Gorący temat

Oleg – sceny z życia artysty komiksowego [recenzja]

“Oleg” Frederika Peetersa to wyjątkowe podsumowanie twórczej drogi, którą przeszedł autor pamiętnych “Niebieskich pigułek”. Warto sięgnąć po ten album choćby dlatego, żeby sprawdzić co siedzi w głowie komiksowego artysty i jak wygląda jego życie na zachodzie Europy.

Twórczość Frederika Peetersa polscy czytelnicy poznali już wiele lat temu, na początku dwudziestego pierwszego wieku za sprawą komiksu “Niebieskie pigułki” wydanego przez krakowski POST. W tych czasach to był niemały szok – oto komiks, który z pełną świadomością można było nazwać powieścią graficzną. Obyczajowa opowieść o miłości w cieniu wirusa HIV pokazała wówczas wielu czytelnikom, że komiks może mieć inne oblicze, niż te znane z “Thorgala” i innych rozrywkowych  klasyków. Potem był jeszcze “Lupus”, opowieść science fiction, ale inna od wszystkich i wystarczyły te dwa tytuły, aby zrozumieć, że mamy do czynienia z twórcą nietuzinkowym, który nawet do gatunkowej historii umie wpleść zaskakujące, obyczajowe wątki. 

“Oleg” z dumającym w pozycji leżącej, tytułowym bohaterem na okładce to opowieść, która czerpie z osobistych doświadczeń Peetersa w roli męża, ojca i wreszcie komiksowego artysty. Nie jest to stricte autobiograficzne dzieło, ponieważ inny jest choćby komiksowy dorobek Olega w porównaniu do tego, którym szczyci się Peeters. To po prostu alter ego szwajcarskiego autora, dzięki któremu opowiada on o swoich życiowych doświadczeniach w roli najprawdopodobniej spełnionego, komiksowego twórcy. Tylko kogo zainteresuje taki typ literatury? Może jedynie komiksowych maniaków?

Peeters ma już za sobą tyle komiksowego doświadczenia, że udało mu się ułożyć zajmującą opowieść praktycznie z niczego, ze strzępków życia codziennego i własnych artystycznych odlotów, które z taką pasją przelał na karty “Olega”. Szkopuł w tym, że dla polskiego czytelnika może wydać się nijaka, bo nie ma w niej samobiczowania, celebracji negatywnego podejścia do życia, czy wizji udręczonego nieprzyjazną rzeczywistością artysty. Cóż, może robotę robi tu zwyczajnie różnica geograficzna i  komiksowy artysta z zachodniej Europy po prostu ma lepiej?

Wspomniałem wyżej, że jest to opowieść artysty spełnionego, ale też nie takiego, który osiadł już na laurach, tylko wciąż poszukującego nowych tematów do opowiedzenia. Jest to o tyle przewrotne, że nie raz te tematy, te pomysły wylewają się z kart “Olega” dając świadectwo żywej, artystycznej wyobraźni, jednak Peeters postanowił opowiedzieć tym razem o otoczce, o tym jak zwykłe i nie ma co ukrywać, często nudne życie może stanowić może stanowić inspirację dla artysty, u którego świeże pomysły mogą wziąć się w zasadzie z niczego. 

Życie jak życie wydaje nam się mówić Peeters, wiadomo, że czasem będą dramaty, a czasem nie dzieje się nic, jednak wyobraźnia artysty zawsze pracuje, zawsze docieka, zawsze przetwarza i zawsze produkuje kolejne obrazy, które potem trzeba oblec w realność kartki papieru. O tym, że to niełatwe, ale zarazem nieodparte opowiada “Oleg” i dla tych, którzy zawsze chcieli zajrzeć do głowy komisowego artysty, Peeters napisał idealnie pasującą opowieść. Nie jakąś wielką, przełomową, tylko opowieść o tym, że życie samo w sobie jest procesem twórczym, które niektórzy potrafią przekuć w coś więcej. 

Oleg

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz i rysunki: Frederik Peeters. Timof Comics 2021.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Lycyfer. Wydanie zbiorcze, tom 2 – epicki rozmach na miarę bohatera [recenzja]

„Lucyfer” to monumentalne dzieło, stanowiące najwybitniejszy przykład twórczości autora scenariusza – Mike’a Careya, nie tylko …

Leave a Reply