Gorący temat

Daredevil Nieustraszony, tom 7 – Matt Murdock w nowej roli [recenzja]

Komiksowa kolekcja z przygodami Daredevila systematycznie rośnie na półkach polskich fanów tego superbohatera. W siódmym tomie dostajemy run Andy Diggle’a i Antony’ego Johnstona, który choć nie stoi na tak wysokim poziomie jak go poprzedzające, wciąż potrafi dostarczyć czytelnikowi wielu emocji.

Być może fakt, że od premiery szóstego tomu serii ze scenariuszem Eda Brubakera i Grega Rucka minęło już ponad dwa lata spowodował, że na siódmą odsłonę można spojrzeć bardziej przychylnym okiem. Głównie dlatego, że zaspokaja głód przygód Śmiałka z Hell’s Kitchen, które w dwudziestym pierwszy wieku są jednymi z najlepiej napisanych spośród wszystkich marvelowskich superbohaterów. Wypada też się cieszyć, że Egmont nie odpuścił serii i nie zostawił czytelników z pytaniem co też się wydarzy, kiedy Matt Murdock stanie na czele Dłoni. Co prawda mieliśmy już po polsku choćby zawartą w tym albumie serię “Shadowland” w ramach WKKM, jednak dopiero przeczytanie tej historii w pełnym świetle, razem z prowadzącymi do niej wydarzeniami udowadnia, że cały run Andy Diggle’a i Antony’ego Johnstona to naprawdę solidne i konsekwentnie poprowadzone czytadło, w którym Matt Murdock staje przed niecodziennym wyzwaniem. 

O tym, że droga do “Shadowlandu” była naprawdę długa przekonujemy się zaraz po rozpoczęciu lektury, czytając o perypetiach Matta Murdocka w roli przywódcy Dłoni, który by jego podwładni zaczęli obdarzać go bezdyskusyjnym szacunkiem musi przejść kilka ważnych prób, w tym tę najistotniejszą polegającą na dokonaniu zabójstwa.  Większość wydarzeń rozgrywa się w Japonii, w siedzibie Dłoni, ale też z dużą ciekawością obserwujemy to, co dzieje się w Nowym Jorku. To czas znany jako Dark Reign, kiedy w USA rządził silną ręką Norman Osborne wraz z podległą mu organizacją HAMMER, a zamiast Avengersów funkcjonowali Dark Avengers ze złoczyńcami wziętymi prosto z grupy Thunderbolts. 

Cóż, w Marvelu zawsze dużo się dzieje i tak jest tym razem – Matt Murdock z jednej strony jako przywódca Dłoni chcę ją tak naprawdę zneutralizować, a przy okazji wykorzystuje ninja do walki ze zbirami z HAMMER. To wszystko, razem z walką o przywództwo w Dłoni dzieje się na pierwszym planie, ale im głębiej wnikamy w tę historię odkrywamy kolejne warstwy intrygi pełnej zdrad i niespodziewanych konfiguracji. Z dużą ciekawością ogląda się również przemianę Matta Murdocka, który z empatycznego bohatera zmienia się w coraz bardziej bezwzględnego dyktatora, który w centrum Hell’s Kitchen każe postawić potężny zamek, czyli tytułowy Shadowland i wikła się w konflikt z dawnymi przyjaciółmi. Ile jest w nim z dawnego Matta, a ile z marionetki kierowanej przez pradawną siłę na usługach Dłoni?

Przejęcie schedy po Bendisie i Brubakerze nie było dla nowych scenarzystów łatwym zadaniem. Co takiego można wymyślić po tych świetnych historiach, jaki los zgotować Daredevilowi, aby zachować mroczny ton serii, a jednocześnie zaproponować zmianę formuły? Czuć, że panowie długo nad wszystkim myśleli i dopiero lektura całości runu, te grubo ponad 500 stron, a nie wyrwany z kontekstu, kulminacyjny  “Shadowland” każe im zwrócić honor i docenić robotę. Wciąż – ten zły Lord Daredevil, czary-mary z Wężokorzeniem, cuda w kanałach pod Shadowlandem dla niektórych czytelników będą nie do przyjęcia, jakby twórcy za bardzo przegięli z fabułą. Jednak trzeba docenić przede wszystkim jej konstrukcję z bardzo dobrze rozpisanymi wątkami poszczególnych pobocznych bohaterów, którzy wcześniej byli bardziej widoczni. To Foggy, Dakota North  i stojący z boku Kingpin czekający cierpliwie na rozstrzygnięcia stanowią o sile tej historii. Nikt tutaj nie jest pozostawiony samemu sobie (policjant Kurtz) i każdy ma do odegrania mniejszą lub większą rolę. Prawda, że czasem od nadmiaru postaci zaangażowanych w wydarzenia fabuła trzeszczy w szwach, ale z drugiej strony możliwość zobaczenia w  akcji Punishera, Spider-Mana i innych superbohaterów stających do walki z lordem Daredevilem cieszy siedzącego w czytelniku marvelowskiego fana. 

Na deser dostajemy być może najlepsze danie w tym tomie, czyli czterozeszytową historię “Daredevil Odrodzony” (w oryginale “Daredevil: Reborn”), tytułem jawnie nawiązującą do klasyka spod ręki Franka Millera. Tym razem to historia czerpiąca z motywów  westernowych, dająca oddech od dopiero co zakończonego eventu i narysowana prostą kreską Davide Gianfelice, która poprzez kontrast do wcześniejszych fajerwerków graficznych może wydawać się najlepsza w całym albumie. Przy natłoku poprzedzających ją wydarzeń wybrzmiewa najlepiej, ma świetną puentę i dobrze podsumowuje cały run Diggle’a i Johnstona. Dobrze podsumowują go też rysunki do poszczególnych zeszytów siódmego tomu. Czasami jest mrocznie i świetnie, niczym u Alexa Maleeva, kiedy za robotę bierze się Roberto de la Torre. Czasami jednak, jak w przypadku “Shadowlandu”, plansze  i bohaterowie których szkicował Billy Tan wyglądają (być może niezamierzenie) dość groteskowo i to one w dużym stopniu mogą wpłynąć na negatywny odbiór fabuły. Jednak już po lekturze okazuje się, że czas spędzony z przygodami Lorda Daredevila nie był wcale czasem straconym.  Warto pójść odważnie, na całość i spróbować napisać historię, która choć w dużym stopniu nagina prawdopodobieństwo, to pozwala poprowadzić bohatera na nowe tereny, z których ten i tak w końcu powróci i wszystko, wbrew słynnemu hasłu Marvela, znów będzie takie samo. 

Daredevil Nieustraszony, tom 7

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Andy Diggle, Antony Johnston. Rysunki: Billy Tan i inni. Tłumaczenie: Zofia Sawicka. Egmont 2021

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Lucyfer, tom 2: Boska tragedia – czarownice i zaświaty [recenzja]

Na drugi tom “Lucyfera” w ramach Sandman Uniwersum przyszło nam czekać ponad półtora roku. Było …

Leave a Reply