Gorący temat

Halina – dosłownie gówniany komiks [recenzja]

Po przeczytaniu „Haliny” duetu Gonzales/Morales chciałoby się powiedzieć tylko jedno – co za gówniany komiks. I to dosłownie, bo głównym motywem jest tu właśnie wielka, brązowa, wonna kupa!

Humor fekalny nigdy nie należał do moich ulubionych. Zwykłe prostactwo, myślałam ja, zmanierowana czytelniczka w typie „ąę”. Aż dostałam kupą prosto w oczy i ku własnemu zaskoczeniu stwierdziłam, że dawno nic nie rozbawiło mnie tak bardzo, jak żarty Moralesa i Gonzalesa. „Halina”, mówiąc w największym skrócie, to komiks superhero ukazany w krzywym zwierciadle. Przy okazji rozwoju prostej i nie do końca poważnej fabuły dostaje się wszystkim po kolei – popkulturze i jej odbiorcom, pojedynczemu człowiekowi i całemu społeczeństwu. Przy tym te prztyczki nie są nachalne, raczej gdzieś między wierszami i kolejnymi wybuchami śmiechu wpadają do głowy pojedyncze refleksje gorzkie spostrzeżenia. Choć należy podkreślić, że „Halina” to przede wszystkim szalona i trochę obrzydliwa, ale za to prześmieszna rozrywka. Żadne tam pouczające bzdety. Ma być niesmacznie, zabawnie, a nawet szokująco i tak właśnie jest.

Fabuła komiks duetu Gonzales/Morales jest absurdalna, może nawet głupkowata, a przede wszystkim maksymalnie wciągająca. Kreskówkowa kreska Gonzalesa, mocne, nasycone kolory i dynamiczne kadry doskonale współgrają z wariackim scenariuszem. Ukryte między kadrami życiowe i popkulturowe smaczki tylko podkręcają humor sytuacyjny, a sami autorzy nie znają żadnej świętości. Bo hej, trzeba mieć jaja żeby parodiować scenę śmierci Marthy i Thomasa Wayne’ów. Dodatek do głównej opowieści, czyli galeria prac Gonzalesa to prawdziwa, brązowa perełka. Artysta przerobił obrazy z klasycznych filmów i baśni na wersję z kupą w roli głównej. Fuj! Ile w tych pracach kpiny i błyskotliwego humoru. Brałabym takie plakaty i z dumą wieszała na ścianie, serio.

„Halina” na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Co wrażliwsi czytelnicy mogą uznać, że komiks o gównie to jednak za dużo dla ich delikatnych nerwów. I ja to rozumiem, ale przy okazji namawiam gorąco – dajcie szansę Moralesowi i Gonzalesowi, bo odbiór tej historii może was bardzo zaskoczyć. No chyba, że macie kij w dupie i za grosz dystansu, to wtedy szkoda czasu.

Halina

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Diego Morales, Ilustracje: Ernesto Gonzales. Timof Comics, 2021

User Rating: Be the first one !

Marta Kowal

Rocznik 87. Mama Ignacego, czytelniczka z bibliofilskimi skłonnościami, hobbicka dusza, zakochana w poezji, muzyce, psach i ptakach. Nie znosi gadać o sobie, dlatego pisze o książkach na dwóch blogach: Zaczytana mama i Exlibris Marty.

Zobacz także

Kobiety dzikiego zachodu – trudy życia w pionierskich czasach [recenzja]

“Kobiety dzikiego zachodu” to już trzeci album z westernowej serii włoskiego mistrza komiksu realistycznego, Paolo …

Leave a Reply