Kaczogród, tom 8: Latający Holender – przede wszystkim dobra zabawa [recenzja]

„Kaczogród. Carl Barks. Tom 8. Latający Holender i inne historie z lat 1958-59” to niezmiennie dawka dobrego humoru i niczym nieskrępowanej zabawy. Znów mamy tu mnóstwo przygód, nieodzownej pogoni najbogatszego kaczora świata za możliwościami powiększenia swojego majątku oraz pokręcone losy jego pechowego siostrzeńca, który – jak to zwykle on – z nieodzownym sobie urokiem i niezgrabnością pakuje się w kłopoty.

Oczywiście najważniejsza w tym tomie winna być tytułowa historia – która ma charakterystyczny dla dłuższych opowieści Barksa przygodowy sznyt, jednak te krótkie, nawet jednostronicowe historyjki radzą sobie świetnie, nawet mimo upływu czasu.

Jak wskazuje tytuł tomu – motywem przewodnim są tu statki. I te morskie, jak w „Latającym Holendrze”, czy „ Tajemnicy cieśniny”, jak i kosmiczne – w wieńczącej tom „Na złotym globie. Ostatnia opowieść ma zresztą znakomite, choć niespodziewane zakończenie, kiedy Sknerus okazuje się być zdobywcą gigantycznego skarbu (więcej nie zdradzę), ale ma wątpliwości, czy to naprawdę on jest wygranym.

Nie brak tu opowiastek o staraniach Donalda, by nie tylko nieco zarobić, bądź znaleźć uczciwą i przede wszystkich stałą pracę, ale też – a może bardziej – udowodnić coś McKwaczowi. Nie jest tajemnicą poliszynela, że jak zwykle będą to niezbyt owocne próby.

Oczywiście perypetiom dwójki głównych postaci towarzyszą też trzej nierozłącznie siostrzeńcy Donalda – którzy wykazują się rozsądkiem i opanowaniem godnym skauta, ale i znacząco przewyższającym te dwie cechy i swojego opiekuna. Znajdzie się też miejsce dla innych kaczogrodzkich postaci, jak nieco nieporadny wynalazca Diodak, czy gang nieudolnych do granic Braci Be.

Carl Barks w tym zbiorze ochoczo korzysta z całej galerii bohaterów, jakimi zasiedlił Kaczogród przez lata swojej pracy nad serią, a nadrzędnym celem tych prac jest nieodzowny humor i dobra zabawa. Owszem, znajdziemy tu ciut nienachalnej dydaktyki, jednak osią wyrazu każdej historii jest przede wszystkim rozrywka.

To komiks dla dzieci. Tych małych, ale i tych dużych. Nawet takich, jak niżej podpisany, z siwiejącą coraz bardziej brodą. Owszem, w przypadku „dorosłego dziecka” prym wiedzie tu sentymentalizm, bowiem dla wielu z nas – a może i dla wszystkich – pierwszymi czytanymi w życiu komiksami były właśnie przygody Sknerusa McKwacza. Egmont nie tylko daje nam nieodzowna szansę wyruszyć w tę podróż ponownie, ale i skompletować naprawdę świetnie opracowaną serię tomów obejmujących całościowy dorobek jednego z najważniejszych twórców w historii komiksowego Kaczogrodu. Twórcy, który poświęcił mu bez mała całe swoje długie życie.

Jak każdy tom serii, tak i ten zawiera oprócz dodatkowych okładek, także merytoryczny wstępniak, skupiający się na samej postaci Carla Barksa. Tym razem w „Motywie baśniowym” mamy okazję poczytać (i zobaczyć, bowiem przedmowa jest bogato ilustrowana), że Barks był nie tylko uznanym rysownikiem komiksów, ale też całkiem wziętym malarzem. Który może i nie zrobił kariery takiej, jak jego żona, Gare, ale którego prace – często związane rzecz jasna z bohaterami Kaczogrodu – także cieszyły się znaczną popularnością.

„Latający Holender” trzyma edytorsko – wydawniczy poziom poprzedników, nic dodać, nic ująć. W treści mamy mnóstwo zabawy, przygód i naszych ulubionych postaci. Czego oczekiwać więcej?

Kaczogród, tom 8: Latający Holender i inne historie z lat 1958-1959

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz i rysunki: Carl Barks. Wydawnictwo Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Mercy, tom 1: Dama, mróz i diabeł – Wild Weird West [recenzja]

“Mercy” to nowy tytuł sprawdzonej już w ofercie Non Stop Comics autorki. Czy komiks Mirki …

Leave a Reply