Sejf. Trylogia – mroczne kuluary polskiej polityki [recenzja]

Tomasz Sekielski w trylogii „Sejf” udowadnia, że można w Polsce napisać solidny, dynamiczny thriller polityczny, który nie ustępuje jakością zagranicznym powieściom z gatunku. Co jednak ważniejsze – kreuje opowieść na bazie naszej, rodzimej polityki i polskich realiów, co jest zdecydowanie największą zaletą serii.

Zaczyna się z przytupem – w jeziorze na Podlasiu znalezione zostaje zmasakrowane ciało, po które zaraz zjawiają się smutni panowie w czarnych samochodach, wymachujący legitymacjami służb specjalnych. Na miejscu czystym przypadkiem pojawia się dziennikarz śledczy Artur Solski, dla którego ten moment okaże się zdecydowanie przełomową chwilą nie tylko w karierze, ale i życiu. Wraz z lokalnym, prowincjonalnym inspektorem policji, Waldemarem Darskim, podejmuje próbę wyjaśnienia tajemniczej śmierci, przez co ściąga na siebie poważne kłopoty…

W „Sejfie” ściera się świat wielkiej polityki, równie tajemniczych, co bezwzględnych służb specjalnych oraz brudny świat dziennikarstwa, całkiem wyzutego z rzetelności, ale goniącego za tanią sensacją, podbijającą oglądalność. To w dużej mierze political fiction, jednak dziwnie znajome, odnoszące się bezpośrednio do postaci lub zdarzeń z naszej, polskiej rzeczywistości – co uważny czytelnik bez kłopotu wychwyci. Zresztą, jest to jedną z największych zalet trylogii Sekielskiego – to mocne zakotwiczenie w znanych nam realiach, w rodzimej, specyficznej politycznej narracji, która czyni książkową fabułę bardziej prawdopodobną.
Obraz jaki kreuje Sekielski daleki jest jednak od ideału, a obrywa się chyba każdej grupie, o jakiej autor zdecydował się pisać. Politycy to w dużej mierze karierowicze, skoncentrowani tylko na zdobywaniu większej ilości władzy i pieniędzy. Dziennikarze to bezduszni ignoranci, pragnący jedynie uchwycić najnowszy nius w na tyle dobrym ujęciu, by podbić jego oglądalność. Agenci służb specjalnych to w tym gronie postacie zgoła najgorsze: zdeterminowane, przeświadczone o swojej bezkarności i dysponujące pozornie wręcz nieograniczonym wachlarzem możliwości kontroli i inwigilacji.

To wszystko to – zdałoby się – topornie skrojone etykiety, jednak z każdą stroną okazuje się, że Sekielski doskonale nad nimi panuje, tkając misterny, skomplikowany obraz, z którego krok po kroku wyłania się prawda. A jest ona bardziej, niż szokująca, choć u podstaw ma bezwzględnie to samo: żądzę władzy i pieniądza.

Sekielski wysnuwa gorzkie wnioski nie tylko o naszym rodzimym światku politycznym, ale i o społeczeństwie w ogóle. Podatni na tanią sensację, to my sami karmimy hieny, którym coraz dalej do rzetelnego dziennikarstwa. Medialne koncerty, obrzydliwie bogate, ale równie zdeprawowane operują każdą informacją w taki sposób, by nie tyle ukazać prawdę, ale by ukierunkować odbiorcę na konkretne wnioski. Przekaz ma być maksymalnie uproszczony, bowiem odbiorca nie może myśleć zbyt dużo, zbyt samodzielnie. Ma łykać medialną, przefiltrowaną odpowiednio, ocenzurowaną papkę, w której tylko wygodne dla określonych grup informacje mogą się przedostać na szersze forum, do społecznej świadomości.

Sekielski, jako dziennikarz, działający w branży wiele lat jawi się jako wiarygodny komentator tamtego środowiska, więc trudno w wizję owego światka ( może lepiej – półświatka) nie wierzyć.

Nieco inaczej jest z tematem służb specjalnych, których obraz – mimo staranności – miejscami zdaje się zbyt komiksowy, zbyt przerysowany, przejaskrawiony. To w ogólnym rozliczeniu nie psuje odbioru powieści, jednak z początku może powodować pewien dysonans przy lekturze.

Pierwszy tom, „Sejf”, mógł być planowany jako samodzielna powieść, bowiem jego finał na tyle sprawnie domyka wątki, by nie pozostał niedosyt. Jednak już kontynuacja sugeruje, że była planowana na dwa tomy – zakończenie tomu „Sejf. Obraz kontrolny” jawnie wskazuje, że wymagana była kontynuacja, by całą historię doprowadzić do końca. Osobiście zakładałem z początku, że „Obraz kontrolny” będzie historią nową, niezależną zupełnie od pierwszego tomu, wykreowaną w tożsamej estetyce, co pierwsza część, ale z nowymi postaciami, etc. Jednak autor bardzo umiejętnie rozbudował dalszy ciąg fabuły z pierwszego tomu, od powieści w pewnym sensie zakończonej. Rozwinięcie poszczególnych wątków wyszło mu na tyle, że nie czujemy kontynuowania na siłę, na wyrost. To nadal zajmująca historia, nadal skondensowana, solidna ilość akcji, nadal świat wielkiej polityki, wielkich pieniędzy i wielkich tajemnic. Bohaterowie z pierwszego tomu wracają, Artur Solski wpada w coraz większe kłopoty, ale też pojawia się w jego życiu element pozytywny. Romans, jaki wywiązuje się pomiędzy nim , a wdową po zamordowanym w Iraku polskim żołnierzu, Anną Kaliską z jednej strony daje mu motywacje do działania, ale z drugiej ogniskuje także na niej i jej synku coraz większe zagrożenie. W „Obrazie kontrolnym” – w moim mniemaniu najlepszej części trylogii – pojawiają się nowi gracze, o wiele potężniejsi, niż w pierwszym tomie, a świat wielkiej polityki wchodzi tu na pierwszy plan. Wątek rosyjskich śpiochów, starannie rozlokowanych w polskiej polityce zdecydowanie wypada świetnie i pozwala Sekielskiemu nadać większy rozmach całej opowieści. I udało się to bardzo dobrze, trzymając nas za gardło od zaskakującego Prologu, który tylko pozornie zdradza nam zakończenie już na wstępie. W rzeczywistości autor myli tropy, sprawnie wyprowadza nas w pole, wciąż mnożąc tajemnice i co rusz sugerując, że nikomu tak naprawdę nie możemy ufać – ani my, ani bohaterowie, który znajdują się w stanie permanentnego zagrożenia, okazując się zaledwie drobnymi ziarnami piasku w trybach wielkiej machiny politycznej i ogólnoświatowej walki o władzę.

„Sejf. Gniazdo kruka” to finał trylogii oraz bezpośrednia i ściśle z nim powiązana kontynuacja tomu drugiego. Całość historii znajdzie tu swój zasłużony finał. I choć mam wrażenie, że nieco Sekielski zapędził się w końcówce, zbyt mocno skumulował zbyt dużą liczbę zdarzeń, postaci i wątków w nieco za małej objętości, to jednak są to uwagi bardziej kosmetyczne, niż rzeczywiste wskazywanie wad. Całość historii, mimo niewielkich potknięć, czy tego miejscowego przerysowania okazuje się być znakomitym thrillerem, oraz celnym komentarzem do naszego społeczeństwa, ale też przede wszystkim ciekawą, fabularyzowaną próbą rozliczenia naszej rodzimej polityki i służb specjalnych po postkomunistycznych złogach. Podobną historię – w warstwie przekazu – przedstawiał w „Obywatelu” Wojciech Piotr Kwiatek, który również słusznie zauważył, iż cała rzesza oficerów śledczych średniego i wyższego szczebla po upadku komunizmu nie rozpłynęła się przecież w powietrzu… Choć Sekielski ogniskuje uwagę na kilku jeszcze innych, równie ważnych rzeczach, to jednak blisko mu do Kwiatka w chęci zaakcentowania pewnych zjawisk, o których w naszym społeczeństwie mówi się niechętnie, niewiele, lub wcale.

Reasumując – trylogia „Sejf” to kawał dobrej literatury, będącej w pewnym sensie literackim debiutem świetnego dziennikarza. To z jednej strony sprawnie wykreowana, dynamiczna powieść sensacyjna o rozgrywkach służb wywiadowczych, swoisty political fiction, umiejętnie odnoszący się do naszej rodzimej polityki, ale też próba oceny kondycji nas samych, jako społeczeństwa, niewymagającego, a czerpiącego bezkrytycznie to, co trzymające władzę grupy chcą nam wpajać.

„Sejf” to z jednej strony solidna dawka sensacji akcji, a z drugiej smutny obraz, jak bardzo jesteśmy bezwolni i sterowalni, jak bardzo wiele dzieje się poza naszą świadomością, zupełnie poza naszym udziałem.

Osobiście polecam, jako naprawdę bardzo dobrą literaturę.

Sejf. Trylogia. Tomasz Sekielski. Dom Wydawniczy Rebis 2020.

Ocena: 8/10

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia – cisza, która boli [recenzja]

Zmowa milczenia to ten rodzaj ciszy, który boli najbardziej. Szczególnie jeśli dotyka niewinnych dzieci. Ewa …

Leave a Reply