Gorący temat

47 strun, tom 1 – niebezpieczna gra [recenzja]

To już stało się tradycją. Pod koniec roku, już po raz trzeci czeka na czytelników w księgarniach nowy komiks Timothe Le Bouchera z wydawnictwa Non Stop Comics. I ponownie jest to znakomita i zarazem frapująca lektura. 

Trzecie spotkanie z twórczością le Bouchera wypada nieco inaczej niż dwa poprzednie. Przede wszystkim tym razem nie dostajemy zamkniętej opowieści. “47 strun” to część pierwsza z dwóch i już nawet patrząc objętościowo na pierwszy tom, również najobszerniejsza. To oznacza, że autor włożył w nią jeszcze więcej pracy by stworzyć swoją najbardziej złożoną historię. I rzeczywiście, autorowi wyraźnie się nie śpieszy podczas opowiadania o przypadkach młodego mężczyzny, którego życiem manipuluje pewna złowroga i zarazem fascynująca istota.

Główny bohater “47 strun” to Ambroise, młody harfista który dostał właśnie próbny angaż w orkiestrze filharmonicznej. Z czasem dowiadujemy się, że nie miał lekkiego dzieciństwa i już będąc dorosłym, razem z siostra również parającą się, wyrwał się spod wpływu ojca. W komiksie dokładnie poznajemy jego aktualne środowisko, przede wszystkim innych muzyków z orkiestry, którzy w pracy mają między sobą różne niesnaski. Równolegle Le Boucher prowadzi inny, można powiedzieć że główny wątek komiksu ze zmiennokształtną istotą w roli głównej, która upatrzyła sobie Ambroise’a jako nowy cel i od ich pierwszego spotkania zaczyna nim manipulować, by z biegiem czasu kontrolować jego życie. Poznajemy ją jako młodą czerwonowłosą kobiecą piękność, lecz najważniejsze jej wcielenie to korpulentna genialna śpiewaczka, która idzie z Ambroisem na układ – sprezentuje mu nowe struny do harfy, jeśli ten wykona czterdzieści siedem wyznaczonych przez nią zadań. Czterdzieści siedem, bo tyle właśnie strun ma instrument, na którym gra Ambroise.

Znowu zatem mamy w historii Le Bouchera intrygujący mariaż literatury obyczajowej, thrillera oraz fantastyki i grozy. Te gatunkowe remiksy Francuz opanował bezbłędnie i już teraz można mówić o autorskim stylu jego opowieści – piękna, prosta kreska i momentami zaskakujące kadrowanie świetnie sprawdzają się w pełnej egzystencjalnego niepokoju fabule, która nie raz wytrąca czytelnika ze strefy komfortu. Ciekawy jest już sam fakt, że Ambroise jest postacią równie nieprzeniknioną jak jego manipulatorka i dopiero kiedy dowiadujemy się o ważnym, dotyczącym życia bohatera szczególe, zaczynamy lepiej rozumieć jego sposób bycia.

W osobie Franceski i jej różnych wcieleń Le Boucherowi nawiązuje do  motywów znanych z innych fantastycznych lektur. Zmiennokształtna to istota zdeprawowana, ale zarazem pragnąca doświadczać nowych bodźców, nowych uczuć, choć wydaje się, że przeżyła w swoim życiu już wszystko. Jawi się jako postać z odrębnej kasty społecznej, niczym ze świata społecznej elity, a porównania do długowiecznych, zblazowanych wampirów nasuwają się same z siebie. Świat jej oraz jej podobnych istot jest poza zasięgiem maluczkich – ci ostatni służą jej jedynie do rozrywki, która jednak coraz rzadziej przynosi satysfakcję i spełnienie. I dlatego właśnie nieprzenikniony przez długi czas Ambroise, którego Franceska wykorzystuje,  tak ją pociąga. To zatem również historia o międzyludzkich podziałach, na różnych poziomach, które często wychodzą w tej opowieści na pierwszy plan.

“47 strun” czyta się niczym ekscytujący thriller, który zmierza w rejony znane choćby z “Oczu szeroko zamkniętych” Stanleya Kubricka. Dla czytelnika jest to niczym zakazany owoc, ale Ambroise odczuwa tę swoja dziwną przygodę trochę inaczej i to właśnie robi różnicę. Poza tym narracja Le Bouchera ma w sobie coś magnetycznego, ulegamy jej  bezwiednie pochłonięci intrygującą fabułą i koniec końców stajemy w nietypowym, refleksyjnym rozkroku. Czy mamy do czynienia z naprawdę wielkim dziełem, czy raczej autorską manipulacją, która w tym gatunkowym koktajlu wcale nie posiada głębszego dna? To zapewne okaże się po lekturze drugiego tomu, zwłaszcza że pierwszy zakończył się zaskakującym cliffhangerem, który być może zmusi głównego bohatera do drastycznych kroków. Zobaczymy, sprawdzimy, szkoda że pewnie trzeba będzie czekać na kontynuację około roku. I oby nie dłużej.

47 strun, tom 1

Nasza ocena: - 85%

85%

Scenariusz i rysunki: Timothe Le Boucher. Tłumaczenie: Aleksander Donakowski. Non Stop Comics 2022.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Giacomo C.: Maska w mrocznej paszczy / Upadek anioła – kryminalne przygody niejakiego Casanovy [recenzja]

„Giacomo C.” to francusko – belgijska seria komiksowa, zamykająca się w piętnastu tomach i opierająca …

Leave a Reply