Gorący temat

Rogata dusza – soczysty kryminał w ponurych realiach średniowiecza [recenzja]

Stara pisarska maksyma mówi, że pisarz winien pisać o tym, na czym się zna. Niewątpliwie wziął sobie do serca te słowa Łukasz Malinowski, autor licznych powieści historycznych, w tym najnowszej – „Rogata dusza”, wydanej przez Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

Malinowski jest historykiem z wykształcenia. Właściwie to doktorem nauk humanistycznych z zakresu historii. Do tego jest wykładowcą akademickim, muzealnikiem i dyrektorem Muzeum Niepodległości w Myślenicach? Mało? No to w wolnych chwilach jest także pisarzem, autorem świetnego cyklu wikińskiego „Skald”, ale również licznych publikacji naukowych oraz popularyzatorskich z tematu historii. Nic więc dziwnego, że zaznajomiony z wcześniejszym dorobkiem autora, z ciekawością sięgałem po jego najnowsze dzieło – rozgrywający się w średniowieczu kryminał „Rogata dusza”. A książka ta okazuje się wyjątkowa. I to z kilku względów. Po pierwsze, wiadomo, że ostatnimi laty polska literatura popularna kryminałem stoi. Wydaje się u nas, na rodzimym rynku średnio kilkaset tytułów kryminalnych rocznie – i to biorąc pod uwagę tylko autorów z naszego polskiego podwórka. Jak więc można by się w tym zalewie literatury gatunkowej – oczywiście lepszej, lub gorszej – wyróżnić? Np. tak, jak zrobił to Malinowski – osadzając fabułę w czasach zdecydowanie nowatorskich dla gatunku. Akcja „Rogatej duszy” rozgrywa się bowiem w roku 1243, kiedy to z końcem lutego na zaproszenie księcia Bolesława Rogatki zjeżdżają się do Lwówka Śląskiego najznamienitsze nazwiska rycerskiego stanu z całego kraju. Książę zwołał bowiem turniej, a tego typu potyczki to nie tylko okazja do dobrej zabawy, jadła i napitku, ale także do wsławienia się w rycerskim rzemiośle.
I wszystko szłoby świetnie, gdyby nie tajemnicza zbrodnia dokonana na jednym z możnych panów. W dodatku jej charakter – i najwyraźniej użyte narzędzie zbrodni – wskazują na diabelskie proweniencje napastnika…
Na osobiste polecenie księcia zadaniem rozwikłania zagadki tajemniczej zbrodni – możliwie dyskretnie – otrzymuje książęcy sokolnik Raszko Drzemlik. Podejmuje się on trudnej misji, nie bez niechęci, ale i bez wielkiego wyboru. Zaczyna więc rozpytywanie potencjalnych świadków i oględziny miejsca zdarzenia, co przyniesie więcej pytań, niż odpowiedzi. A pierwsza zbrodnia okaże się nie ostatnią…

Powieść Malinowskiego cechuje przede wszystkim wyjątkowość językowa. Stylizacja na dawną mowę jest tutaj całkowita i warto podkreślić, że wypada znakomicie, także w zakresie budowania klimatu, choć jednocześnie mocno podnosi próg wejścia. Początek lektury okazuje się wymagający, potrzeba pewnego samozaparcia, by oswoić się ze specyfiką literackiego języka użytego przez autora, aby móc czytać płynnie i z pełnym zrozumieniem. Nie jest to rzecz jasna wadą powieści, a bardziej jej wyróżnikiem, świadczącym nie tylko o erudycji i znawstwie autora, ale i o wartości samego tekstu, który pokazuje nam pewien wycinek przeszłości z dawna już minionych czasów. Kiedy przyzwyczaimy się do tej staromowy, zaczynamy ją doceniać, bowiem ma ona bardzo znaczący wpływ na budowanie powieściowego, naturalistycznego klimatu, całej atmosfery świata przedstawionego.
Drugą cechą świadczącą o wyjątkowości dzieła Malinowskiego jest rozmach kreacji tła, wraz z merytoryczną szczegółowością. Odmalowuje autor obraz średniowiecznych turniejów i surowszy i prawdziwszy, niż to, co znamy. Ale i mocno odarty z całej romantycznej otoczki, jaką przez lata obudowała ten motyw popkultura. Tutaj wszystko jest opisywane nie tylko z największą pieczołowitością w zakresie realiów historycznych, ale również akcentujące realny turpizm ówczesnych czasów. Wszechobecny smród, brud i cywilizacyjne zacofanie autor ukazuje nie tyle dla samego ośmieszenia ówczesnych możnych, co dla oddania historycznej prawdy i obnażenia przed czytelnikami prawdziwego wizerunku czasów. A że były one, jakie były – czy możemy samego pisarza za to winić? Za to, że nie ubarwia, nie łagodzi, nie maskuje niczego, stawiając na surowy realizm?
To fascynująca powieść. Z jednej strony ze względu właśnie na ten obraz okresu historycznego, w jakim rozgrywa się akcja, jakże daleki od popkulturowych wyobrażeń, a za to wysycony szczegółami, odmalowany z zadziwiającą bezpośredniością i niczego przed odbiorcą nietający. Z drugiej strony to nadal – i w zamyśle i w wykonaniu – pełnokrwisty kryminał, w którym tropienia złoczyńcy ani na chwilę nie tracimy z oczu, aż do satysfakcjonującego – i przyznam, zaskakującego – końca.
Świetnym zabiegiem jest też użycie pierwszoosobowego narratora, którym okazuje się nikt inny, jak sam diabeł. Raczy nas on opowieściami, komentarzami, sugestiami, że przecież on już wie wszystko, wszystko już widział… ale nie zdradza nam zbyt szybko zbyt wiele, pozostawiając wątpliwości i bardziej budząc pożądanie wiedzy, niż obnażając przed nami nią samą.

Zaskoczyła mnie ta powieść. Nie dość, że to doskonale skrojony kryminał, to w dodatku historia osadzona w zupełnie egzotycznych – zdawać by się mogło – realiach, której zdołał jednak autor z powodzeniem zaadaptować. „Rogata dusza” okazuje się więc – przynajmniej w obrębie literatury kryminalnej – jedną z najciekawszych powieści ostatnich lat. Powieścią, gdzie fikcja, czy wręcz element nadprzyrodzony, splata się nierozerwalnie z historycznym realizmem, okraszona postaciami żywcem wyrwanymi ze średniowiecznych kronik. Czy historia z „Rogatej duszy” mogła wydarzyć się naprawdę, gdzieś, kiedyś, w średniowiecznych realiach? Taka, lub podobna? Jestem przekonany, że tak. A może nawet naprawdę się wydarzyła? Kto wie?

Rogata dusza

Nasza ocena: - 85%

85%

Łukasz Malinowski. Wydawnictwo Skarpa Warszawska 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Grzechót – młodzieżowa groza szturmuje rynek [recenzja]

„Grzechót” Macieja Lewandowskiego to kolejny, po „Strychnicy” Marka Zychli, horror serwowany przez Wydawnictwo Mięta, który …

Leave a Reply