Gorący temat

Moja przyjaciółka opętana – popkulturowy egzorcyzm i krytyka klasy średniej [recenzja]

“Moja przyjaciółka opętana” to powieść, która niekoniecznie wpisuje się w potoczne wyobrażenie literackiego horroru, jakie funkcjonuje w naszym kraju. To w dużej mierze powieść obyczajowa, choć ze zgrabnie zaimplementowanymi motywami grozy. Co nie zmienia faktu, że to świetna lektura z gorzkim komentarzem wobec amerykańskiej klasy średniej.

Jest rok 1988. Abby i Gretchen to najlepsze przyjaciółki, już od wczesnej podstawówki. Mimo, że dzieli je tak wiele: od dzielnicy w której mieszkają, po status majątkowy i społeczny. Podczas jednego wieczoru z kolejną dwójką przyjaciółek, wypełnionego alkoholem, beztroską zabawą i pierwszym eksperymentem z zażyciem kwasu, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Gretchen gubi się nocą w lesie, a kiedy odnajduje się nad ranem, nie jest już sobą. Zmiana, jaka w niej następuje jest stopniowa, z początku pozornie niezauważalna. Z czasem przeradza się w ogólną apatię, zaniedbanie. Pojawiają się oznaki niewiadomej choroby, wyniszczającej organizm dziewczyny… Rodzice Gretchen – zamożna rodzina z przedmieść nie chce odkryć sedna problemu. Woli zrzucić odpowiedzialność za pochodzącą z biedoty Abby, a córkę po prostu odseparować, byle, za wszelką scenę uniknąć skandalu. Jednak Aby się nie poddaje. Wierząc w wartość przyjaźni z Gretchen, postanawia walczyć o nią za wszelką cenę. A tym samym mierzyć się ze społeczną niesprawiedliwością, ostracyzmem ze strony bogatych środowisk, które odpowiedzialnością za wszelkie problemy w swoim otoczeniu obarczają tych, którzy są gorzej sytuowani. Bo tak jest wygodniej, łatwiej.

Jak wspomniałem, powieść nie ocieka grozą, brak tu tak naprawdę typowego dla horroru repozytorium straszaków. Strach, jaki występuje, jest dobrze zakamuflowany, a całe zło wisi nad bohaterami gdzieś w tle, bliżej niedookreślone, nie eksponowane zbyt przesadnie.

Owszem, jest wątek opętania, na którego osi Hendrix buduje całą fabułę, jednak przez większość powieści nie dominuje on nad całością narracji. Raczej – tocząc się cały czas, ale nieco w tle – spina klamrą przedstawioną historię.

Grady Hendrix skupia się na pokazaniu popkulturowego oblicza okultyzmu, jaki funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych. Widać to doskonale choćby w scenie rozmowy Abby i jednego z braci Lemon. Jego analiza opętania to swoista, popkulturowa karykatura analizy dokonywanej w „Egzorcyście” W.P. Blatty’ego przez ojca Karrasa. Obydwaj próbują określić, czy zetknęli się z przypadkiem opętania przez demona bądź diabła. Jednak kiedy ojciec Karras stara się na wszelkie sposoby wykluczyć tę możliwość, podpierając się szerokim spektrum wiedzy z wielu dziedzin nauki, tak brat Lemon z ostentacyjną łatwością kwalifikuje swoją sprawę na podstawie serii tendencyjnych pytań, które tak naprawdę niczego nie wyjaśniają.

Opętanie w „Mojej przyjaciółce opętanej” są komiksowym przerysowaniem jednego z najbardziej klasycznych motywów grozy, a poza tym są jedyne środkiem kreacji dla autora, a nie celem samym w sobie. Trudno unikać przywoływanie wspomnianego już „Egzorcysty”, bowiem to najsłynniejszy literacki przykład opowieści o opętaniu. Jednak kiedy Blatty starał się zwrócić uwagę na kruchość naszej wiary i trud trwania w korelacji z Bogiem w czasach galopującego konsumpcjonizmu, a jego analizy mają akcent głównie na wymiar duchowy, tak Hendrix piętnuje samo zafałszowanie w społecznych relacjach i podziały wynikające z klasizmu, jaki – mimo ostentacyjnych zaprzeczeń – dalej funkcjonuje i ma się dobrze w społeczeństwie. Nie tylko amerykańskim. Krytyka klasy średniej wybrzmiewa tu ze zdwojoną siłą, a jej symbolem jest nie tylko przykład rodziny Gretchen, ale także Akademii Albemarle. Langowie, zamiast w realny, konsekwentny sposób pochylić się nad problemem córki, wolą okryć wszystko zasłoną milczenia, byle nie rozniosło się, że idealna amerykańska rodzina boryka się z jakimikolwiek problemami. Łatwiej jest przesunąć ciężar odpowiedzialności na dziewczynę z ubogiej rodziny. Tolerowanie jej samej i jej przyjaźni z Gretchen było dla Langów okazją do poprawy własnego samopoczucia, do utwierdzania się w poczuciu własnej doskonałości i ofiarnego dzielenia się własnym sukcesem z jednostką wywodzącą się ze społecznych – w ich odczuciu – nizin. W dodatku Akademia , do której Abby uczęszcza dzięki specjalnemu stypendium, traktuje jej obecność jako rodzaj swoistej ofiary składanej na ołtarzy politycznej poprawności. Abby jest tolerowana nie dzięki znakomitym wynikom w nauce, ale ze względu na fakt poprawiania wizerunku szkoły przez swoje pochodzenie. Albemarle okazuje łaskawość gorzej sytuowanym, do czerpania z krynicy znakomitości, jaką uosabia, a nacechowane to jest boleśnie widocznym poczuciem wyższości. Hendrix uwypukla to, co nadal jest obecne w społecznych relacjach – i to niekoniecznie przypadłość samej Ameryki.

„Moja przyjaciółka opętana” to przykład sprawnej literatury, z jednej strony przetwarzającej klasyczny gatunkowy motyw i uwspółcześniającej go, a z drugiej słodko – gorzka opowieść o przyjaźni, mimo różnic i niechętnego środowiska. Ale też wyważony głos na temat społecznych nierówności, co zdaje się być tematem nadal boleśnie aktualnym w dzisiejszych czasach.

Moja przyjaciółka opętana

Nasza ocena: - 80%

80%

Grady Hendrix. Wydawnictwo Vesper 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Bestiariusz japoński. Yokai – przepiękny i fascynujący [recenzja]

“Bestiariusz japoński” to moje pierwsze spotkanie z serią “Legendarzy” autorstwa Witolda Vargasa. Dodam, że niezwykle …

Leave a Reply