Gorący temat

Zasada trójek – brawurowa metafora [recenzja]

W “Zasadzie trójek” pod płaszczykiem wizualnie infantylnego fantasy kryje się całe  bogactwo psychologicznie celnych obserwacji. Dzięki takiemu zabiegowi,  z biegiem lektury wszyscy bohaterowie o wyglądzie sympatycznych stworków stają nam się emocjonalnie coraz bliżsi.

Tomasz Grządziela alias Tomasz Spell w intrze swojego najnowszego komiksu odpala z grubej rury. Dostajemy skrótową, ale jakże dosadną genezę tytułowej, rysunkowej krainy, estetycznie spokrewnioną z animacją “Pora na przygodę”, w której trzy monolitowe bóstwa ustanawiają obowiązujące zasady, a potem w odruchu wspólnoty z dopiero co stworzonymi istotami efektownie i na zawsze znikają. Świat zostaje sam sobie, tętniący życiem, skomplikowany w swej kreacji, co widać po nazwach poszczególnych lokalizacji oraz wizualnie dopieszczony przez autora i jakby nie patrzeć, w jakimś stopniu stanowiący odbicie naszego – to wrażenie będzie się zresztą potęgowało w miarę lektury, im bardziej będziemy wnikać w osobowości najważniejszych bohaterów “Zasady Trójek”.

Zgodnie z tytułem, mamy ich również trójkę. Pierwszy to narwany Rubin Drugi, który zawodowo para się magicznymi pojedynkami. Mieszka razem ze swoim partnerem Honorem, którego zawód jest dużo mniej ekscytujący. Chciałby być telepatą, a zajmuje się w pracy nieustannym wyczesywaniem włosów dziwnej, monstrualnej istoty nazywanej Bankierem. No i jest jeszcze Alfa, która z impetem wkracza w życie tej dwójki. Tak jak Rubin specjalizuje się w magicznych pojedynkach i jest w nich prawdziwą mistrzynią, budząc swoimi umiejętnościami w Rubinie i zazdrość i furię. Oboje znają się z dzieciństwa, ich drogi jednak dawno się rozeszły. Alfa ma zresztą specjalną, samodzielną misję, prowadzi śledztwo w sprawie pewnej zaginionej persony (scena z jej rozpoznaniem na zdjęciu jest przykładem genialnej w swym użyciu prostoty). Kolejne działania całej trójki będą miały z czasem druzgocące wręcz konsekwencje. Dla kogo? Cóż, tu już trzeba sprawdzić podczas lektury. Te sto dziewięćdziesiąt dwie strony pochłania się w błyskawicznym tempie, a na koniec, kiedy jeszcze nie wyhamowaliśmy, Tomasz Spell zostawia nas w stanie emocjonalnego rozbicia i z obrazem doskonale nam znanego w swej obojętności świata wokół. No jak to, czy naprawdę tak miało być? 

Tomasz Spell jest autorem kilku komiksowych albumów, wśród których jak dotąd najbardziej znane były “Przygody Stasia i złej nogi”. I tam, i w “Zasadzie trójek” całość fabuły gra czytelną metaforą, bardzo udanie wspartą przez wykorzystanie gatunkowych motywów. ”Zasada trójek” jest bowiem równie pochłaniająca jako rozrywkowa, dynamiczna fantasy z tajemnicami, jak i metaforycznie ujęta człowiecza kondycja w obliczu umykającego nam, każdego dnia życia. W ujęcia Spella, istota obdarzona rozumem w rzeczywistości działa nieracjonalnie, jest napędzana obsesjami i lękami, z nierealnymi życiowymi celami, które jednak czasem stara się realizować, często ze szkodą dla siebie i najbliższego otoczenia. Bądź odwrotnie – inna istota w konfrontacji z życiem i jego wyzwaniami, zamyka się w sobie. 

Jest tu kilka scen, które wbijają czytelnika w ziemię. Nie tylko finał, ale też konfrontacje z demonami umysłu, telepatyczne dialogi, czy ostateczny wynik śledztwa przeprowadzonego przez Alfę, który wiele mówi o tym, jak czasem stajemy się igraszką w rękach losu, pozostawieni z pytaniami bez odpowiedzi. Samotni, choć przeczy temu obrazy tętniącego, kolorowego świata, ale też przedkładający własne cele, własne ambicje ponad wszystko. Albo ponownie odwrotnie – unikający konfrontacji z losem i zamykający się w swoich skorupach – zależy o którym z bohaterów w danej chwili myślimy. Okrutnie prawdziwa, poruszająca historia, fundujaca emocje, które w podobnej formule odczuwało się chyba jedynie przy doskonałych “Trzech cieniach” Pedrosy (znowu trójka i znowu Kultura Gniewu!) Obok “Broma” Unki Odyi najlepszy polski komiks ostatnich lat, który śmiało mógłby zdobyć czytelników również w innych krajach – bo bez żadnych kompleksów dostarcza niezwykłej, uniwersalnej historii. 

Zasada Trójek

0%

Scenariusz i rysunki: Tomasz Spell. Kultura Gniewu 2022

User Rating: 5 ( 1 votes)

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Elektra i Wolverine: Odkupienie – inaczej niż zwykle [recenzja]

Elektra i Wolverine – taka para wspólnie w jednym komiksie obiecuje mnóstwo emocji. Najpierw jednak …

Leave a Reply