Ptaki Nocy: Tajemnice i morderstwa – girl power [recenzja]

Filmowe “Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)” poniosły finansową porażkę. A czy komiks z kobiecymi bohaterkami walczącymi ze zbrodnią w Gotham jest w stanie odnieść czytelniczy sukces?

Na pewno czytelnicy nie siedzący mocno w uniwersum DC będą zdziwieni brakiem Harley Quinn w komiksie Gail Simone i Eda Benesa. I rzeczywiście, postać, która jest pierwszoplanową i zarazem tytułową bohaterką w filmie wytwórni Warner Bros. Pictures w ogóle nie pojawia się w komiksowych “Ptakach Nocy”. Na całe szczęście lektura jest na tyle interesująca, że ów brak rekompensują wyczyny pozostałych bohaterek. Oraz, chciałoby się napisać, że nie tylko wyczyny ale i uroda, ale akurat ten aspekt w przypadku komiksowych “Ptaków Nocy” jest nieco kontrowersyjny.

Zanim do tych kontrowersji przejdziemy, kilka słów o składzie drużyny superbohaterek. Tworzą ją w zasadzie dwie postacie, czyli Oracle i Black Canary. Oracle to oczywiście Barbara GOrdon, która od czasu postrzelenia przez Jokera porusza się na wózku inwalidzkim. Jako technologiczny geniusz zajmuje się monitorowaniem przestępczości w Gotham i przy pomocy Black Canary zwalcza tę poza prawną działalność. Prawdziwe nazwisko drugiej bohaterki w zespole to Dinah Lance, która jest znana z niezwykłych, niszczycielskich właściwości swojego głosu. Na okładce widzimy jeszcze Huntress, czyli znaną z brutalności wobec przestępców Helenę Bertinelli, która okazyjnie pomaga parze superbohaterek określających się jako Ptaki Nocy (a w oryginale Birds of Prey). Oto trzy kobiety, które złoczyńcom potrafią dać niezłego łupnia. A przy tym każda z tych trzech kobiet w rysowniczej perspektywie Eda Benesa wygląda niczym materiał na Miss Ameryki.

To jest właśnie problem komiksowych “Ptaków Nocy”, które w kontrowersyjny sposób mieszają naprawdę wciągającą fabułę i udane, charakterologicznie postacie bohaterek z ich zewnętrznym wyglądem, o którym dziś pewnie można by powiedzieć, że jest jawnie seksistowski. Rysunki Eda Benesa, (notabene bardzo popularnego artysty, który ma nawet własną szkołę rysowniczą)  wyrastają z estetyki lat dziewięćdziesiątych, kiedy to postacie kobiece (zresztą nie tylko) eksponowały aż zanadto swoje kształty, często kosztem utraty prawdziwych, fizycznych proporcji. I tak to wygląda w “Ptakach nocy”, choć idzie się do tej estetyki z czasem przyzwyczaić, a ponadto odpowiada ona postulatowi, aby superbohaterki było po prostu piękne i niebezpieczne. I z całą pewnością znajdą się czytelnicy, którzy nie będą uważać estetyki Eda Benesa za mankament serii.

Jak zatem wygląda walka ze zbrodnią w wykonaniu Ptaków Nocy? Rzecz jasna widowiskowo, ale tak naprawdę w obliczu naprawdę ciekawego scenariusza Gail Simone, ta widowiskowość schodzi na drugi plan, zaś na pierwszym mamy do czynienia z przemyślaną historią, która w tym samym stopniu eksponuje inteligencję i sprawność bohaterek, co ich słabości, czasami ukrywane, czasami nie. Walka ze złoczyńcami nie jest prosta i nie zawsze superbohaterki wychodzą z niej obronną ręką, a fizyczne starcia mają swoje konsekwencje. Dzięki temu w zadziwiająco udany sposób udało się połączyć to, co wydaje się wykluczać, czyli realizm scenariusza Simone z wizualnymi wyczynami Benesa. W efekcie te piękne bohaterki stają się pełnokrwistymi postaciami walczącymi ze zbrdnią, ale też w innych momentach zwyczajnie i rozpaczliwie walczącymi o życie.

Ciekawie wypadają też złoczyńcy, wśród których znajdziemy zarówno męskie i żeńskie postacie. Duże wrażenie robi swoją bezwzględnością trucicielka Chesire, natomiast Shivo, określana jako najbardziej skuteczna zabójczyni na świecie i poprowadzona przez Simons w niebanalny sposób ostatecznie zdobywa czytelniczą sympatię. Jest jeszcze Savant, blondwłosy złoczyńca z pierwszej historii w komiksie. To postać w pewien sposób niezwykła, bo w tym samym stopniu potrafi swoim zachowaniem i wyglądem modela zirytować czytelnika, a jednocześnie jego emocjonalne rozchwianie i psychiczne problemy sprawiają, że w końcowym rozrachunku staje się ciekawą i niejednoznaczną postacią.

Prym w serii wiodą jednak kobiety. Zarówno pierwszo jak i drugoplanowe postacie są nakreślone z pazurem, ich interakcje i motywy są wiarygodne do tego stopnia, że zapominamy całkowicie o Harley Quinn, a pojawiający się rzadko Batman wydaje się być zupełnie niepotrzebnym elementem tej historii. Kobiety radzą sobie świetnie bez niego i skutecznie, choć nie bez przeszkód, walczą ze zbrodnią. Tym samym dostajemy do rąk naprawdę niezły komiks napisany, pisany z kobiecej perspektywy już prawie dwie dekady temu, w którym panie biorą sprawy w swoje ręce i spokojnie mogą obyć się bez Harley Quinn i jej podręcznych przyrządów do rozwałki. Bo jak widać, porządną rozwałkę można zrobić i bez udziału dziewczyny Jokera.

Ptaki Nocy. Tajemnice i morderstwa. Scenariusz: Gail Simone. Rysunki: Ed Benes, Joe Bennett, Michael Golden. Egmont 2020.

Ocena: 7/10

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply