Gorący temat

Assassin’s Creed. Valhalla – Ukryta księga – niezbyt udany mariaż komiksu i gry [recenzja]

„Assassin’s Creed. Valhalla. Ukryta księga” nie jest z pewnością komiksem wybitnym. Ale, tak jak sama nowa odsłona popularnej gry, garściami czerpie z ogromnej popularności Wikingów i ich świata we współczesnej popkulturze. Zastanawiam się tylko, czy sam chwytliwy motyw kulturowy wystarczy, bo stworzyć angażujące dzieło?

Serial „Wikingowie” na nowo przywrócił do popkulturowych łask postaci dzielnych, choć brutalnych wojowników z Północy. I nie ma się co dziwić, że twórcy popularnej serii gier z uniwersum „Assassin’s Creed” sięgnęli także i po tę estetykę, chcąc ugrać coś na wikińskiej popularności. Nie ma w tym nic złego, samo w sobie. Jak i nie narzekam na uzupełnianie gier w produkty poboczne, jak choćby komiksy właśnie. Przykładem bardzo udanych korelacji jest – dla przykładu – komiksowa seria „Bloodborne” (rysowana przez naszego rodaka, Piotra Kowalskiego), czy inny komiks spod znaku „Assassin’s Creed. Valhalla” – „Pieśń chwały” (że nie wspomnę nawet o świetnej serii komiksów spod szyldu „Cyberpunk 2077”). Jednak przy lekturze „Ukrytej księgi” czułem pewne zagubienie, wynikłe z nazbyt szybkiego tempa akcji, z towarzyszącym bezustannie, doskwierającym poczuciem, że to wszystko już było.
Niby sam motyw w „Pieśni chwały” też nie grzeszył oryginalnością, ale tempo akcji było lepiej dopasowane do zaprezentowanej fabularnej linii, a całość okazywała się przez to czytelniejsza. Tutaj, w komiksie, do którego scenariusz napisał Mathieu Gabella dzieje się zbyt dużo, zbyt szybko, ale jednocześnie zbyt przewidywalnie, by na serio przykuć uwagę. Mam wrażenie, że scenarzysta nie do końca zapanował nad scenariuszem, nazbyt go zagmatwał w początkowej fazie, chcąc zbudować całość na olbrzymiej tajemnicy, którą później w zbyt prostolinijny sposób i za pomocą nadto tandetnych twistów stara się rozwikłać. Co powoduje, że z jednej strony ciężko wejść w fabułę tego komiksu, z drugiej zaś – zbyt mocno kojarzy się on z serialową opowieścią o Wikingach i przy lekturze towarzyszy nam poczucie, że już to wcześniej widzieliśmy, na małym ekranie.
I trochę szkoda, bo koncepcja wyjściowa była całkiem interesująca, ale scenarzysta nie do końca zdołał udźwignąć własny pomysł. I chyba zbyt mocno zainspirował się słynnym serialem, by nawet jak na dzieło uzupełniające grę, komiks mógł sobie poradzić.
W warstwie graficznej za to jest całkiem niezłe. Kadry Paolo Traisciego są dopracowane, bogate w szczegóły i staranne. Pojawiają się szerokie ujęcia, dobrze podnoszące monumentalność ówczesnych budowli, a zbliżenia dobrze eksponują kluczowy przekaz poszczególnych scen, co udatnie wspiera scenariusz. I gdyby nie chaos i brak płynności kryjący się w samej opowieści, oceniałbym ten komiks zdecydowanie lepiej. Na pewno jednak na samego Traisciego warto zwrócić uwagę i chętnie przywitałbym na rodzimym rynku inny tytuł z jego pracami.

Tworzenie komiksów uzupełniających gry komputerowe to już nie chwilowa moda, ale stały element popkultury. I z jednej strony dobrze, bo samemu nie będąc graczem, potrafię docenić kreatywność narrative designerów i ich znaczącą rolę w budowaniu porywających uniwersów, w których jest dość przestrzeni i dla innych mediów oraz ich twórców. Jednak nie wszystko złoto, jak mówi znane powiedzenie. Więc i w tym nurcie potrafią pojawić się i perełki i zwyczajne „przeciętniaki”. „Assassin’s Creed. Valhalla. Ukryta księga” należy niestety do tej drugiej kategorii.

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Dieter Lumpen – hiszpański kamrat Corto Maltese [recenzja]

Dieter Lumpen to awanturnik i prawdziwy „niebieski ptak”. Ima się rożnych prac, często balansując na …

Leave a Reply