Gorący temat

Batman, który się śmieje, tom 2: Zarażeni – Batman, który się nudzi (czytelnikowi) [recenzja]

Stało się tak, że najprawdopodobniej Batman, Który się Śmieje znalazł sobie stałe miejsce w panteonie złoczyńców, z którymi walczy ten jedyny i słuszny Batman. Jednak po przeczytaniu jego najnowszych przygód, chciałoby się powiedzieć, że raczej nie tędy droga.

Coś musi być w tych współczesnych historiach o Batmanie przetykanych przeróżnymi eventami, że jakoś szybko wyparowują z głowy. Dotyczy to również serii Scotta Snydera “Batman Metal”, w której pojawiła się jedna z najbardziej rozpoznawalnych komiksowych postaci ostatnich lat, czyli Batman, Który się Śmieje, będący złowrogim połączeniem charakterów Batmana i Jokera. Im dłużej człowiek się zastanawia nad tą postacią, tym bardziej kojarzy się z Mrocznymi Sędziami z Uniwersum Dredda, tyle że jest bardziej groteskowy w swoich poczynaniach, co niestety obniża stawkę w poświęconych mu historiach. Jednak jego cele są w dużym stopniu tożsame z nihilistycznymi pragnieniami przywołanych powyżej Mrocznych Sędziów i za każdym razem Batman z towarzyszącymi mu superbohaterami musi się mocno namęczyć, by skutecznie przeciwstawić się Batmanowi, Który się Śmieje.

Nowy tom poświęcony temu złoczyńcy nosi podtytuł “Zarażeni”. Jak zapewne pamiętamy (bo przecież te historie szybko wylatują z pamięci), pod koniec poprzedniego tomu okazało się, że Batman, Który się Śmieje zatruł stworzoną przez siebie toksyną samego komisarza Jima Gordona, który jest teraz na usługach złoczyńcy. Jak się okazuje, komisarz był pierwszym z kolejnych bohaterów, którzy przejdą na mroczną stronę i będą pomagać Batmanowi, Który się Śmieje w realizacji jego planu. 

Fabuła “Zarażonych” bardziej niż samodzielną historią jest pomostem prowadzącym do eventu pod tytułem kojarzącym się z ekstremalną, gitarową muzyką, czyli “Dark Knights: Death Metal”. W kolejnych zeszytach poznajemy w niej  superbohaterów zarażonych toksyną i po kilku dniach od lektury niełatwo jest sobie ich wszystkich przypomnieć. Są tutaj rozdziały naprawdę niezłe, tak jak ten o konflikcie Shazama z Czarnym Adamem, który daje nam solidny wgląd w postać tego drugiego superbohatera, rzadko goszczącego w komiksach wydawanych w Polsce. Dobrze wypada też historia o Supergirl, pokazująca nam ostatnie dni Kryptona oraz zeszyty opowiadające o wspólnych zmaganiach Supermana i Batmana ze złoczyńcą, ponieważ obfitują w niezłe fabularne twisty. Są tu też niestety rozdziały, przez które przechodzi się z trudem, także dlatego, że często są wyrwane z szerszego kontekstu albo nieustannie atakują obrazami superbohaterskich naparzanek. Taki jest na przykład zeszyt z Blue Beetle’m, który jednocześnie ma najciekawszą, uciekającą od oczywistych rozwiązań stronę graficzną w wykonaniu Freddiego E. Williamsa II, ale tylko tyle w niej dobrego. 

Całość jest ogólnie męcząca i drażniąca. Joshua Williamson, nowy scenarzysta odpowiedzialny za główny wątek w niniejszym tomie, chciał w wielu momentach nadać historii lżejszy ton niż wcześniej Scott Snyder, ale wyszło to tak sobie. Nie pomagają też rysunki w większości autorstwa Davida Marqueza, które również miały  pomóc w ucieczce od ponurych obrazów z poprzedniego tomu, ale to właśnie rysunki Jocka i Eduardo Risso sprawiały, że perypetie Batmana, Który się Śmieje czytało się z większym zaangażowaniem. W “Zarażonych” ten ekstremalny klimat, trochę rodem z “Hellraisera” gdzieś zniknął i zostało takie nie wiadomo co. Po prostu mini event, który musiał się wydarzyć, by poprowadzić do eventu w skali maxi. Jak to wyjdzie w praniu, dowiemy się dopiero po lekturze “Dark Knights: Death Metal”. Trzeba mieć nadzieję, że będzie ona mniej męcząca niż lektura “Zarażonych”.

Batman, Który się Śmieje, tom 2: Zarażeni

Nasza ocena: - 45%

45%

Scenariusz: Joshua Williamson i inni. Rysunki: David Marquez i inni. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Death or Glory, tom 2: Kto tu jest szaleńcem? – fury road [recenzja]

Jeśli wydawało nam się, że nie może już być szybciej, mocniej i bardziej wybuchowo niż …

Leave a Reply