5 komiksów z dzieciństwa, które zmieniły nas w komiksowych maniaków

Komiksy na półkach, w piwnicy, na podłodze, na łóżku, pod łóżkiem, w łazience, w garażu, w lodówce… Ten sam tytuł w miękkiej oprawie, w twardej, w wydaniu limitowanym i ekskluzywnym, w okładce regularnej, alternatywnej lub blank, z autografem, rysografem i cyrografem podpisanym za namową Etrigana. Komiksy, komiksy, dziesiątki, setki komiksów, na lekturę których coraz trudniej znaleźć czas. Kiedy nastąpił ten moment, w którym zrozumieliśmy, że nie możemy bez nich żyć i staliśmy się komiksowymi maniakami?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się cofnąć do dzieciństwa, ponieważ komiksowa obsesja kiełkowała już od lat szczenięcych. Dla większości komiksowych czytelników ten czas kończy się, kiedy wkraczają w okres dojrzewania i zaczynają myśleć o rzeczach (z pozoru) przyjemniejszych. Dla tych nielicznych, niechybnie wybrańców losu, trwa nieprzerwanie, czyniąc dorosłość odrobinę znośniejszą. Oto zestawienie skompilowane przez naszych trzech redaktorów, oczywiście komiksowych maniaków, którzy wybrali po pięć najważniejszych komiksów swojego dzieciństwa.

Piątka Tomka Miecznikowskiego:

“Kleks w krainie zbuntowanych luster” w “Świecie Młodych”

 

Maniakiem komiksowym stałem się bardzo szybko i dobrze pamiętam ten moment, kiedy na zawsze przekroczyłem tę granicę. Sobota, o ile pamiętam dnia chłodniejszego i kilkugodzinne oczekiwanie pod kioskiem na mocno się opóźniającą dostawę prasy. Dostawa w końcu dotarła, a w “Świecie Młodych” czekał już kolejny odcinek “Kleksa w krainie zbuntowanych luster”. I o ile mnie pamięć nie myli, któryś z wcześniejszych, brakujących odcinków wyrwałem ze “Świata Młodych” na szkolnej świetlicy. Komiksy sprowadzają na złą drogę – to chyba wiedzą wszyscy, spoglądający bezradnie na puchnące półki domowych regałów (najczęściej z IKEI). 

 

Sprawdź, gdzie kupić:

Kwapiszon

To chyba jedyna z kultowych komiksowych serii z PRL-u, którą udało mi się kiedyś skompletować w całości. Nigdy nie udało się z Relaxami, ze Żbikami, z Kajko i Kokoszem ani z Tytusami. Tu było o tyle łatwiej, że “Kwapiszon” w odcinkach miał jedynie 8 zeszytów. A historia Bohdana Butenki była po prostu ekscytująca, zadziwiając połączeniem postaci i dymków rysowanych na fotografiach z różnych stron Polski. Zakończenie porządnie mną wstrząsnęło – to była prawdziwa magia literatury i artystyczny koncept, który potem pojawiał się w tak wielu znaczących dziełach popkultury – u Stephena Kinga, u Moebiusa i Jodorowskiego, w “Battlestar Galactice”. Jednak to u Butenki doświadczyłem go po raz pierwszy. 

Relax nr 22

Mój ulubiony relaxowy okres, z “Thorgalem” i “Tajemniczym rejsem”. Wybrałem ten z okładką różną od innych relaxowych okładek.  Z pamiętnym kadrem, od którego normalnie eksplodował wtedy mózg!

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

Tytus, Romek i A’Tomek księga XI

 

Bardzo sympatyczna odsłona kultowej serii, dzięki postaci Duszka i z jednym z fajniejszych pojazdów, czyli z Prasolotem. Gdybym miał wybierać tego najważniejszego Tytusa, to pewnie byłaby to Księga XIII o Wyspach Nonsensu, ale do tego mam największy sentyment. No i zawiera mój ulubiony kadr, ten z portretami księcia Jedzosława V, Jedzosława VI i kolejnych. W ogóle cała plansza to czysta, komiksowa esencja.

 

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

“SOS dla planety” w “Świecie Młodych”

 

Po tym komiksie, mówiąc Marvelem, nic już nie było takie samo. Moc destrukcji bijąca z kadrów przekroczyła jakąś percepcyjną granicę i wryła się w pamięć na zawsze. A wszystko to w komiksowym, amerykańskim z ducha blockbusterze z serii “Luc Orient”,  który stworzyli Belgowie. Ot, paradoksy komiksowego świata. 

 

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

Piątka Mariusza Wojteczka:

 

„Tytus Romek i A’Tomek Księga IX”

Pierwszy komiks Papcia Chmiela? Nie jestem – szczerze mówiąc – pewien. Na pewno w tamtym okresie wczesnego dzieciństwa czytany najczęściej. Odziedziczony po starszym rodzeństwie, w moje ręce trafił już bez okładki, co w niczym mi nie przeszkadzało, by nauczyć się go prawie na pamięć. Już samo pomysł, że da się wskoczyć do filmu i znaleźć w filmowym świecie był super! A do tego kowboje, Indianie… Czego dzieciak może chcieć więcej?

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

„Podróż Smokiem Diplodokiem”

Album wypożyczany co najmniej kilkanaście razy z lokalnej, gminnej biblioteki, w której komiksów było dosłownie pięć na krzyż. Ale Baranowski był, rozpalał wyobraźnię, zachwycał nowatorską formą i bawił, jak mało co. Nigdzie nie było takich ilustracji, jak w komiksach Baranowskiego.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

„Thorgal” – „Zdradzona czarodziejka”

Kolejny tytuł poznany dzięki Gminnej Bibliotece Publicznej w Sękowej. Wypożyczony przeze mnie po raz pierwszy stanowczo za wcześnie – nie byłem jeszcze w wieku, bym go w pełni zrozumiał i docenił. Ale nic to. Thorgal zmienił wszystko. To zdecydowanie jeden z najważniejszych komiksowych tytułów dla mnie, pierwszy dorosły komiks, jaki przeczytałem. Co ciekawe, egzemplarz biblioteczny nie posiadał kilku ostatnich stron, więc faktycznie zakończenie albumu poznałem dopiero pod koniec szkoły podstawowej, kiedy kupiłem swój własny, już kompletny egzemplarz.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

„Tajemnica kamiennego lasu” w Świecie Młodych”

Komiks – jeden z licznych tytułów – poznany za sprawą odcinkowych publikacji w kultowym magazynie Świat Młodych. Magazyn kupował i czytał starszy brat. Mnie dostawała się ostatnia strona, ta z komiksem. Wszystkie archiwalne numery były składowane u nas, rocznikami, w paczkach na strychu, więc kiedy podrosłem na tyle, by złapać w pełni komiksowego bakcyla, zacząłem szperać w starych „Światach Młodych” i wycinając, kompletować całe komiksy. Jednym z ulubionych była właśnie „Tajemnica Kamiennego Lasu” Tadeusza Raczkiewicza, choć pamiętam też jego „Tajfuna”, ale na niego przyszedł czas nieco później. Po latach komiks ukazał się w zbiorze “Tajemnica czerwonego tepee” oraz w bardzo limitowanym, testowym wydaniu.

„Jonek, Jonka i Kleks” – „Złoto Alaski”

Bardzo lubiłem komiksy Szarloty Pawel i czytałem je dość często, jednak ulubionym zdecydowanie był i jest nadal tomik 7 – „Złoto Alaski”. Magiczne przenosiny do czasów amerykańskiej gorączki złota na pokrytych śniegiem pustkowiach Alaski to z pewnością jedna z fajniejszych przygód, jakimi raczyłem się jako dziecko. I znów w sukurs przyszedł fakt, iż odziedziczyłem ten album po starszym rodzeństwie, więc mogłem czytać go na okrągło, mając na swojej półce z książkami.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

Piątka Pawła Deptucha:

Kajko i Kokosz: Zamach na Milusia

To mój najpierwsiejszy komiks jaki w ogóle trzymałem w rękach. Miałem cztery lata, ledwo rozpoznawałem literki, wracałem z mamą miejskim autobusem do domu, na wieś. Ogólnie nuda, i wtedy mama wręcza mi ten album, który od razu zawładnął mną bez reszty. Nie pamiętam dalszej drogi powrotnej, oczy wlepiałem w cudowne kadry i tego dziwnego smoka, co miał dużego guza na głowie.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

Batman #1/1990

Rok później na polskim rynku pojawił się TM-Semic, a w moje ręce, również dzięki mamie trafiła komiksowa adaptacja “Batmana” Tima Burtona. Piękny to był albumik, trochę dla mnie niezrozumiały, ale sprawił, że w ogóle poznałem Człowieka Nietoperza, Jacka Nicholsona, Kim Basinger no i amerykańskie komiksy, które od tej chwili gościły pod moim dachem z różną częstotliwością. To był też moment, w którym sam zacząłem zszywać karteluszki igłą i nicią, i rysować własne opowieści. A sam film obejrzałem dopiero kilka lat później, któregoś wieczora w telewizji.

Donald i Spółka nr 1

I tu na arenę znów wkracza mama. Gdy zauważyła moje zainteresowanie “Kaczymi opowieściami” emitowanymi na TVP przyniosła do domu pierwszy numer “Donalda i spółki”, którego okładkę zdobił pewny siebie Sknerus McKwacz zasuwający ulicą z magnesami przyczepionymi do płetw, które przyciągały do siebie złote monety. Tak zaczęła się wieloletnia przygoda z komiksami Disneya, która z przerwami trwa do dziś i jest przeżywana już z moimi własnymi dziećmi.

Asterix: Wyprawa dookoła Galii

Wiejska biblioteka publiczna. Piątkowe zajęcia plastyczne dla najmłodszych. Wszyscy lepią, kleją i rysują, a ja chwilę wcześniej odkryłem, że na ukrytych w cieniu półkach przy samej podłodze leżą cztery wielkie sterty komiksów. Byli tam polscy klasycy jak Christa, Pawel, Wróblewski, Skrzydlewski oraz ogrom tytułów z Orbity i KAW. Jednak mój wzrok przykuła właśnie “Wyprawa dookoła Galii”, z której przez kilka wieczorów samodzielnie uczyłem się łacińskich słówek. Potem wleciały kolejne odcinki Asteriksa, ale od tego czasu swój pobyt w bibliotece dzieliłem na warsztaty i czytanie kolorowych zeszytów.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

Thorgal: Kraina Qa

Gdy w bibliotece skończyły się “Asterixy” zacząłem uważniej przeglądać inne tytuły z komiksowych stert. Szczęśliwie padło na Thorgala i “Krainę Qa”. Do dziś pamiętam swoje przemyślenia na jej temat. Zastanawiałem się wtedy czy to na pewno jest komiks, bo rysunki takie “prawdziwe”, a historia wyglądała na mało śmieszną. W pamięć wryły mi się pierwsze plansze, na których Thorgal i Aaricia reperowali na mrozie dach drewnianej chaty, a które na początku niespecjalnie mnie przekonały do siebie. Długo kręciłem się wokół tego albumu, ale w końcu przeczytałem i wsiąkłem. W parę dni pękło wszystkie szesnaście dostępnych wówczas albumów, a ja byłem już wiernym czytelnikiem komiksów.

Sprawdź, gdzie kupić:

 

 

© Walt Disney Studios / Universal Pictures / Egmont

Redakcja

Redakcja
Generalnie bardzo sympatyczni ludzie.

Zobacz także

Przygnębiające filmy na Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku

Dziś wypada tzw. Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. Twórcą terminu jest Cliff …

Leave a Reply