Gorący temat

Potworna kolekcja – graficzna uczta dla fanów pulpowego horroru [recenzja]

„Potworna kolekcja” od Wydawnictwa KBoom to perełka dla wszystkim miłośników pulpowej grozy. Album zawiera trzy historie stworzone przez Steve’a Nilesa (scenariusz) i Berniego Wrightsona (rysunek). I choć w warstwie scenariusza znać tu miejscami pewne bardzo wyraźne zapożyczenia od innych twórców, tak od strony graficznej to arcydzieło, obok którego żaden fan horroru nie powinien przejść obojętnie.

Steve Niles to uznany autor horrorów, odpowiedzialny choćby za tak znakomity tytuł, jak „30 dni nocy”. W „Potwornej kolekcji” znalazły się trzy opowieści, których punktami stycznymi jest jedno uniwersum, zasiedlone przez dziwaczne potwory, szalonych naukowców, demony etc. Słowem – całe instrumentarium niszowych, niskobudżetowych horrorów. Głównym wyznacznikiem całości są zgrabnie pomyślane postacie, które przewijają się w w mniejszych i większych rolach w kolejnych historiach, oraz zabawa klasycznymi grozowymi kliszami. Jeśli kochacie pulpowe horrory w stylu powieści Guya Smitha, Harry’ego Adama Knighta, czy Lesa Danielsa to tutaj na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Otwierające tom „Stwierdziła: zgon” to intrygujący miszmasz kryminału noir z animal horrorem. Śmiertelnie postrzelony detektyw, Coogan, budzi się nie spodziewanie dla siebie samego, jak i dla świata. Jest wyraźnie martwy, na co wskazują zmiany fizjologiczne zachodzące w jego ciele, ale też pewną dość znaczącą sugestię stanowić mogą wnętrzności, wylewające się z dziury w brzuchu. To jednak nie przeszkadza mu w kontynuowaniu śledztwa i ukaraniu winnych swojej sytuacji. W sukurs przychodzi mu piękna pani patolog, która pomaga mu z utrzymaniem ciała w stanie zdatnym do użytku (przez balsamowanie). Nasz detektyw oczywiście odkrywa, ze sprawa jest większa, niż zakładał z początku i nie chodzi tylko o niewiernego męża. Odkrywa – zamiast małżeńskich zdrad – spisek pewnego szalonego naukowca, mający wiele wspólnego z eksperymentami na pewnych owadach…

Kolejna historia – „Ghul” to bardzo widoczna kalka z Hellboya Mike’a Mignoli. Aż mam mieszane odczucia w ocenie tej historii, czy aby inspiracja nie zabrnęła za daleko. Ghul jest bowiem śledczym pewnej rządowej organizacji, która zajmuje się tropieniem zdarzeń paranormalnych, ale też zapobieganiem / powstrzymywaniem ataków demonów piekielnych wszelkiej maści na ziemię etc. Przysłany do pomocy zupełnie ludzkiemu policjantowi – porucznikowi Lloydowi Klimtowi, nie tylko wesprze go w śledztwie dotyczącej znanej i tajemniczo długowiecznej aktorki, ale też poprosi o wzajemność i wsparcie w powstrzymaniu demonicznej ofensywy na nasz wymiar w Noc Walpurgii. Klimt po tym spotkaniu i sprawie, jaką uda się im z sukcesem rozwiązać nie będzie już tym samym człowiekiem, a Ghul…, cóż, on pozostanie sobą, istotą po tej dobrej stronie, zamkniętą w ciele potwora. Hellboyowskie konotacje są tu bardzo wyraźne nie tylko w samej postaci – jej zgryźliwym humorze, zamiłowaniu do wielkich spluw, a nawet nawet wewnętrznych rozterkach tyczących jego demonicznej proweniencji – ale nawet w konstrukcji fabuły, gdzie zwyczajny oficer policji odkrywa, że świat jest zupełnie inny i o wiele mniej racjonalny, niż sądził, a tajemnice, jakie dotąd się przed nim kryły z pewnością nie należą do najprzyjemniejszych.

Ta wtórność pomysłu Mignoli nie tyle nie drażni, bo akurat Ghul jest z wszystkich trzech historii w albumie tą najlepszą i najciekawiej skonstruowaną, co może wzbudzać pewną wątpliwość, czy Niles w kreacji tego bohatera nie inspirował się kolega po fachu aż zanadto.

W „Ghulu” epizodycznie pojawia się także martwy detektyw Coogan ze „Stwierdziła: zgon”, ale i bohater ostatniego komiksu, o nad wyraz wdzięcznym imieniu – Dr Makabra. Ostatnia historia to już swoisty pastisz grozowej opowieści o nawiedzeniach, które nie są tak naprawdę nawiedzeniami. Nie zabraknie na kartach tej historii ani znanych nam już bohaterów, jak Coogan i Ghul, ale też legionów żywych trupów i niezwykłych wynalazków rodem z „Ghostbusters”.
Całość tomu wieńczy piękna galeria prac Berniego Wrightsona – już sama w sobie warta uwagi.

Niles nie wznosi się tutaj może na wyżyny kreacji, ale na pewno w zgrabny sposób przetwarza utarte schematy i bawi się horrorowymi kliszami. To wszystko bez nadmiernej powagi, z mniejszą lub większą (zależnie od opowiadanej historii) dawką ironii, co z powodzeniem plasuje „Potworną kolekcję” w kategorii pastiszu, ale też rozgrzesza niejako brak oryginalności. To pewnego rodzaju hołd dla groszowej grozy, dla horrorowego kina klasy B, gdzie nie świeżość konceptu jest najważniejsza, a wizualne widowisko oparte na skojarzeniach i schematach, które odbiorca zna doskonale, które są częścią gatunkowego dorobku i elementem popkultury. I jako taki właśnie ukłon w kierunku klasyki niszowego horroru, sprawdza się doskonale.

Zresztą, pal sześć scenariusze, bo tak naprawdę to Bernie Wrigtson jest tutaj bezprecedensową gwiazdą. Rysownik, który stoi za „Potworem z bagien”, czy „Batmanem. Sektą” (o którym piszemy tutaj) daje pokaz swojego niezrównanego talentu w kreowaniu wizji makabrycznych, przerażających, krwawych – słowem, idealnie wpisujących się w estetykę horroru. Mistrzowskie operowanie czernią i bielą oraz mnogość szczegółów i dopracowanie każdego kadru, każdej planszy czyni z albumu istne arcydzieło grafiki – w swojej kategorii tematycznej oczywiście. Bo – powiedzmy sobie szczerze – jeśli kręcicie nosem na pulpowy horror, to niekoniecznie macie co tutaj szukać.

Na pochwałę zasługuje też samo polskie wydanie. Twarda okładka ze zdobieniami, zdecydowanie grubszy, niż standardowy papier oraz staranność i solidność edytorska plasują tę publikację zdecydowanie w wydawniczej topce. KBoom – tak trzymać!

Potworna kolekcja

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz Steve Niles. Rysunki: Bernie Wrightson. Wydawnictwo KBOOM 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

The Old Guard, tom 1: Otwarcie ognia – stara gwardia nie rdzewieje [recenzja]

Dynamiczna, a jednocześnie nostalgiczna opowieść o grupie nieśmiertelnych siepaczy. Filmowa adaptacja “The Old Guard” z …

Leave a Reply