kubert, Joe Madureira, Tony Daniel, Chris Bachalo, Adam Kubert i inni. Mucha Comics 2020

User Rating: 5 ( 1 votes)

Paweł Deptuch

Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Death or Glory, tom 2: Kto tu jest szaleńcem? – fury road [recenzja]

Jeśli wydawało nam się, że nie może już być szybciej, mocniej i bardziej wybuchowo niż …

Leave a Reply