10 najważniejszych powieści postapokaliptycznych

To była lista bardzo trudna do przygotowania. Jak chyba każde zestawienie. Zawsze zostaje coś, jakiś tytuł, który teoretycznie powinien się znaleźć, ale finalnie wypada z zestawienia. W gatunku tak obszernym, jak postapokalipsa ciężko zawęzić wybór do jedynie 10 tytułów, a jednocześnie pokazać spektrum motywów i złożoność tego gatunku. Albowiem postapokalipsa, postapokalipsie nierówna.

Oto bardzo, bardzo subiektywny wybór powieści postapo, na które warto zwrócić uwagę. Z różnych względów.

Cormac McCarthy – Droga

Sprawdź gdzie kupić:

Powieść ikona. Lepszej książki o postapokalipsie już chyba nikt nigdy napisać nie zdoła. Pal już sześć znakomitą opowieść drogi, ukazującą naszym oczom zdruzgotana Amerykę. Pal sześć przejmującą historię relacji ojca i syna w świecie po upadku. Pal sześć niesamowity realizm i dosadność kreacji postapokaliptycznego świata, surowszą i bardziej porażającą, niż najbardziej fantasmagoryczne wizje popromiennych mutantów, jakie wykrzesała z siebie popkultura. Ale ten język! Ta erudycja, ten hipnotyzujący wręcz warsztat literacki! Zdecydowanie, przy wyborze najważniejszego literackiego dzieła, podejmującego temat postapokalipsy, nie sposób dokonać innego wyboru, wskazać inną pozycję. McCarthy stworzył swoiste arcydzieło, które zupełnie nie potrzebuje łatki gatunkowej, bowiem zarówno, jak jest to historia postapo, tak jest to alegoryczna parafraza relacji ojca i syna, w którym to, zanim nadejdzie nieubłagany moment rozstania, usamodzielnienia się, rodzic musi dziecku przekazać wszystko, czego ten potrzebuje, by przetrwać. To książka, której każdą stronę czytamy z zachwytem – ze względu na jej czysto literackie piękno – ale też ze ściśniętym gardłem, bowiem ogrom przerażenia, jakie wzbudza, nikt nie potrafi oddać słowami tak precyzyjnie, jak sam autor powieści.

Nevil Shute – Ostatni brzeg

Książka niezwykła, bowiem nie odnosi się bezpośrednio do postapokaliptycznego krajobrazu, ale bardziej jest nostalgiczną, tragiczną w swoim wydźwięku historią o oczekiwaniu na zagładę i zachowaniach zwykłych ludzi w tym kontekście. Apokalipsa nuklearna dotknęła już północna półkulę. Ameryka już nie istnieje. Australijczycy – bo właśnie tam dzieje się akcja powieści – oczekują, w narastającym poczuciu beznadziei na radioaktywną chmurę, która nadciąga i w końcu musi nadejść. A wraz z nią nadejdzie zagłada. Koniec życia, koniec świata, jaki znamy. Ostatni brzeg to w dużej mierze powieść obyczajowa. Powieść o zwykłych ludziach skonfrontowanych z nadciągającym końcem. Postawionych w obliczu faktu dokonanego – zagłady, kresu ludzkości nie da się już uniknąć. Pozostało czekać. Dojmujące studium psychologiczne społeczeństwa, które nie ma już żadnej nadziei na ocalenia. I jedna z najwspanialszych powieści z motywem apokalipsy w tle.

Robert McCammon – Łabędzi śpiew

Zdecydowanie wyżej stawiam tę powieść McCammona, niż przydługi i miałko zakończony „Bastion” Stephena Kinga. McCammon unika wszystkich błędów, które popełnia – moim skromnym zdaniem – król horrorów. Jego powieść jest bardziej dynamiczna, lepiej rozplanowana, a sam wątek czysto fantastyczny nie przesadzony, ale solidnie wpasowany w postapokaliptyczny sztafaż, który stał się kanwą dla powieści. McCammon sięga po schematy – czy to w kreacji bohaterów ( sztampowych do bólu), czy w samej konwencji opowieści drogi. Brak tu dwuznaczności, zło jest złem do szpiku kości, dobro zaś jest z gruntu czyste i szlachetne. Jednak takie zabiegi okazują się trafne, bowiem całościowo powieść okazuje się znakomicie skrojonym, rozumiejącym własną konwencję przykładem literatury gatunkowej. Który może nie próbuje pretendować do niczego więcej, ale swoją, przyjętą rolę spełnia znakomicie.

Richard Mathenson – Jestem legendą

Sprawdź gdzie kupić

Postapo wymieszane z motywem wampirycznym to kolejna z powieści, które w pewien sposób redefiniowały gatunek. Zresztą, gdybyśmy wzięli dowolną książkę Mathesona, to w oczywisty sposób pokaże ona, że stanowi kamień milowy swojej konwencji. Już nawet nie chodzi i fabularne niuanse, na umiejętność doskonałego sportretowania samotności i wyobcowania, nawet nie o jeden z najdoskonalszych literackich twistów finalnych, jakie przydarzyły się literaturze. Proza Mathesona jest chyba najbliższa klasyce literackiej, spośród prozy gatunkowej. To swoiste arcydzieło języka, z jednocześnie doskonałym wykorzystaniem klasycznych wątków gatunkowych. Pozycja absolutnie obowiązkowa, zwłaszcza, zę została w bolesny sposób zniekształcona prze próby filmowych ekranizacji, których doczekała się kilku, mniej, lub bardziej nieudanych i pozbawiających samą historię wieloznaczeniowości i głębi.

Dmitry Glukhovsky – Metro 2033

Sprawdź gdzie kupić

Powieść sama w sobie, literacko, może i nie wyjątkowa, nawet niespecjalnie dobra. Ot, literacki przeciętniak, z wczesnego okresu pisarstwa autora, zanim jeszcze na dobre wypracował swój warsztat i napisał choćby znakomite „FUTU.RE”. Jednak zestawienie najważniejszych powieści postapo bez tej pozycji nie mogło się obyć. Ta książka bowiem jest początkiem fenomenu. Fenomenu, który – co warto zaznaczyć – ma też swoje polskie epizody.

Koncept historii rozgrywającej się w tunelach moskiewskiego metra, gdzie ludzie schronili się przed bliżej niedookreśloną, nuklearna wojną zaskakuje prostotą, a jednocześnie szerokimi możliwościami rozwoju. W niedługim czasie od pierwotnej edycji powstał projekt Uniwersum Metro 2033, do którego zaczęli dołączać kolejni autorzy, tworzący wariacje nt koncepcji świata wykreowanego przez Glukhowskiego. Najpierw byli to pisarze rosyjscy, później projekt rozwinął się na inne kraje, w tym choćby Polskę – gdzie UM2033 zdobyło naprawdę imponującą popularność, a swoje powieści w ramach serii napisali Robert Szmidt, Paweł Majka i Artur Chmielewski. Powstało tez kilka zbiorów fanowskich opowiadań. Obecnie zjawisko powoli zaczyna tracić na znaczeniu, bowiem coraz częściej pojawiają się tytuły co najmniej przeciętne. Nic dziwnego, skoro w ramach uniwersum powstało ponad 100 książek, co z pewnością sprzyja zanikowi oryginalności i zaczyna sprawiać wrażenie „odcinania kuponów”. Glukhovsky próbuje odświeżyć konwencję Uniwersum, rozwijając je do UM2035, które daje ludzkości powolną szansę na powrót na powierzchnię. W tej odsłonie postapokaliptycznego świata pierwszy polski epizod napisał Robert Szmidt.

Marek Baraniecki – Głowa Kasandry

To nawet nie do końca powieść, bardziej pokaźniejsza objętościowo nowela. Co nie przeszkadza jej być jednym z ważniejszych tekstów w dorobku polskiej fantastyki. „Głowa Kasandry” opowiada losy Teodora Hornica, pełniącego specyficzną funkcję osoby unieszkodliwiającej wyrzutnie pocisków nuklearnych. Z każdej rozbrojonej rakiety Hornic zabiera kabel od panelu sterującego, co czyni z jego zajęcia nieco karykaturalną parafrazę polowań, a on sam określany jest mianem Łowcy. Nowela ma swoje wady, nieco chaotyczny styl, co jednak nie przeszkadza jej zadawać bardzo konkretne i zasadne pytania nt roli ludzkości na Ziemi. Jesteśmy dla planety zbawieniem, czy może jednak zagładą? Cennym elementem ekosystemu, czy może chwastem, który powinien zostać jak najszybciej wyplewiony?

„Głowa Kasandry” to pozycja nieco zapomniana, przyćmiona przez głośniejsze, popularne tytuły, nie tylko rodzime, ale i zagraniczne. A szkoda, bo każdy miłośnik fantastyki i postapo powinien ją znać.

Robert Szmidt – Apokalipsa wg Pana Jana

Sprawdź gdzie kupić

Niewątpliwie klasyka polskiej powieści postapo, po raz kolejny wznowiona w serii Horyzonty Zdarzeń Wydawnictwa REBIS. Przewrotna, mocno ironiczna powieść o tytułowym panie Janie – samozwańczym przywódcy zdruzgotanego nuklearna pożogą Wolnego Miasta Wrocławia. To historia zderzenia dwóch światów – resztek starej cywilizacji, przetrwałej w podziemnych okowach Bastionu i powierzchniowej społeczności, z trudem przystosowanej do funkcjonowania w postnuklearnej rzeczywistości. Dwa światy, dwie mentalności i bezwzględny, pozornie komiczny i karykaturalny dyktator, pan Jan, który z pewnością trafił na karty historii polskiej fantastyki. Apokalipsa według pana Jana to z pewnością najbardziej znana polska powieść postapo, więc co najmniej wypada ją znać.

Walter M. Miller – Kantyczka dla Leibovitza

Powieść ciekawa poprzez oryginalną wizję postapokaliptycznego świata, oparta na niechęci do nauki i techniki. Ocalałe resztki ludzkości uznają zdobycze techniczne i wszelką wiedzę naukową jako zło i zagrożenie. Książki są zakazane, a wszelkie przejawy naukowych zainteresowań brutalnie tępione. Jedynie nieliczne jednostki, skupione w zakonie albertyńskim błogosławionego Leibovitza, starają się zachować pozostałości po dorobku naukowym ludzkości. Sam tytułowy Leibovitz jest w powieści postacią historyczną, a książka podzielona jest w rzeczywistości na trzy części, w których postać Leibovitza i utworzony przez niego zakon grają kluczową rolę. Bardzo mroczna, ponura wizja świata postapo, w którym nastąpił regres społeczny, praktycznie do realiów średniowiecza, gdzie wiara i zabobon są narzędziem kontroli i represji, ale przede wszystkim stoi w opozycji do naturalnego pragnienia rozwoju społecznego.

Peter Heller – Gwiazdozbiór psa

Sprawdź gdzie kupić

Powieść, która jest specyficznym obrazem postapokalipsy, a jednocześnie wspaniałą przypowieścią o nadziei. Hig przeżył epidemie grypy, która wytrzebiła znaczną część ludzkości. Mężczyzna stracił wszystkich bliskich, a teraz mieszka w hangarze, na maleńkim lotnisku, z psem i sąsiadem, mającym lekką obsesję na punkcie broni. Kiedy Hig przypadkiem odbiera zagadkową transmisję z innego lotniska, rodzi się w nim nadzieja, że gdzieś istnieje lepsze życie, lepszy świat. Wyrusza więc w podróż, z której nie ma odwrotu…

„Gwiazdozbiór psa” to nostalgiczna opowieść o niegasnącej nadziei, ale tez o mierzeniu się z przeciwnościami i o tym, ze cel nie zawsze okazuje się takim, jakiego się go spodziewamy. Klimatyczna, może nie sięgająca poziomu „Drogi” McCarthy’ego, jednak to kolejny przykład znakomitej, postapokaliptycznej beletrystyki.

Roger Zelazny – Aleja potępienia

Sprawdź gdzie kupić

To powieść bardzo skromna w stylu, można by rzec, minimalistyczna. Jednocześnie jest to książka, bez której współczesne postapo – ale i znaczna część popkultury – nie wyglądałaby tak samo. To jeden z tych tytułów, które nie tylko kreowały i utrwalały pewne schematy bohatera, jakie z powodzeniem stosowane są do dzisiaj, ale i taka, która – mimo dekad, jakie minęły od jej powstania – nadal zachwyca nowe pokolenia czytelników. To pozycja, bez której nie byłoby choćby Mad Maxa, czy Snake’a Plisskena. Bez której cała współczesna wizja postapokalipsy, tak często wykorzystywana w popkulturze, nie miałaby swojego charakterystycznego kształtu. Minimalistyczna, oszczędna powieść, która w niezwykły sposób działa na wyobraźnię i we wspaniały sposób wykorzystuje koncept moralnego relatywizmu w kreacji głównego bohatera.

Obrazek główny © Nirmalya Basu / Deviantart | Okładki: materiały promocyjne wydawcy

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Co to do cholery było – siedem filmowych serii pogrzebanych sequelami

Nie sposób w historii kinematografii zliczyć podyktowanych chęcią zarobku kontynuacji, które nigdy nie powinny ujrzeć …

3 komentarze

  1. Avatar

    Hmm, a gdzie Piknik na skraju drogi?

    • Avatar

      Brakuje tu wielu pozycji, mam tego świadomość. Ale na 10 miejsc nie da się zmieścić wszystkich ważnych dla gatunku książek. Wybrałem te, które w mojej ocenie wpłynęły najmocniej na kształtowanie, popularność, postrzeganie postapo. Sądzę, że nie byłoby problemu z listą top 50. A i to mogłoby nie wyczerpać tematu. Ta lista to też przyczółek do dyskusji, co jeszcze, poza tą dziesiątka liczy się w postapo. 😉 MW.

    • Avatar

      Piknik to nie post-apo 🙂

Leave a Reply