Gorący temat

Reacher, sezon 1 – Jack Reacher we właściwym formacie [recenzja]

Intensywnie promowany przez Amazon Studios serial na podstawie powieści Lee Childa czwartego lutego wreszcie trafił na platformę Amazon Prime Video. Dla wielu wielbicieli postaci Jacka Reachera oznaczało to obowiązkowy, serialowy weekend z tą właśnie postacią. I co najważniejsze, weekend ów był bardzo udany.

Seria książek o Jacku Reacherze ukazuje się regularnie od 1997 roku. Dla wielu czytelników to ideał powieści sensacyjnej wraz z jej idealnym bohaterem. Lee Child znalazł po prostu złoty środek, który pozwolił mu opowiadać bardzo zróżnicowane fabuły z tym samym bohaterem, który potrafi w równym stopniu korzystać ze swojego ostrego jak brzytwa intelektu i siły pięści. Jack Reacher ma wojskowa przeszłość i wykształcenie – spędził trzynaście lat w żandarmerii armii Stanów Zjednoczonych, ale w chwili kiedy zaczyna się cykl powieściowy jest już na nowym etapie życia. Nie ma stałego miejsca zamieszkania, nie ma żadnego dokumentu ze zdjęciem, jest człowiekiem znikąd podróżującym po USA i raz za razem wikłającym się w skomplikowane przygody. A przy tym Reacher to facet potężnej postury – ma 195 centymetrów wzrostu i w wielu momentach uosabia niepowstrzymaną siłę, która daje wycisk tym, którzy wyraźnie na to zasłużyli. 

To żaden antybohater tylko wyjęty prosto z westernu archetyp jeźdźca znikąd, który przybywa w kolejne miejsce, by zrobić tam porządek, przywrócić sprawiedliwość i oddalić się ku zachodzącemu słońcu. Co jednak najciekawsze, sposób jego działania ma w sobie mało romantycznego powiewu – Reacher kalkuluje na chłodno, tak samo ocenia swoje  szanse, po prostu przewiduje i rzadko działa w afekcie, choć w serialu mieliśmy okazję zobaczyć go również od tej strony. Ale przede wszystkim dla Reachera, tak jak dla samego Lee Childa w każdym opisywanym śledztwie i w każdej potyczce z agresorami liczą się szczegóły (często techniczne)  i dbałość o nie. Szczegóły, które świetnie wypadają w powieści, ale w filmie lub serialu mógłby być problem z ich pokazaniem. A na nich często opiera się to, co w powieściach Childa jest najbardziej smakowite i co odróżnia je całej masy sensacyjnych fabuł. Research dokonywany przez Lee Childa (i tym samym przez Reachera), a potem jego wykorzystanie w fabule po prostu imponuje. Zwłaszcza w momentach, kiedy researchu, czy mówiąc po polsku – rozpoznania – trzeba dokonać błyskawicznie i tak samo wyeliminować przeszkodę.

Kiedy kilka lat temu gruchnęła wieść, że Reachera zagra Tom Cruise, komentarzom nie było końca. To aktor, który nie tylko ze względu na swój wzrost, ale bardziej z powodu swojego emploi zupełnie nie pasuje do tej postaci. Reacher to nie jest ktoś, kto daje popisówę, choć oglądając efektowny trailer serialu Amazona, można było poczuć lekki niepokój, że tę właśnie cechę twórcy dodadzą do charakteru tytułowego bohatera. Ważniejsze jednak było to, że w tymże zwiastunie Reacher wyglądał tak jak powinien – chłop jak dąb, który wie jak skutecznie wyeliminować przeciwnika, można by rzec, że o emploi typowego osiłka, dopóki się nie odezwie. Alan Ritchson jak na gościa o takiej posturze ma głos inteligentnego faceta, który w przekonujący, aktorski sposób potrafi wydobyć z postaci Reachera w niektórych momentach rodzaj wrażliwości, którą w książce raczej trudno dostrzec, ale dzięki temu buduje też wystarczająco złożoną postać, byśmy uwierzyli we wszystkie jej motywacje. Jego Reacher po prostu się sprawdza. I to pierwsze, co bardzo cieszy w serialu Amazona.

Drugie, to serialowy format. Przed premierą można się było obawiać, że twórcy, tak jak skądinąd w bardzo dobrym “Boschu” będą mieszać wątki z różnych książek, jednak tak się nie stało i w pierwszym sezonie dostajemy ekranizację pierwszej powieści Lee Childa (“Poziom śmierci”) z fabułą bardzo zbliżoną do tej powieściowej, w której krok po kroku Reacher z ekipą rozwiązują sprawę brutalnych morderstw w małym amerykańskim miasteczku. A fakt, że pierwszą ofiarą jest dziwnym zrządzeniem losu ktoś niezwykle bliski Reacherowi, mocno podnosi stawkę.

W jakiejś części jest to typowe dla Reachera śledztwo, ale w dużej mierze także prywatna vendetta, od której zaczęła się ta niezwykła powieściowa seria. I stąd chociażby mamy tu działanie w afekcie u głównego bohatera. W filmie mielibyśmy wymagane przez krótszy format skróty w scenariuszu, tymczasem w serialu dostajemy drobiazgowe, zataczające coraz szersze kręgi śledztwo, które pokazuje pełnię wszystkich umiejętności Reachera. Dobrze, że twórcy nie zrobili z niego niezniszczalnego bohatera i kilka razy mamy okazję zobaczyć, że ktoś jest od niego sprytniejszy lub równie mocno bije, jednak determinacja, siła pięści i umiejętność oceny sytuacji na bieżąco w końcu muszą w końcu wziąć górę. Możemy też na ekranie zobaczyć bardziej mroczną stronę Reachera, dla którego liczy się szybkie wyeliminowanie celu i strzał w plecy może u niektórych widzów wywołać grymas na twarzach, ale przecież ten bohater gra zgodnie z otaczającymi go realiami. A to czyni tę postać jeszcze bardziej fascynującą.

Choć Reacher jest samotnikiem, to wcale nie znaczy, że i śledztwo prowadzi samotnie.Choć już w pierwszych minutach serialu zgarniają go policjanci i zostaje postawiony mu zarzut morderstwa, to wkrótce zaczyna pracować  wspólnie z detektywem Finlayem z Margrave i młodą, ale doświadczoną policjantką o imieniu Roscoe. Ta trójka bardzo dobrze się uzupełnia i dodaje fabule polotu. Reacher i Finlay (Malcolm Goodwin)stanowią nietypowy zespół, który na początku drze ze sobą koty, by w efekcie zacząć się szanować. Inaczej ma się sprawa z kobietą – w każdej powieści z Reacherem musi być kobieta, z którą ląduje on w łóżku. Jednak Lee Child tak umiejętnie nagina swoje fabuły, że kobiety na drodze Reachera to nie żadne uległe panienki szukające ratunku lub silnej ręki, tylko charakterne babki, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. 

Zarówno Malcolm Goodwin i Willa Fitzgerald jako Roscoe bardzo dobrze wpasowali się w swoje role, dzięki czemu nie są jedynie tłem dla Reachera. Szczególne wrażenie robi ta druga, która z początku może nam się wydawać jedynie panienką ze śliczną buzią, a okazuje się doświadczoną policjantką, która potrafi zadbać o siebie i o innych w sytuacji zagrożenia. Jako wisienkę na torcie mamy jeszcze jedną kobietę w otoczeniu Reachera, czyli czarnoskórą Neagley, która kiedyś służyła w wojskowej drużynie głównego bohatera, a obecnie okazyjnie pomaga mu w szerzej zakrojonym researchu. To właśnie postać Neagley (Maria Sten) stanowi główną różnicę między fabułą książki i serialu. Pojawiła się po raz pierwszy dopiero w szóstej powieści z Reacherem (“W tajnej służbie”) stąd może dziwić decyzja scenarzystów o umieszczeniu jej w serialu, ale zapewne zależało im nieco na ocieplaniu wizerunku bohatera i pokazaniu, że po odejściu z wojska nie zerwał całkowicie stosunków międzyludzkich. Temu ociepleniu i budowaniu głębi psychologicznej służą też retrospekcje z dzieciństwa Reachera, czyli czasu kiedy kształtował się jego charakter. Wzbogacają one fabułę serialowego “Poziomu śmierci” pokazując, że ważna jest tutaj nie tylko rozgrywka z wyjątkowo brutalnymi bandytami, ale konsekwentne budowanie postaci.

“Reacher” to trochę serial w starym stylu, który swą skomplikowaną intrygą może znużyć, dajmy na to fanów “Domu z papieru”. Bardzo ważną rolę w tej produkcji  odgrywa oryginalna muzyka bluesowa, która sprzyja małomiasteczkowemu klimatowi. Bo choć czasem akcja przenosi się do większych aglomeracji, a  sama intryga ma prawdziwie globalny zasięg “Reacher” ma w sobie coś tradycyjnie amerykańskiego. Coś, co dobrze pokazywał “Justified” z Timothy Olyphantem, który był przecież podobnym do Reachera z  charakteru i równie skutecznym w działaniu bohaterem. Tutaj i tam mieliśmy drobiazgowe śledztwo, zwykłych, często głupich ludzi, którzy połaszczyli się na pieniądze i zawsze po drodze jakiegoś psychopatę. W “Reacherze” mamy dodatkowo unowocześnioną względem oryginału fabułę i zwalistego bohatera, który przybył po to,  by ukarać tych złych. “Reacher” w takim wydaniu, z dodatkiem pomysłowo eksponowanych, technicznych szczegółów, w które obfitowała powieść to ekranizacja wręcz wzorcowa, z której mogliby się uczyć jak robić seriale twórcy netfliksowego “Wiedźmina”. Ale przecież w tym nowoczesnym “Wiedźminie” chodzi już o coś innego. Natomiast “Reacher” to serial w tradycyjnym stylu, co nie znaczy, że brak w nim  dynamicznych i efektownych momentów. Zresztą nie o to tu chodzi. W serialu Amazona twórcy od niechcenia, naturalnie, potrafią przekazać prawdy na temat świata, na którym tak bardzo – że aż za bardzo – zależy Lauren Hirsch i spółce. Dlatego choć nie mamy serialowego “Wiedźmina” jakiego byśmy chcieli, możemy na całe szczęście cieszyć się “Reacherem” we właściwym formacie. 

Foto © Amazon Studios

Reacher, sezon 1

Nasza ocena: - 80%

80%

Twórcy: Nick Santora, Lee Child. Obsada: Alan Ritchson, Malcolm Goodwin, Willa Fitzgerald i inni. Amazon Studios 2021.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Infamia – romska etiuda o dorastaniu na pograniczu dwóch kultur [recenzja]

Bardzo kusi, by określić Netflixową „Infamię” romską wersją Szekspirowskiego „Romea i Julii”. Kusi, ale chyba …

Leave a Reply