Gorący temat

Monstressa, tom 6: Przysięga – bez ekscytacji [recenzja]

W szóstym tomie “Monstressy” dzieje się dużo, a nawet za dużo. W porównaniu do poprzedniej części, fabularnie skondensowanej na obronie Ravenny, mnogość wątków i biorących udział w intrydze bohaterów ponownie przytłacza czytelnika.

Szósty tom “Monstressy jest nieco obszerniejszy niż dotychczasowe za sprawą dwóch zeszytów, które stanowią mały przerywnik od głównej historii. Marjorie Liu przytacza w nich dwie wzruszająca opowieści, które jednocześnie są dość istotne dla rozwoju osobowości  kluczowych bohaterek serii, czyli Maiki i Kippy. Cofamy się do okresu dzieciństwa tej dwójki i poznajemy nieznane dotąd fakty z ich życia, jak i przyjaciół dziewczynek z tego okresu. Już wtedy życie bohaterek było na swój sposób naznaczone, ale widać też, że w tym czasie jeszcze potrafiły czerpać z życia pełną radość. Te dwie opowiastki dobrze nakreślają kontrast do dzisiejszej pozycji Kippy i Maiki, może nie tyle zagubionych w politycznych zawirowaniach, co mających świadomość, że aby w tym świecie przetrwać, czasami trzeba postępować bezlitośnie. Ta świadomość szczególnie ciąży na małej lisiczce, obwiniającej się za swój szlachetny z ducha zryw, który skutkował śmiercią jej pobratymców. Natomiast Maika jest już w pełni świadoma tego, że aby żyć na swoich warunkach i nie dać się pognębić różnorodnym siłom, trzeba być od nich skuteczniejszym.

Po tych dwóch opowieściach wskakujemy z powrotem w świat polityczno-wojennych rozgrywek “Monstressy”, od których można dostać zawrotu głowy. Po raz kolejny trzeba napisać, że w kwestii kreowania świata przedstawionego to dzieło niezwykle ambitne, pokazujące całą gamę zależności – kulturowych, rasowych, społecznych i politycznych, które należy czytać z uwagą, aby się nie pogubić w mnogości poruszanych kwestii. Podchody, zdrady, sojusze, ojciec Maiki, jej ciotka, babka, kochanka… po prostu wszystko kręci się wokół głównej bohaterki, która w całej krainie wyzwala wśród różnych politycznych sił rodzaj obsesji, bo przecież ma ona być zwiastunem końca świata. Motyw to nienowy w opowieściach fantasy, a tu jeszcze został potraktowany wyjątkowo kompleksowo, ze wszelkimi możliwymi szczegółami, aż do tego stopnia, że czasem aż brak epickiego oddechu w tym jak najbardziej epickim komiksie.

W każdym razie, ewolucja Maiki postępuje, wraz z pogłębieniem relacji z Zinnem i kolejnymi rewelacjami co do jej natury. Motyw oblężenia Ravenny schodzi nagle na drugi plan i fabularnie się rozmywa, ważniejsze stają się rodzinne i uczuciowe doświadczenia Maiki, szczególnie gdy do gry na pełnych prawach wraca Tuya. Gdzieś tam w tle szwendają się koty i zepchnięci na drugi plan różni bohaterowie, wraca z dużą mocą kwestia przechwycenia kolejnej części maski, balon oczekiwań jest pompowany i nawet kilka razy wybucha (w przenośni i dosłownie). Na koniec mamy mocny cliffhanger i co…? 

No i trochę nic, bo już sami nie za bardzo wiemy, dokąd ta seria zmierza. Rysunki Sany Takedy, które kiedyś wydawały się zjawiskowe i wyróżniały “Monsterssę” na tle innych komiksów zaczynają nużyć, szczególnie gdy artystka odpuszcza sobie na kadrach elementy drugiego planu i skupia się na mocno przeżywających wydarzenia bohaterach. Coś tu nie do końca działa, brakuje twórczej swobody, od której ważniejsze jest skomplikowanie fabuły ponad miarę. Nadal jesteśmy ciekawi, jakie koleje losu czekają Maikę Półwilk, ale to co się wokół niej dzieje, dawno już przestało być ekscytujące. Nadal trzeba szanować autorki za ambicje w tworzeniu swojego świata, ale czasem ambicja to za mało i trzeba włożyć w dzieło trochę więcej serca. A tego serca coś ostatnio zaczyna tu brakować.

Monstressa, tom 6: Przysięga

Nasza ocena: - 60%

60%

Scenariusz: Marjorie Liu. Rysunki: Sana Takeda. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Non Stop Comics 2021

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Batman. Death Metal, tom 2 – kryzys antykryzysem pogania [recenzja]

Po obiecującym pierwszym tomie, druga odsłona serii “Batman. Death Metal” przynosi spadek poziomu. Poszatkowana fabuła …

Leave a Reply