Kick-Ass. Nowa – udany powrót w nowej odsłonie [recenzja]

“Kick-Ass” to jeden z najpopularniejszych komiksów Marka Millara, który doczekał się dwóch ekranizacji. Było więcej niż pewne, że do tak nośnej fabularnie historii twórca postanowi kiedyś powrócić.

Tym razem nie zobaczymy jednak na stronach komiksu ani Dave’a Lizewskiego, ani Hit-Girl, choć znak rozpoznawczy tego pierwszego, charakterystyczny zielony kostium dalej jest w użyciu. I w zasadzie to strój jest głównym punktem stycznym z pierwowzorem,  ponieważ bohaterka wcielająca się w Kick-Assa różni się dosyć wyraźnie od pamiętnego nerda, który pewnego dnia zapragnął być superbohaterem.

Patience Lee jest weteranem wojny na Bliskim Wschodzie, której życie po powrocie do USA  rozsypuje się szybko niczym domek z kart. Jej mąż uciekł z inną kobietą i w spadku pozostawił spore długi. Aby zarobić na utrzymanie rodziny (bo Patience jest przykładną matką)  i zrealizować swoje marzenie o pójściu na studia, praca jako kelnerka na pewno nie wystarczy. Zdesperowana kobieta decyduje się na niecodzienny plan. Jaki? Przywdziewa kostium superbohatera i zamierza walczyć ze zorganizowaną przestępczością, ale postanawia jednocześnie na tym skorzystać. Bo przecież to żadna ujma okraść złodziei, prawda? Zwłaszcza jeśli połowę łupów przeznaczy się na cele charytatywne.

Mamy zatem trochę inne, bo bardziej racjonalne podejście niż to, które skłoniło niegdyś Dave’a do stworzenia postaci Kick-Assa. Choć może racjonalne to złe słowo, bo wielu z nas, mimo kibicowania bohaterce, jej postępowanie na czele z narażeniem własnego życia wyda się raczej irracjonalne. Bardziej pasuje tu pragmatyzm podparty wojskowym doświadczeniem, które każą bohaterce wierzyć, że uda jej się pozostać bezkarną. Czytelnik jednak już po podjęciu przez Patience decyzji o przywdzianiu stroju superbohatera świetnie zdaje sobie sprawę, że kobieta z pewnością wpakuje się w konkretne tarapaty.

Mark Millar tym razem stanął na wysokości zadania i dostarczył dobry, rozrywkowy produkt, w którym udało mu się dodatkowo zmieścić sporo obserwacji społecznych bardzo pasujących do dzisiejszych niespokojnych czasów w Ameryce. Jakże lepiej niż w niedawnym “Supermanie” Roku Pierwszym” ogląda się również rysunki Romity, który prezentuje formę podobną z oryginalnego “Kick-Assa”.  A same dylematy bohaterki, wraz z pomysłowym zakończeniem dają nam historię balansującą zgrabnie na granicy moralności i zadającą niewygodne pytania o naszą tolerancję dla uzasadnionej przemocy. Jak widać, Mark Millar jeśli mu się chce, wciąż potrafi pozytywnie zaskoczyć. Oby zdarzało mu się to jak najczęściej.

Kick-Ass. Nowa

Nasza ocena - 70%

70%

Scenariusz: Mark Millar. Rysunki: John Romita Jr. Mucha Comics 2020.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply