Gorący temat

Goście – nie ufaj nieznajomym [recenzja]

Jak kino zdążyło niejednokrotnie udowodnić, znajomości zawierane pod wpływem chwili to prosta droga ku mniejszej bądź większej katastrofie. W filmie Christiana Tafdrupa, ostrzeżenie przed przesadnym zaufaniem obcym wybrzmiewa jeszcze silniej niż zazwyczaj.

Fabuła „Gości” rozpoczyna swój bieg od wyjątkowo niewinnej sytuacji. Oto podczas wakacji w słonecznej Toskanii,  duńskie małżeństwo, Bjørn i Louise wraz z córką Agnes poznają pochodzących z Holandii Patricka, Karin oraz ich syna Abela. Obie rodziny szybko przypadają sobie do gustu, zatem gdy po kilku tygodniach od powrotu do domu, Duńczycy otrzymują niespodziewane, listowne zaproszenie by odwiedzić świeżo poznanych znajomych w Holandii, nie muszą specjalnie długo się zastanawiać. Co początkowo wydaje się jednak zacieśnieniem więzi ludzi którzy zdążyli przypaść sobie do gustu, wkrótce przybiera coraz to mroczniejszy odcień. Na jaw wychodzą pierwsze kulturowe nieporozumienia, coraz wyraźniej dają o sobie znać przeciwstawne światopoglądy i przyzwyczajenia obu par – a to zaledwie preludium do dalszego, lawinowego rozwoju wypadków. Już wkrótce, Bjørn i Louise zorientują się, że grozi im coś znacznie gorszego niż zerwana znajomość. Na ucieczkę, może być już jednak o wiele za późno…

„Goście” to duńsko-holenderska koprodukcja napisana przez dwójkę braci, Christiana i Madsa Tafdrupów, a wyreżyserowana przez pierwszego z nich. Niekoniecznie duży, bo wynoszący zaledwie 2,8 miliona euro budżet i gatunkowa przynależność do rodziny psychologicznych thrillerów z elementami horroru pozwalają jeszcze przed seansem spodziewać się produkcji skromnej w środkach wyrazu, której główna siła leżeć będzie w kreacjach aktorskich i odpowiednio przemyślanym scenariuszu. Tak też jest w istocie – „Goście” to jeden z tych slow-burnów, które obok cierpliwej pracy na rzecz tworzenia właściwej atmosfery i rosnącego poczucia zagrożenia, na tapet biorą również kwestię społecznego komentarza w materii kulturowych różnic, jakie mogą stać się przyczyną tragedii.

Równolegle jednak, film Chrisitian Tafdrupa potrafi wciągnąć widza w angażującą grę w kotka i myszkę tym, co na ekranie zostaje niewypowiedziane. Choć będąc świadkiem kolejnych decyzji bohaterów prowadzących ich coraz głębiej w stronę sytuacji bez wyjścia, ochota na wykrzyczenie w stronę ekranu: „to nie jest dobry pomysł!” jedynie się nasila, tak naprawdę przez znakomitą większość seansu jednoznacznych dowodów na potencjalne zagrożenie nie ma. Po jakimś czasie, „Goście” coraz wyraźniej zaczynają co prawda sugerować, że za całą sytuacją kryje się coś znacznie gorszego, ale na etapie gdy się to dzieje, zdajemy sobie sprawę, że nad głowami bohaterów nieuchronnie zawisł damoklesowy miecz i jakiekolwiek próby wydostania się, będą niezwykle trudne. Jeśli do czegoś można się w tym aspekcie doczepić, to w zasadzie jedynie do buzującego od emocji finału, który wydaje się jednak przebiegać nieco zbyt łatwo pod obraną przez film tezę.

Mimo nieco psujących doskonały odbiór całości podobnych odczuć, ta z kolei, jako słowo się rzekło, będąca okazją do wygłoszenia społecznego komentarza na temat kulturowych nieporozumień, przesadnej wiary w dobrą stronę ludzkiej natury i  konformizmu, tak czy inaczej wybrzmiewa niezwykle silnie, również dzięki znakomitym występom zaangażowanych aktorów. W zasadzie cała czwórka dorosłych bohaterów odegrana jest tu bezbłędnie zwłaszcza, gdy przychodzi do co bardziej emocjonalnych scen a to że ich dialogi nagrane zostały głównie w języku angielskim, z pojedynczymi holenderskimi i duńskimi wstawkami, jedynie przydaje im realizmu.

„Goście” to więc jeden z tych filmów, które dzięki przemyślanej realizacji pomysłowego konceptu, potrafią wykrzesać coś z niczego. Niewątpliwie zatem, mamy w tym wypadku do czynienia z jednym z najciekawszych przedstawicieli psychologicznej grozy mijającego roku.

Foto © M2 Films

Goście

Nasza ocena: - 75%

75%

Reżyseria: Christian Tafdrup. Obsada: Morten Burian, Sidsel Siem Koch, Fedja van Huêt, Karina Smulders i inni. Dania/Holandia, 2022.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Hellraiser – nowa konfiguracja [recenzja]

Spośród filmowych horrorów, mało która seria płakała od dawna za porządnym jej odświeżeniem tak bardzo, …

Leave a Reply