Gorący temat

Wybryk natury – czasoprzestrzenny horror [recenzja]przedpremierowo 

Rozpoczęty pomysłowym „Wirusem”, cykl powieści Grahama Mastertona o parze detektywów specjalizujących się w zbrodniach, których wytłumaczenie leży poza granicami znanej na co dzień rzeczywistości, dorobił się już czwartej odsłony. Być może najlepszej z całej serii.

Jerry Pardoe i Dżamila Patel definitywnie nie mają łatwego życia. Ledwo co uporali się z morderczymi ubraniami i tajemniczym kultem, a na ich drodze staje jeszcze bardziej nietypowa sprawa do rozwiązania. Oto bowiem w okolicach Lavender Hill dochodzi do serii niewytłumaczalnych napadów i morderstw. Szukając punktu wspólnego pozornie niezwiązanych ze sobą spraw, określani mianem „pogromców duchów” śledczy trafiają na jeden niepokojący szczegół – świadkowie przestępstw jak jedne mąż twierdza, że napastnicy byli w jakiejś części niewidzialni. Próba rozwiązania zagadki okaże się znacznie bardziej skomplikowana, niż nawet doświadczeni w styczności z paranormalnym funkcjonariusze mogliby przypuszczać – i zaprowadzi ich nie tylko do zupełnie niespodziewanych miejsc… ale i czasu.

Miłośnicy prozy Grahama Mastertona zazwyczaj dobrze wiedzą czego spodziewać się po nowych pozycjach w jego portfolio i w przypadku „Wybryku natury” nie będą mieć prawa być rozczarowanymi. Pod wieloma względami mamy tu bowiem dokładnie ten sam przepis, który tak dobrze działał w poprzednich trzech częściach cyklu – policyjny procedural przyprawiony obowiązkową dawką detalicznie zwizualizowanego gore. Tym co wyróżnia jednak najnowszą książkę mistrza ociekającej posoką grozy, jest solidna dawka suspensu – opracowana przez Mastertona historia od pierwszych stron bowiem kusi bowiem tajemnicą i długimi fragmentami, koniecznością dopasowywania poszczególnych poszlak na własną rękę.

Ostateczny efekt – nawet pomimo niezwykle szybko rozegranego finału – jest z tych zdecydowanie satysfakcjonujących. Brytyjczyk sprawnie łączy wątki historyczne ze współczesnością, antagonistów uzbraja w atuty sprawiające, że nie sposób spodziewać się ich kolejnego ruchu, a po tej właściwej stronie barykady nie tylko powiela to co już bardzo udane, ale i dodaje kilka nowych, niezwykle mocnych punktów. Tym samym, tym drżeć będziemy nie tylko o bezpieczeństwo wymieniających sarkastyczne uwagi Jerry’ego i Dżamilę, ale również Charliego i Ducha. Ta druga z par jest zresztą tak integralna dla całości historii, że wcale nie byłoby niespodziewanym, gdyby pojawiła się również w kolejnych odsłonach cyklu.

Wszystko to podkreślone zostaje tradycyjnym u Mastertona, niezwykle lekkim stylem. Brytyjczyk nie przesadza ze specjalnie rozbudowanymi partiami opisowymi, dynamikę akcji opierając przede wszystkim na dialogach i przerzucając uwagę czytelnika z jednego wątku na drugi. Wszystko to powoduje, że nie sposób stwierdzić, by „Wybryk natury” w którymkolwiek momencie przedkładał ilość nad jakość – historia jest zwarta i konkretna, pewnie prowadząc odbiorcę do celu.

Mimo tego więc, że po „Wybryku natury” długoletni fani twórczości pisarza raczej nie mają szans spodziewać się jakiejkolwiek rewolucji, a potencjalnie nowi czytelnicy niekoniecznie są jej docelowym targetem, najnowsza powieść Grahama Mastertona oferuje właściwie wszystko to, co w jego prozie najlepsze. A to już samo w sobie stanowi o jej jakości.


Wybryk natury

Nasza ocena: - 80%

80%

Autor: Graham Masterton. Wydawnictwo Rebis, 2023.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Strychnica – „Stranger Things” po irlandzku [recenzja]

„Strychnica” to powieść z gatunkowego pogranicza, zawierająca w sobie i klasyczną grozę, i dark fantasy …

Leave a Reply