Gorący temat

Na krawędzi mroku – lovecraftowskie klisze i coś więcej [recenzja]

Tomasz Jacek Graczykowski – autor ciekawego debiutanckiego thrillera – „Przypadek Morrowa” – powraca z autorskim zbiorem opowiadań, w których sięga przede wszystkim po grozę inspirowaną twórczością Lovecrafta, ale także po bardziej klasyczny horror, czy – sporadycznie – postapo. I muszę uczciwie powiedzieć, że wychodzi mu to z różnym skutkiem.

Sięgałem po „Na krawędzi mroku” z ciekawością, bo choć od debiutu powieściowego Graczykowskiego minęło już trochę, to był na tyle obiecujący, by nadal pozostał w pamięci. Autor przypomniał zresztą o sobie w antologiach Sny Umarłych – i to przykładami bardzo dobrych opowiadań, czy w kilku numerach Okolicy Strachu. W przypadku zbioru nie jest idealnie – bo to niestety zestaw nierówny – ale z pewnością jest w nim przynajmniej kilka tekstów, na które warto zwrócić uwagę.

Graczykowski lubi inspiracje lovecraftowskie (kto w polskiej grozie ich nie lubi?) i w kilku przynajmniej opowiadaniach – zgodnie z okładkowa obietnicą – jest to aż do bólu widoczne, bo i konstrukcja i założenia fabularne i stylizacja językowa jest bezpośrednim odniesieniem do prozy Mistrza z Providence. Jednak mimo częstej miałkości lovecraftowskich stylizacji (jakie obserwować możemy w obszarze polskiego horroru) w przypadku Graczykowskiego sytuację można zaobserwować odwrotną, bowiem te najmocniej lovecraftowskie opowiadania (jak „Spoczywaj w pokoju”, „Dziennik Philipa Derckheta: Budowla”, „Zieleń w głębi ziemi” i inne) wypadają zgoła najlepiej. Ich konstrukcja i stylizacja nie są może przesadnie odkrywcze – twórca mitologii Cthulhu wykorzystał i rozwinął do granic możliwości estetykę zapoczątkowaną przez takich tuzów, jak choćby Artur Machen – ale Graczykowski całkiem dobrze sobie z nimi poradził, adaptując je na potrzeby autorskich pomysłów, często zachowując sztafaż okresu początku XX wieku, ale też miejscami go nieco uwspółcześniając. I w tych opowiadaniach i nowelach Graczykowski pokazuje swoje umiejętności do budowania dusznego, niepokojącego klimatu, godnego solidnego lovecraftowskiego naśladowcy. To nie proza równorzędna – rzecz jasna – z pierwowzorem, ale jako element niejako odtwórczy, rozwijający autorskie wizje twórcy Cthulhu radzi sobie naprawdę dobrze. Do czołówki z pewnością zaliczyć należy choćby wspomniany „Dziennik Philipa Derckheta: Budowla” – który okazuje się jednym z najlepszych w całym zbiorze opowiadań. Ale świetnie wypadają także: otwierający „Spoczywaj w pokoju” – duchem bardziej w klimacie Poego, kolejna z perełek w zbiorze, (zdecydowanie bardziej współczesna historia) – „Ci, którzy trwają” lub kolejny lovecraftowski tekst „Zieleń z głębi ziemi”. Z opowiadań bliskich klasycznemu horrorowi wrażenie robi z pewnością niepokojący „Dzień Opiekuna”, który – mimo, że nieco traci w zakończeniu – potrafi naprawdę podtrzymać napięcie.

Jednak tam, gdzie Graczykowski odchodzi stylistycznie od lovecraftowskich inspiracji, choćby sięgając po postapo – którą autor wyraźnie lubi – nie jest już niestety tak dobrze. „Czas zarazy” miesza postapokaliptyczną kreację z historią o zombie w stylu prozy Maxa Brooksa. Niestety całość wypada topornie i nijako. Brak tu adekwatnego klimatu, brak jakiejkolwiek głębi, a całość napisana jest – pod względem stylistycznym – zupełnie nieporadnie. W porównaniu z licznymi opowiadaniami ze zbioru widać znaczną różnicę poziomu. Fabuła też jest tendencyjna, operująca kliszami, nie robiącymi jednak tak pozytywnego wrażenia, jak w przypadku wspominanych opowiadań inspirowanych prozą Lovecrafta. Traktuję to opowiadanie jako albo wypadek przy pracy, albo jako tekst wczesny, w którym jeszcze uwidacznia się nieporadność autora, jaką ten zniwelował dalszą pracą nad warsztatem. Co jednak nie zmienia faktu, że jest to opowiadanie, które nie powinno znaleźć się w zbiorze, bo mocno zaniża jego poziom, a zarazem całościową ocenę.

„Na krawędzi mroku” wyraźnie wskazuje, że Graczykowski wciąż szuka swojej literackiej ścieżki i nadal jest autorem nieukształtowanym do końca. Ma potencjał, rozwija konsekwentnie swój warsztat, jednak jeszcze trochę pracy przed nim. Sam zbiór wart uwagi – dla tych, których ciekawi przenikanie Lovecrafta do popkultury wręcz obowiązkowy – ale też dla tych interesujących się grozą ogółem. Zawiera wystarczająco dużo tekstów na tyle dobrych, by czas poświęcony na lekturę nie był zmarnowany.

Na krawędzi mroku

Nasza ocena: - 65%

65%

Tomasz Jacek Graczykowski. Wydawnictwo Phantom Books 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Plama światła – wszystkie dzieci Antrovisu [recenzja]

Sięgając po „Plamę światła” nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać. Owszem, znam twórczość Pawła Matei …

Leave a Reply