Gorący temat

Nieśmiertelny Hulk, tom 3 – zniszczyć, co powinno zostać zniszczone [recenzja]

Trzeci tom “Nieśmiertelnego Hulka” można już bez żadnych wątpliwości uznać za aktualnie najambitniejszy, superbohaterski komiks. Tak gęstej, wieloznacznej i erudycyjnej fabuły już dawno nie mieliśmy w tym popkulturowym obszarze. 

Gęsta, wielonawcza, erudycyjna – niektórych czytelników takie zalety literatury zachęcają do sięgnięcia po lekturę, innych wprost przeciwnie, wolą prostą rozrywkę. W przypadku “Nieśmiertelnego Hulka” jest o tyle ciekawie, że ten ostatni element, czyli prostą rozrywkę teoretycznie też tu mamy w postaci superbohaterskich nawalanek, ale jednak mają one inny ciężar niż w wielu komiksach tego nurtu. W wymiarze fabularnym komiks Ala Ewinga w tym aspekcie może i niczym się od nich nie różni – ot mamy inwazję potworów z innego wymiaru i Hulk wkracza do akcji, ale ważne są jeszcze podteksty i symbolika, które wyróżniają tę serię z tłumu innych komiksów. W tle mordobić mamy bowiem opowieść o szaleństwie świata, a dokładniej szaleństwie świata ludzi. Świata, który Hulk chce zniszczyć, prawdopodobnie po to, aby na zgliszczach wyrosło coś nowego i lepszego. Zresztą wróć, już nie tylko Hulk ma takie ciągoty, ale i wycofany zazwyczaj Bruce Banner. Tak jest, wiele się zmieniło od wydarzeń w ostatnich dwóch tomach i wiele wydarzy się w trzecim. A to jeszcze nie koniec tej epopei.

W pierwszych dwóch zeszytach niniejszego tomu tytułowy bohater w ogóle się nie pojawia, ale widzimy też nowe status quo zaistniałe po wcześniejszych wydarzeniach. Hulk, niczym bohater sagi fantasy ma teraz swoją drużynę, ma po po prostu swoich followersów (także dzięki mediom społecznościowym), którzy zaczynają kibicować jego wizji. Pojawia się jednak godny przeciwnik w postaci generała Forteana, który nie zamierza Hulkowi puścić płazem ostatnich wyczynów i to za wszelką cenę. Poznajemy cele, motywacje, ale też strachy generała, który jak by się nie starał jest tylko przygrywką do głównego dania w trzecim tomie czyli starcia z medialną korporacją Roxxon, na czele której stoi Minotaur – tak jest, potwór z rogami, z innego wymiaru. Jeśli kogoś taka wizja nie przekonuje, powinien sprawdzić serial “Evil”, w którym dokładnie taki sam motyw jest podany w fabule w całkiem przekonujący sposób. I wtedy zaczyna się walka, także o rząd dusz w świecie, który ma być zniszczony.

W opisie może nie czuć tej wzmiankowanej gęstości, ale to trzeba już przeczytać samemu, by sprawdzić, z jak rozhuśtaną znaczeniowo fabułą mamy do czynienia, jak przypomina dokonania Alana Moore’a z “Promethei” czy z trzeciego, cholernie gęstego tomu “Potwora z Bagien”. Tu też zaznacza się wyraźna granica, w której trudności prozy, jej ciężar może przekroczyć poziom, w którym zmienia się w intelektualny bełkot, ale w “Nieśmiertelnym Hulku” to raczej nieustanny, symboliczno-znaczeniowy szum, który dociera do czytelnika podczas lektury, każąc czytać z rozmysłem, powoli, a najlepiej po uprzednim, ponownym przeczytaniu wcześniejszych tomów, bo nie raz poczujemy się skołowani strukturą tej podanej w standardowy graficznie sposób historii. 

Ponownie aż dziwi, że nie mamy tutaj bardziej eksperymentalnych w formie rysunków, ale może to i dobrze, bo czytelnik by już całkowicie sfiksował. Ale hola, hola, przecież w samym środku tomu mamy coś niezwykłego, coś nie na jeden raz, coś co wytrąca nas z czytelniczej równowagi, wreszcie coś, co udało się w bardzo fascynujący sposób przetłumaczyć Jackowi Żuławnikowi. Coś w klimatach serii Wydawnictwa Mag, Uczty Wyobraźni czy językowych eksperymentów Dukaja. Przepiękną i jakże odmienną formalnie opowieść z samego serca kosmicznego zniszczenia, w której Hulk chyba już ostatecznie zyskuje niemal metafizyczną moc oddziaływania i jest bardziej archetypem, niemal boską siłą, która wymazuje światy. I taka właśnie jest szalona opowieść w zeszycie z numerem dwadzieścia pięć, zatytułowana “Niszczyciel światów”, w której rysownik Joe Bennett (oraz German Garcia) mógł wreszcie spróbować czegoś innego, a Al Ewing, scenarzysta, mu w tym wtórował. Piękny kosmiczny odlot, może nie tak ekspresyjny graficznie jak “Silver Surfer: Czarny”, ale za to w treści to już z pewnością science fiction dla zaawansowanych. Co tu się jeszcze wydarzy, jak daleko sięga wyobraźnia i ambicje Ala Ewinga, dzięki któremu Hulk wyrasta na najciekawszego superbohatera w komiksowym Marvelu – aż strach pomyśleć. 

Nieśmiertelny Hulk, tom 3

Nasza ocena: - 85%

85%

Scenariusz: Al Ewing. Rysunki: Joe Bennett i inni. Tłumaczenie: Jacek Żuławnik. Egmont 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Dwie maski. Wydanie zbiorcze – kolejna imponująca opowieść osadzona w czasach historycznych [recenzja]

Jean Dufaux to scenarzysta komiksowy, specjalizujący się w historiach sensacyjnych, jak i historycznych sagach, balansujących …

Leave a Reply