Gorący temat

Daredevil. Mark Waid, tom 1 – odrobina optymizmu [recenzja]

Matt Murdock dostał wreszcie to, czego tak bardzo potrzebował. Chwilę oddechu i odrobinę zadowolenia z życia. Pewnie nie potrwa to długo, więc cieszmy się razem z superbohaterem z tego, co zrobili dla niego Mark Waid i Paolo Riviera w nowej odsłonie przygód Śmiałka z Hell’s Kitchen.

W poprzedniej odsłonie przygód Daredevila, za które odpowiedzialny był dość często krytykowany Andy Diggle, ponura historia rozpoczęta kiedyś przez Briana Michaela Bendisa osiągnęła punkt zwrotny. Przez wiele lat na nowojorskiego superbohatera spadały same plagi, na czele z depresją, opętaniem i ujawnieniem prawdziwej tożsamości Daredevila. W finale poprzedniego tomu Matt Murdock odbył rodzaj podróży duchowej, po której zrozumiał, że jego miejsce jest w Nowym Jorku i powrócił na stare śmieci.

Zaczyna życie od nowa, choć łatwo nie jest, bo wciąż część nowojorczyków uważa go za Daredevila jawnie mu to okazując, co ma również pewne konsekwencje w jego życiu zawodowym – w oczach sędziów i prawnych przeciwników staje się osobą niewiarygodną. Teoretycznie powinno go to mocniej dotknąć, ale o dziwo Matt Murdock daje sobie radę – między innymi dzięki dogłębnej znajomości prawa i nadal nie ustaje w pomocy pokrzywdzonym, zarówno jako Matt Murdock i Daredevil. Ale to jeszcze nie wszystko, w czym nowy run jest tak inny od poprzednich.

W dodatkach do niniejszego tomu znajdziemy rozmowy z twórcami oraz etapy powstawania wybranych plansz lub okładek. Zarówno scenarzyście i rysownikowi bardzo zależało na oddaniu w ich historii wrażenia postrzegania świata przez Daredevila na czele ze słynnym, radarowym zmysłem. Dzięki tym staraniom dostaliśmy rodzaj graficznych efektów specjalnych, które miały nam uzmysłowić, jak niewidomy superbohater odczuwa zewnętrzny świat. Tego próbowali już wcześniej inni artyści, ale w przypadku tandemu Mark Waid i Paolo Riviera te twórcze starania wskakują na nowy poziom w stylu, który znamy choćby z “Hawkeya” Matta Fractiona i Davida Aji. Zabawa kadrami, zabawa formą, bardziej żywe, można powiedzieć, że typowo komiksowe kolory, to wszystko składa się na wrażenie twórczego luzu, który płynie z lektury niniejszego tomu.Twórcy sami zresztą wspominają, że kiedyś Daredevil nie był wcale takim ponurakiem, co da się już odczuć na pierwszych planszach, w rozrywkowej sekwencji na mafijnym ślubie, zakończonym nieoczekiwanym pocałunkiem superbohatera z panną młodą.

Nie wszystkie historie zgromadzone w tym tomie mają ów lekki ton, kiedy trzeba robi się poważniej i naprawdę niebezpiecznie, ot choćby w opowieści zaczynającej się od zeszytu, w której superbohater zmierzy się z bardzo nietypowym i w dużej mierze tragicznym w swym wymiarze przeciwnikiem posługującym się dźwiękowymi falami i ledwo ujdzie z życiem z tego starcia. Potem jednak mamy powrót do źródeł, czyli choćby wspólne przygody ze Spider-manem (w zbiorze dostajemy jeden zeszyt serii “Amazing Spider-Man”) z udziałem Czarnej Kotki. Nieco wcześniej Daredevil musi wyjaśnić sobie pewne sprawy z Kapitanem Ameryką, bo przecież to, co wydarzyło się w evencie “Shadowland” miało spore reperkusje i Steve Rogers domaga się zadośćuczynienia za popełnione przez Daredevila krzywdy. To jednak ostatni akt tej ponurej historii i potem już wkraczamy na zupełnie nowe wody, po których nowa odsłona przygód Daredevila płynie z prawdziwym wdziękiem. I dlatego też przychodzi czas na pojedynki niczym z lat siedemdziesiątych, jak ten z Bruiserem. I po prostu czytelnika to cieszy.

Pytanie, jak długo da się opowiadać w tym lżejszym tonie? Czy ten wyluzowany Daredevil to plan na dłużej, czy też mrok znowu wkroczy w życie Śmiałka? Jak na razie ów tom jest jak dłuższa chwila oddechu przed tym, co zły los zapewne zafunduje Daredevilowi w przysżłości, dlatego cieszmy się tą z twórczym wyrachowaniem zaaplikowaną dawką komiksowych naiwności. Owszem, to czasem zgrzyta, jak choćby w historii właśnie ze Spider-Manem, ale też ma swój urok. I za to, że wlali odrobinę optymizmu w życie Matta Murdocka, twórcom należą się może nie owacje, ale zwyczajne, szczere brawa. 

Daredevil. Mark Waid, tom 1

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Mark Waid. Rysunki: Paolo Riviera i inni. Tłumaczenie: Zofia Sawicka. Egmont 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Negalyod. Ostatnie słowo – śladami Moebiusa [recenzja]

Po dwóch i pół roku od premiery pierwszego tomu możemy cieszyć się kontynuacją “Negalyodu” Vincenta …

Leave a Reply