Gorący temat

Batman. Wojna Cieni – rodzinne dramaty [recenzja]

“Batman. Wojna Cieni” to bardziej crossover niż regularny tom serii o superbohaterze z Gotham,  dotyczący w dużej mierze skomplikowanych rodzinnych powiązań Człowieka – Nietoperza. Bo fakt, że Batman będzie pod tym względem mieć coś wspólnego z Deathstrokiem, tego raczej nikt się nie spodziewał. 

Za scenariusz (z małymi wyjątkami) niniejszego tomu odpowiada Joshua Williamson, który na dobre przejął schedę po Jamesie Tynionie IV. Opowieść o Wojnie Cieni udowadnia, że twórca całkiem dobrze zadomowił się w świecie Batmana i jednocześnie staje się architektem prowadzącym Uniwersum DC do kolejnego Kryzysu. Rzecz w tym, że nie jest to takie mocne nazwisko, jak w przypadku poprzednich scenarzystów, ale pamiętajmy, że te ileś lat wstecz również będący dziś na świeczniku James Tynion IV wydawał się odbiorcom zaledwie pomagierem Scotta Snydera. W ‘Wojnie Cieni” czuć pisarską swobodę w historii wymyślonej przez Joshuę Williamsona i można mieć nadzieję, że dobrą formę utrzyma w przypadku nadchodzącego “Mrocznego Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach”. Choć pamiętajmy, że akurat eventy z nazwą “kryzys” w tytule rządzą się jednak innymi prawami.

Natomiast “Wojna Cieni”, choć szumnie określana jako crossover, jest mimo wszystko bardziej kameralną (co nie znaczy, że nie odpowiednio wybuchową) historią. Co więcej, Batman nie stoi tu w centrum wydarzeń tylko schodzi na drugi plan, by dać miejsce dla Deathstroke’a i Talii al Ghul, którzy będą dla siebie głównymi oponentami w tytułowej wojnie. Z kolei  w sferze emocjonalnej będzie to być może najważniejszy rozdział życia dla Damiana Wayne’a, który wciąz nie może dojść do siebie po wydarzeniach z okresu panowania w Gotham Bane’a i nadal czuje się odpowiedzialny za śmierć Alfreda. Z tego też powodu warto przed lekturą przeczytać obszerny wstęp opisujący wydarzenia z niedostępnych  Polsce serii, z którego dowiemy się więcej na temat ostatnich losów Damiana, ale też Talii i Deathstroke’a, a przede wszystkim Ra’sa al Ghula, który w niniejszym tomie będzie kluczową postacią i zarzewiem nadciągającej wojny.

Jak do niej doszło i o co chodzi z rodzinnymi koligacjami – o tym warto przekonać się samemu, dlatego nie chcę sypać spoilerami tylko szczerze polecam lekturę, w której Williamson co i rusz wyciąga z rękawa fabularnego asa. To historia oparta w dużej mierze na tego typu niespodziankach, ale też logicznie skonstruowana i przejrzysta, czego w ostatnich latach batmanowym ongoingom trochę brakowało. Tutaj nie musimy się zastanawiać ani nad logicznymi głupotami, ani nazbyt rozrośniętą fabularną strukturą, bo akcja mknie do przodu, a emocje bohaterów wydają się być szczere i prawdziwe. A fakt, że dzielą się tu nimi również raczej skryci pod tym względem Batman i Deathstroke też o czymś znaczy. I na dodatek jesteśmy w stanie zrozumieć motywacje i wewnętrzną walkę Damiana, który chyba po raz pierwszy nie jest tak drażniącą postacią, jak to ma w zwyczaju.

Słowem, jest naprawdę nieźle, nawet biorąc pod uwagę ostateczne rozwiązanie tego konfliktu i ujawnienie tego, kto pociągał w nim z ukrycia za sznurki. Co więcej, bardzo dużo przyjemności daje warstwa graficzna albumu, na co wcale się nie zapowiadało, patrząc na mocno witchblade’ową w stylu okładkę (ach te wspomnienia, te wrażenia estetyczne dostarczane kiedyś przez zeszyty z Mandragory!). Z reguły mnogość artystów biorących udział w komiksowym, superbohaterskim projekcie mnie odstrasza, bo skutkuje często brakiem spójności całej historii, ale w tym przypadku się udało, być może dlatego, że rysownicy mieli do oddania całą gamę emocji bohaterów. Dlatego cieszyły oczy zarówno nowoczesne, wyraziste i dynamiczne kadry  wykonaniu Rogera Cruza, jak i wpływająca na postacie mroczna sceneria, którą wykreował Howard Porter w zeszytach z serii “Batman”. A najlepiej pod tym względem sprawdził się przerywnik w postaci zeszytu “Shadow War Zone” z kilkoma krótszymi, uzupełniającymi główną historię fabułami, w których mogliśmy podziwiać choćby rysunkową robotę Otto Schmidta. Teoretycznie “Batman. Wojna Cieni” miał prowadzić do wydarzeń z nadchodzącego Mrocznego Kryzysu, ale nawiązań było tu raczej minimum, co wyszło na dobre całej historii. Co będzie dalej, czy Joshua Williamson utrzyma formę, czy był to jednorazowy, celny strzał – o tym dopiero się przekonamy.

 

Batman. Wojna Cieni

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Joshua Williamson i inni. Rysunki: Howard Porter i inni. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Egmont 2024

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

8 miliardów dżinów – z wielką mocą równa się (zbyt) wielka odpowiedzialność [recenzja przedpremierowa]

Każdy miłośnik komiksowego medium wie, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Ale co …

Leave a Reply