Gorący temat

Cześć, Michael!, tom 1 – kotem i satyrą [recenzja]

Waneko, jedno z najdłużej działających polskich wydawnictw mangowych, wznowiło w ekskluzywnym wydaniu serię, od której rozpoczęło swoją działalność. “Cześć, Michael!” to przesympatyczny tytuł komediowy dla miłośników kotów, ale także fanów Japonii, chcących poznać ten kraj od strony socjokulturowej.

Nie znam zakulisowej historii wydawnictwa, ale można odnieść wrażenie, że jego nazwa jest ściśle związana z tytułem autorstwa Makoto Kobayashiego, bowiem Waneko to zbitka z japońskiego wyrażenia “ja, kot”. Jaka by nie była prawda, dobrze że “Cześć, Michael!” powrócił na nasz rynek w zupełnie nowej formie. Za pierwszym razem otrzymaliśmy dziewięć kieszonkowych tomików z historyjkami ułożonymi niechronologicznie lub całkiem pominiętymi. Teraz cały materiał będzie zebrany w dwóch solidnych, powiększonych tomach w twardej oprawie z obwolutą. Pierwszy tom prezentuje się kapitalnie, dzięki czemu jakość wydania doskonale pasuje do treści.

Michael to zwykły rudy kot, wspólny mianownik wszystkich krótkich historyjek o szerokim spektrum tematycznym i gatunkowym. W pierwszej opowieści jego właścicielem jest sam autor, który nieumyślnie doprowadza do jego śmierci… Jednak na następnych stronach Michael powraca jako statysta w erotycznej reklamie, świadek morderstwa, uczłowieczony zwierzak czy bohater surrealistycznego epizodu nawiązującego do wielkich potworów. Makoto Kobayashi wrzuca swojego protagonistę w przeróżne sytuacje czyniąc go pupilem ogromnej ilości właścicieli, w zasadzie z każdego szczebla społecznego. Nie ma tu ciągłości zdarzeń, powracających bohaterów drugoplanowych (z drobnymi wyjątkami) czy myśli przewodniej, ale dzięki tej anegdotycznej formie możemy zajrzeć za kotarę ogromnej ilości Japończyków żyjących w latach 80. Samotnicy, różnie skonfigurowane rodziny, ludzie sukcesu, życiowe niedorajdy, młodzież, starcy, przestępcy i stróże prawa to osoby otaczając Michaela i wchodzące z nim w rozmaite przezabawne interakcje.

Kobayashi to wnikliwy obserwator, który za pomocą kota ukazuje w krzywym zwierciadle przywary i przymioty swoich rodaków. Jedne zachowania uwypukla, inne przerysowuje do granic możliwości, często wyolbrzymia, ale zawsze z puentą, humorem i niemałą dawką zgryźliwości. Jest w tym podejściu mnóstwo uroku i sympatii dla każdego bohatera, dzięki czemu lektura tak opasłego tomu (ponad pięćset stron) to prawdziwa odprężająca przyjemność.

“Cześć, Michael!” narysowany jest realistyczną, czystą kreską, co powinno być dodatkowym atutem dla czytelników raczej stroniących od mangi. Szkoda byłoby pominąć tak dobry komediowy tytuł, który pomimo prawie czterdziestu lat na karku starzeje się jak dobre wino. Z radością sięgnę po kolejny tom (ten już w czerwcu) i żywię nadzieję, że Waneko w podobnym wydaniu przywróci na rynek inną swoją serię z przeszłości, a mianowicie “Tu detektyw Jeż”.

Cześć, Michael!, tom 1

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz i rysunki: Makoto Kobayashi. Tłumaczenie: Aleksandra Watanuki, Anna Wrzesiak. Waneko, 2023.

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku.

Zobacz także

Mity Cthulhu wg Lovecrafta – kolejna mistrzowska interpretacja komiksowa klasyki grozy [recenzja]

Choć przyznaję, bywa ostatnio tak, że psioczę na wszechobecność Lovecrafta na polskim rynku – bo …

Leave a Reply