Gorący temat

Conan, tom 5 : Groza w podziemiach – zakochany barbarzyńca [recenzja]

Poprzedni tom “Conana”, “Wolni towarzysze”, był jak dotąd najlepszym z zaprezentowanego przez Egmont runu wydawanego niegdyś przez Dark Horse Comics. Przesilenie musiało kiedyś nadejść i większa część “Grozy w podziemiach” nie cieszy tak jak wcześniejsze przygody, ale już spotkanie głównego bohatera z jego wielką miłością wynagradza ów niedostatek.

W najnowszym tomie opowieści o Cymeryjczyku zniknęło gdzieś większe graficzne zróżnicowanie, które znaliśmy z poprzednich odsłon. W efekcie Conan zaczął wyglądać jakoś tak mniej barbarzyńsko, bo kto wie, być może bohater stwozony niegdyś przez Roberta E. Howarda miał iść z duchem czasu? 

Conan wciąż jednak macha mieczem (lub inna bronią) jak trzeba, a nawet potrafi wpaść w bitewny szał. Co więcej, w finale długiej, pierwszej opowieści zatytułowanej “Droga królów” działa strategicznie, a nie impulsywnie, co prawdopodobnie ma wytworzyć wrażenie, że ten właśnie bohater zostanie kiedyś królem. Pogłębia się jego niechęć (całkiem słuszna) do wojowania za pomocą czarów, ale też budowane jest poczucie lojalności i nieoczekiwanie przekładające się na dbanie o maluczkich. Czyli jednak sporo można wyciągnąć z podtekstów fabuły, która tym razem zbyt często ociera się o sztampę i oczywiste rozwiązania. Niby to jest powrót do właściwej estetyki przygód z gatunku heroic fantasy, jednak te poprzednie tomy wzmogły bardziej wyrafinowany, czytelniczy apetyt. A już całkowite porzucenie wątku z przyszłości, z księciem śledzącym losy Conana na starych zwojach budzi w czytelniku uczucie rozgoryczenia, o którym z biegiem czasu zapomina, bo bądź co bądź, przygody barbarzyńcy z Cymerii nadal potrafią pochłonąć.

Rozpoczynamy tę przygodę w miejscu, w którym opuściliśmy w poprzednim tomie Conana i Oliwię – na morzu, wśród piratów. O dziwo ten wątek trwa tu wyjątkowo krótko, ale główny bohater w roli pirata jeszcze w tym tomie powróci. Tymczasem morska przygoda kończy się szybko i wkraczamy na całego w podzieloną na dwie wyraźne historie “Drogę królów”. W pierwszej chodzi o doprowadzenie Oliwii do jej ojca, co okazuje się bardziej skomplikowane niż Conan przypuszczał, w drugiej już o samodzielne przygody Cymeryjczyka znajdujące kulminację w mieście,  w którym na niego i jego nowych towarzyszy czeka tytułowa groza w podziemiach. Dodajmy jeszcze widocznego na okładkowej grafice zakapiora, który podąża przez długi czas śladem bohatera, a dostaniemy całkiem dobrą porcję rozrywki. Właśnie w większym stopniu tylko rozrywki, bo jednak poprzednie części oferowały trochę więcej, sukcesywnie kształtując bardziej skomplikowany niż można by się spodziewać portret głównego bohatera.

Ciekawiej robi się pod koniec, a dokładnie w ”Królowej czarnego wybrzeża”, kiedy po raz pierwszy dochodzi do spotkania Conana z Belit. Dzięki rysunkom Becky Cloonan, w klimaty heroic fantasy nagle dociera odrobina zmysłowości i tajemnicy, a sam obiekt uczuć Conana  kreowany jest na kobietę pełną zagadek, nieodgadnioną, z charakterystyczną urodą i przemożnym wpływem na głównego bohatera. Conan jest niczym zaczarowany, również subtelniejszy, a jego wspólny morski rajd z królową piratów ma w sobie dużo z niepokojącego sennego marzenia. W tym przypadku twórcom udało się na chwilę uciec od tradycyjnie przygodowej aury i choć wydarzenia wokół, szczególnie w wątku ataku na miasto Argos są odpowiednio krwawe i zaskakujące, to i tak najważniejsze jest tu uczucie Conana do Belit, które przyćmiewa u Cymeryjczyka racjonalne myślenie. Czy Conan uwolni się od tego czaru? Czy w ogóle będzie tego chciał? Zapewne przekonamy się w kolejnej części przygód zakochanego obecnie barbarzyńcy.

Conan, tom 5: Groza w podziemiach

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Roy Thomas i Brian Wood. Rysunki: Becky Cloonan i inni. Tłumaczenie: Dariusz Stańczyk. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Elecboy – obiecujący mariaż science fiction z postapo [recenzja]

Po lekturze pierwszego tomu „Elecboya” uczucia mam mieszane. Bo z jednej strony seria kryje w …

Leave a Reply