Gorący temat

Ci, którzy życzą mi śmierci – Sheridan najsłabszy od lat [recenzja]

Jeśli w swoim portfolio ma się scenariusze do rzeczy tak wnikliwych, a zarazem potrafiących dostarczyć widzowi atrakcyjną, mainstreamową rozrywkę jak „Sicario”, „Wind River. Na przeklętej ziemi”, „Aż do piekła” czy „Yellowstone”, poprzeczka zawieszona jest niezwykle wysoko. I nawet komuś pokroju Taylora Sheridana zdarza się ją strącić.

„Ci, którzy życzą mi śmierci” od pierwszych scen kreślą nam historię pełną rozmachu – z jednej strony mamy bowiem Hannah – próbującą poradzić sobie z traumą z przeszłości strażniczkę leśną (w tej roli Angelina Jolie), z drugiej mamy zawodowych zabójców (wyjątkowo enigmatyczni Aidan Gillen i Nicolas Hoult) polujących na księgowego (Jake Weber), który jest w posiadaniu materiałów mogących pogrążyć wiele wpływowych osób. Kiedy ten wraz ze swoim synem Connorem decyduje się na ucieczkę do jedynej rodziny jaka mu pozostała, drogi całej piątki nieodwołalnie się przetną – a efektem będzie dramatyczna walka o przetrwanie.

Taylor Sheridan to twórca niezwykły o tyle, że po latach niepowodzeń w przemyśle filmowym, nie tylko potrafił odwrócić swoje położenie, ale wręcz stać się jednym z bardziej cenionych scenarzystów hollywoodzkiej krainy snów – jako swój znak rozpoznawczy ustanawiając wybuchowe mieszanki thrillerów, filmów akcji i społecznych dramatów, ze sporą dawką psychologicznej głębi bohaterów. To właśnie ten ostatni element decydował o tym, że emocje jakie przeżywaliśmy w trakcie finału choćby „Wind River”, wybrzmiewały niezwykle silnie. „Ci, którzy życzą mi śmierci” w teorii mają dokładnie taki sam ambitny schemat – tyle, że na tej samej przestrzeni filmowej taśmy usiłują wepchnąć więcej fabularnych wątków – i przegrywają przy tym z kretesem.

Już pierwsze minuty nowego filmu Sheridana dają nam jasno do zrozumienia, że charakterystycznego dla jego poprzednich dzieł skupienia na motywacjach i wiarygodności bohaterów będzie tu tyle, co kot napłakał. Wszystko dzieje się bowiem na przyspieszonych obrotach – raz oglądamy ekspozycje postaci związanych z wątkiem bohaterki Angeliny Jolie, by już po chwili zostać wrzuconymi w zupełnie odrębne pod kątem tonu opowieści wydarzenia związane ze ściganym przez zabójców księgowym. I o ile dynamiki dzięki takiej konstrukcji filmowi odmówić nie można, tak mogące decydować o emocjonalnej sile uderzeniowej całości, tło dla obu wątków zostaje ledwie naszkicowane. Brak możliwości złapania oddechu i wrażenie ledwie pobieżnego potraktowania tego aspektu uwydatnia się zresztą coraz bardziej w dalszej części seansu, zarówno w zakrawających o kuriozum dynamikach relacji między poszczególnymi bohaterami (szczególnym przykładem jest tu Hannah i Connor), jak i równie trudnych do wytłumaczenia decyzjach podejmowanych przez innych.

W efekcie w pewnym momencie „Tych, którzy życzą mi śmierci” zaczyna się rozpatrywać bardziej jako pozbawiony większej logiki akcyjniak, niż rzecz która mogłaby rzeczywiście pozostawić nam po sobie gorzki posmak w ustach. Tyle dobrego, że przynajmniej na polu realizacji Sheridan nie schodzi poniżej wysokiego poziomu – dobrze wypadają zarówno prezentujące nam szerokie panoramy zdjęcia, jak i dynamiczny montaż. Sporo jakości dokłada też zaangażowana obsada: bądź co bądź Angelina Jolie, Jon Bernthal, Aidan Gillen czy Nicolas Hoult to solidne firmy, które potrafią – a w tym przypadku muszą – stworzyć coś z niczego. I to właściwie dzięki ich charyzmie, pewne większe i mniejsze nieścisłości można nowemu filmowi Amerykanina wybaczyć.

Choć po prawdzie, „wybaczyć”, to jednak odrobinę zbyt wiele powiedziane. Ciężko ukrywać bowiem, że „Ci, którzy życzą mi śmierci” są filmem w wielu aspektach zaledwie poprawnym, pełnym scenariuszowego bajzlu i zarazem jednym z takich, o których zapomina się w kilka minut po seansie. Czego zabrakło? Ano najwyraźniej co najmniej dodatkowych trzydziestu minut materiału, które pozwoliłyby cały ten gotujący się tygiel odpowiednio poukładać. Ostatecznie jest jednak, jak jest – a nie do końca do takiego efektu końcowego Taylor Sheridan w ostatnich latach nas przyzwyczaił.

Foto © Warner Bros Polska

Ci, którzy życzą mi śmierci

Nasza ocena: - 55%

55%

Reżyseria: Taylor Sheridan. Obsada: Angelina Jolie, Jon Bernthal, Aida Gillen i inni. USA, 2021.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Candyman – o kilka słów za daleko [recenzja]

W dobie ciągłego odświeżania klasyków, kwestią czasu było, zanim ktoś zainteresuje się kultowym horrorem z …

Leave a Reply