Gorący temat

Abe Sapien: Mroczne i straszliwe, tom 2 – wszystko ma swój koniec [recenzja]

W drugim tomie “Abe Sapiena” dalej podróżujemy z tytułowym bohaterem przez zniszczoną Amerykę. Wyjaśniają się też wszystkie tajemnice związane z przeszłością Abe’a w jego innym, pierwszym życiu, choć nieoczekiwanie pełne ich wyjawienie jednocześnie odziera tę tragiczną postać właśnie z aury tajemnicy. 

Wreszcie ci czytelnicy, którzy czuli się nieco zdezorientowani finałem sagi Hellboya w “BBPO. Znany diabeł” mają możliwość uzupełnienia fabularnych luk, które zakłócały im wtedy komfort lektury. Dzięki komiksowi o Abe Sapienie rozumiemy już nie tylko motywacje kilku ważnych, pobocznych postaci, ale widzimy również konsekwencję twórców wszystkich serii z Mignolaversum, którzy od lat zapowiadali, jakie mają plany wobec ludzkiego świata i jak się okazało, w ogóle w tej kwestii nie ściemniali. O tym, że na Ziemi ma nastać nowy porządek dużo mówi się właśnie w “Abe Sapienie”, a sam ów bohater ma się okazać generatorem jednej z najważniejszych zmian.

Zanim jednak wpadniemy w fabule w objęcia tej popkulturowej metafizyki, dostajemy przygody głównego bohatera, w których czuć jeszcze dawnego ducha z “Hellboya”. W dużej mierze dlatego, że dotyczą one demonów i spraw piekielnych, które w serii poświęconej BBPO zeszły na drugi plan, natomiast w “Abe Sapienie” wciąż pragną być w pierwszej lidze graczy o przyszłość Ziemi. Co prawda z początkowych plansz historii przebijają momentami sielankowe momenty razem ze szczęśliwą w nowym spokojnym miejscu, niedawną towarzyszką Sapiena, Grace. Jednak nad tym obrazem odizolowanego od ostatnich okropieństw amerykańskiego miasteczka zaczynają szybko gromadzić się ciemne chmury. 

To tak naprawdę ostatnie chwile przygód bez pompowania tego, co się dzieje w skali globalnej, ale też bez dywagacji nad przeszłością Abe’a i jego rolą w najbliższej przyszłości. Jest przygoda, jest mordobicie, są demony poukrywane za zasłoną rzeczywistości. Potem jednak Abe rusza już na całego w podróż śladem swojej przeszłości, która jest zarazem podróżą w głąb siebie. Bohater jest przesiąknięty wątpliwościami, których nic nie może rozwiać, dopóki sam się nie przekona, co tak naprawdę wydarzyło kiedyś i czy on sam rzeczywiście  jest zwiastunem końca ludzkiej rasy i nadejścia nowej. Apokalipsa w jakimś stopniu schodzi na drugi plan, a Abe szuka odpowiedzi. No i je znajduje. 

Na przeciwległym planie jest podróż Gustava Strobla z nieumarłym Agentem BBPO, co do którego nie ma wątpliwości, że jego tajemnicza droga musi w końcu skrzyżować się z tą, którą podąża Abe. Wszystko zaczyna się nagle łączyć w jedną całość, bardzo odległa przeszłość ma wpływ na teraźniejszość, a na rybiego człowieka oraz na Strobla na końcu tej drogi czeka rodzaj objawienia, do którego obaj podchodzą zgoła inaczej. Kiedy jakiś czas temu twórcy “BBPO” zdradzili nam główną tajemnicę dotyczącą pochodzenia Abe’a ukształtowanego z jego ludzkiego poprzednika, całość tego niezwykłego zdarzenia miało intrygujący posmak niedopowiedzenia. Twórcy postanowili jednak całą tę kwestię całkowicie rozjaśnić, połączyć z energią Vril, z przepowiedniami, z morskim bóstwem Okeanosem i w jakimś stopniu straciło to swój nieodparty urok tajemnicy.

Tak to jakoś działa, że popkulturowego odbiorcę nie jest łatwo w pełni zadowolić. W innych przypadkach narzeka on na brak wyjaśnień w pełnych tajemnic fabułach, a w tym zżyma się na to, że twórcy podali mu w końcu wszystko na tacy. Jest jak jest, w tym przypadku gęsto, momentami depresyjnie, z poczuciem niemożności ucieczki przed fatum i dodatkowo z wiedzą o losie Abe’a, który przecież znamy ze “Znanego Diabła”. Ale ta opowieść po prostu była potrzebna i ta pełnia losów rybiego człowieka musiała wybrzmieć tak, jak wybrzmiała. Scott Allie dał nam mocną historię, ale to Sebastian i Max Fiumara ubrali ją we właściwy, wizualny kształt. 

Choć style braci nieco się różnią, to w obu podejściach do przygód Abe’a pokazują nam wizję połamanego świata, z którego niemal już wyparowała nadzieja. Niemal to tutaj kluczowe słowo, bo w tych ekspresyjnych rysunkach przeróżnych potworów, ale i ludzkich twarzy jest czasem miejsce na uśmiech i zadumę, które nie opuszczają niektórych bohaterów. Największą niespodzianką jest pojawienie się Alice, która towarzyszyła Hellboyowi w jego ostatnich chwilach na Ziemi (czy może przedostatnich) podczas wydarzeń na angielskiej ziemi. I to dzięki niej, strapiony Abe zyskuje na krótką chwilę trochę tak potrzebnego wytchnienia od wszystkiego, co go dotąd spotkało. Tylko na chwilę (jednak bardzo ważną), bo jego los przecież musi się wypełnić. I to dzięki tej opowieści widać w końcu, że Abe był w tej długiej historii równie ważną postacią, jak jego piekielny przyjaciel.

 

Abe Sapien. Mroczne i straszliwe, tom 2

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Scott Allie, Mike Mignola. Rysunki: Max Fiumara, Sebastian Fiumara. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Elecboy – obiecujący mariaż science fiction z postapo [recenzja]

Po lekturze pierwszego tomu „Elecboya” uczucia mam mieszane. Bo z jednej strony seria kryje w …

Leave a Reply