Gorący temat

Dwaj bracia – cała brazylijska namiętność zaklęta na kartach komiksu [recenzja]

„Dwaj bracia” to komiks niezwykle smutny, przesycony nostalgią, ale też – mam wrażenie – doskonale portretujący Brazylijczyków. Skomplikowane relacje rodzinne, ukazane na tle konfliktu dwóch braci bliźniaków – dały autorom szansę zarysowania portretu mieszkańców Brazylii, z ich gorącym temperamentem, z ich fascynacjami, lękami oraz z codziennością kraju, który stanowi jeden z największych tygli kulturowych Ameryki Południowej.

Bohaterami komiksu są wspomniani bracia – bliźniacy, Omar i Yakub. W dzieciństwie na pewien okres rozdzieleni – na pięć lat Yakub wyjeżdża do krewnych w Libanie – nigdy nie zdołają zespolić na nowo swoich wzajemnych losów, zasypać przepaści we wspólnej relacji. Rany powstałe w dzieciństwie, a wynikłe w dużej mierze z różnic charakterów, ale też z typowej dla Brazylijczyków namiętności nie chcą się zabliźnić, mimo rozdzielenia i wkraczania w wiek dojrzewania z dala od siebie. A może właśnie to jest katalizatorem zmian w charakterach rodzeństwa? Wyalienowany Yakub, dorasta w poczuciu odrzucenia, w odległym i obcym dla niego przecież Libanie, kiedy Omar znajduje się pod zaborczą kuratelą matki, a jednocześnie pod pręgierzem zawiedzionych nadziei i rosnących frustracji ojca. I jednemu i drugiemu z braci taki los nie służy, nie pomaga odnaleźć się w życiu. Raczej pogubią się bardziej, a zadra, która utkwi w ich sercach ich myślach nie pozwoli im już nigdy spojrzeć na siebie nawzajem bez oziębłości, a nawet wrogości.

Komiks stworzony przez duet Fabio Moon i Gabriel Ba – co ciekawe, także bracia bliźniacy – na podstawie prozy Miltona Hatouma to złożona, pełna emocji opowieść o rodzinnych relacjach, które zawsze są trudne, często bolesne i niezmiennie kipiące namiętnościami. Zwłaszcza w przypadku takiej nacji, jak Brazylijczycy. Jednocześnie to znaczący głos w kwestii obcości imigranta w obcym kraju, z jednoczesnym wyobcowaniem w miejscu pochodzenia, do którego, po latach, tak naprawdę nie umie już wrócić. Mimo czasu, jaki Halim spędza w Brazylii, nie staje się przecież w pełni tubylcem, nadal pozostaje w nim jakiś ślad, jakaś swoista skaza obcości. Stara się nie zerwać tej ostatniej nici, jaka łączy go z krajem rodzinnym, poprzez wysłanie tam jednego z synów. Co finalnie okaże się błędem i będzie rzutować nie tylko na Halima, ale też na pozostałych członków rodziny. Głębokie pragnienie jego młodej żony – Zany o spłodzeniu potomstwa zmienia się z czasem w jej obsesyjną wręcz, przesyconą zazdrością i zaślepieniem miłość do syna, który z jednej strony ochoczo to wykorzystuje, ale też – na późniejszym etapie, próbuje się wyrwać spod matczynej jurysdykcji. I to w sposób bardzo nieumiejętny, nieudolny.

Komiks kipi namiętnościami. Rzuca się w oczy seksualna swoboda, łącząca się ściśle z wczesną inicjacją seksualną, jakiej doświadczają kolejne postaci – co jest dla tamtej nacji dość typowe, naturalne. Gorąca brazylijska krew buzuje zarówno w miłosnych uniesieniach, jak i w wybuchach nienawiści, czy zazdrości. U bohaterów „Dwóch braci” nie ma w uczuciach miejsca na półśrodki, na zachowawczą ostrożność czy wstrzemięźliwość. Z jednej strony niesamowite łaknienie czerpania z życia garściami, z drugiej, na wskroś emocjonalne spalanie się w szaleńczym pędzie za pragnieniem, które nie zawsze jest słuszne, nie zawsze właściwe.

Zaletą komiksu jest niewątpliwie ewolucja charakterów poszczególnych postaci. Żadne z nich nie jest tutaj jednoznaczne, zero-jedynkowe. Wszyscy zmieniają się, wraz z rozwojem opowieści i kolejnym punktem widzenia, kolejną perspektywą, jaką uzyskujemy w czasie lektury. A to czyni ich prawdziwszymi, żywszymi, autentyczniejszymi. I bliższymi nam, czytelnikom, przez co bardziej doświadczamy ich powikłanych losów.

„Dwaj bracia” to komiks znakomity, utrzymany w prostej, miękkiej stylistyce rysunku – grającej balansem czerni i bieli i oszczędnością szczegółów. Co nie zmienia faktu, że jest to przykład arcydzieła zarówno w warstwie graficznej, jak i fabularnej. Gabriel Ba to artysta spełniony, który zdefiniował ściśle swój styl i umiejętnie dopasowuje się nim do opowiadanej przez Moona historii. W jego kresce Andre Diniz zdaje się spotykać Eduardo Risso, a to, co powstaje, zachwyca świeżością i oryginalnością. Znakomita, sugestywna okładka dobrze oddaje całe sedno komiksu: dwaj brania – całkowicie różni, ale obydwaj tak samo pogubieni w życiu, które ich przerosło, z którego chcieli zaczerpnąć więcej i w efekcie zagubili się, nie odnalazłszy tak naprawdę właściwej ścieżki. I więcej stracili, niż zyskali.

Ale za to my otrzymaliśmy kolejne komiksowe arcydzieło, które z tworu rozrywkowego – jakim jest zwyczajowo komiks – czyni sztukę.

Dwaj bracia

Nasza ocena: - 95%

95%

Scenariusz Fabio Moon na podst. prozy Miltona Hatouma. Rysunki Gabriel Ba. Tłumaczenie Jacek Drewnowski. Mucha Comics 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz? – jeszcze raz [recenzja]

Piotr Nowacki i Bartosz Sztybor stworzyli komiks, którego tytuł trzeba przeczytać co najmniej jeszcze raz, …

Leave a Reply