Kapitan Ameryka. Steve Rogers, tom 2 – droga do władzy [recenzja]

Z każdą stroną komiksu prowadzącego do wielkiego eventu “Tajne Imperium” zwiększa się nasz podziw dla odpowiedzialnego za ten projekt Nicka Spencera, który wreszcie wyciąga coś więcej z wyświechtanego w Marvelu sloganu “nic już nie będzie takie samo”.

W pierwszym tomie serii “Kapitan Ameryka. Steve Rogers” zobaczyliśmy słynne “Hail Hydra” w wykonaniu tytułowego bohatera, co swojego czasu tak bardzo zszokowało komiksowych fanów. W drugim tomie okazuje się, że to był dopiero początek drogi bez powrotu, ponieważ marvelowski superbohater jako agent Hydry realizuje plan, po którym rzeczywiście nic już nie będzie takie samo. Rozpoczynający komiks zeszyt “The Oath”  nawiązujący jeszcze do poprzedniego eventu, “II wojny domowej”,  w końcówce przedstawia nam wizję przyszłości do jakiej dąży Steve Rogers i te obrazy nadchodzącego, faszystowskiego państwa rzeczywiście potrafią zrobić naprawdę duże wrażenie. 

Z jednej strony czytanie o perypetiach odmienionego Capa sprawdza się świetnie, bo wreszcie odchodzimy tu od utartych schematów, z drugiej strony nie można pozbyć się uczucia dyskomfortu, kiedy ta od zawsze kryształowa postać realizuje z olbrzymią precyzją swój szatański plan zawładnięcia Stanami Zjednoczonymi. Apogeum znajdziemy oczywiście w “Tajnym Imperium”, ale już w poprzedzających ją tomach twórcy wygrywają konsekwencją i samą świeżością konceptu, w którym ikona schodzi na złą drogę idąc po swoje dosłownie po trupach. Ponownie ważne są w tym tomie retrospekcje ukazujące nam zafałszowane wspomnienia Kapitana Ameryki, które motywują go do przejęcia władzy. Ważna jest również kwestia osłony planetarnej, będącej oczkiem w głowie Kapitan Marvel, którą Nick Spencer będzie rozwijał w “Tajnym Imperium”. Do szesnastego zeszytu “Kapitana Ameryki” wszystkie pionki są już rozstawione na szachownicy i można rozpocząć lekturę wielkiego eventu, który jest najgrubszym tomem w ramach Marvel Now!2.0 z wydanych przez Egmont.  Dlatego pewną niespodzianką jest fakt, że od pewnego momentu powinniśmy czytać kolejne zeszyty “Kapitana Ameryki. Steve’a Rogersa” ” równolegle z tymi z “Tajnego Imperium”.. 

Tych równoległych zeszytów wcale nie jest mało i nie dotyczą jedynie postaci Steve’a Rogersa. Znaazło się tu bowiem miejsce dla trzech rozdziałów poświęconych Samowi Wilsonowi, który przed wydarzeniami z “Tajnego Imperium” odłożył swój kostium Kapitana Ameryki na bok i przeżywał chwile zwątpienia co do swych superbohaterskich powinności, jednak powaga chwili zmusza go do działania. Najciekawszy jest tu jednak zeszyt poświęcony telewizyjnemu wywiadowi ze Stevem Rogersem pokazujący, jak bardzo poważnie traktuje on swoje przywództwo w Hydrze po pozbyciu się Red Skulla. I z pewnością lepiej nie czytać tych zeszytów przed lekturą “Tajnego Imperium”, ponieważ zdradzają one kilka kluczowych rozwiązań z tego wydarzenia.

“Kapitan Ameryka. Steve Rogers” w tomie drugim to przede wszystkim udana zapowiedź wielkich wydarzeń z głównego eventu, ale też coraz bardziej wyrazisty portret superbohatera, który wciąż – w swoim mniemaniu – realizuje idee, którym był wierny od zawsze. Logika działań Capa w osiągnięciu swych celów jest nieubłagana i mimo czytelniczych obiekcji nie sposób nie podziwiać kontrowersyjnego rozwoju jego postaci, która za zgodnym przyzwoleniem tych wszystkich uważających go za wcielenie idealnego patrioty, realizuje swoje nacjonalistyczne zapędy. To jednak wciąż przedsmak tego, co zarówno w wersji słownej i graficznej, czeka nas w “Tajnym Imperium” Będzie się działo!

Kapitan Ameryka. Steve Rogers, tom 2

Nasza ocena: - 75%

75%

Scenariusz: Nick Spencer, Donny Cates. Rysunki: Javier Pina, Andres Guinaldo. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply