Steve Rogers Kapitan Ameryka, tom 1 – mroczne oblicze szlachetnego superbohatera [recenzja]

Wreszcie mamy po polsku komiks, o którym kilka lat temu huczał Internet, komiks w którym  najszlachetniejszy superbohater Marvela, pokazał swoje nowe i niespodziewane, mroczne oblicze.

Jakoś tak się złożyło, że w ostatnich latach do powszechnej świadomości użytkowników Internetu (i nie chodzi jedynie o fanów historii obrazkowych), przebijały się z amerykańskiego rynku komiksowego wydarzenia dotyczące Stevena Rogersa, czyli Kapitana Ameryki. Najpierw o jego śmierci na kartach komiksu donosiły nawet telewizyjne programy informacyjne, a w 2016 roku świat obiegła wiadomość, że w najnowszej serii poświęconej temu bohaterowi stał się on agentem organizacji Hydra. Niektórych fanów ogarnęła histeria do tego stopnia, że na filmikach publikowanych w sieci palili komiks ze scenariuszem Nicka Spencera. A sam autor, który pozwolił sobie na skalanie wizerunku superbohatera, na jakiś czas stał się znienawidzoną personą w komiksowym światku.

Szkoda byłoby, żeby z całej fabuły serii w ramach Marvel Now! 2.0 pozostało w pamięci czytelników tylko ten fabularny twist, ponieważ dostarcza ona z pewnością więcej atrakcji, będąc przy okazji również częścią większej całości. Nowa seria jest pokłosiem wydarzeń z eventu “Avengers – Impas. Atak na Pleasant Hill”. W jego ramach, dzięki właściwościom kosmicznej kostki Kubik, Steve Rogers odzyskał utraconą młodość.  Tym samym na świecie działa obecnie dwóch Kapitanów Ameryka – tym drugim jest Sam Wilson i dlatego też przy serii poświęconej któremuś z tych dwóch bohaterów, znajduje się nazwisko postaci występującej w roli tegoż superbohatera.

Pierwszy tom serii ze Stevem Rogersem w roli głównej zahacza również o inny event – wydaną jakiś czas temu “II Wojnę Domową”, w której naprzeciw siebie stanęły grupy superbohaterów pod przewodnictwem Kapitan Marvel i Iron Mana. Można, a nawet trzeba traktować run o Stevie Rogersie za fabularne uzupełnienie serii o wojnie między superbohaterami, na dodatek dzięki naszej znajomości sekretnych zamiarów Rogersa, nadającej jej całkiem nowe oblicze. Bowiem przy naszej wiedzy o aktualnym statusie Kapitana Ameryki, niektóre wydarzenia z “II Wojny Domowej” trzeba po prostu zreinterpretować.

Reinterpretacja to zresztą słowo klucz do serii ze scenariuszem Nicka Spencera. Okazuje się bowiem, że scenarzysta bardzo poważnie potraktował tą osobowościową zmianę jednego z najpopularniejszych superbohaterów Marvela. Steven Rogers jako agent Hydry nie staje się typowym złolem próbującym unicestwić świat, ale o dziwo nadal – nawet pod wpływem manipulującego nim Red Skulla – stara się wdrażać w życie szlachetne ideały i wcale nie pozbywa się wizji świata, do której od dawna dążył. Daje to twórcy ciekawe fabularne możliwości, które można porównać z tymi z komiksu Marka Millara “Czerwony Syn”, opowiadającego o tym co by się stało, gdyby kapsuła z małym Supermanem wylądowała nie w USA, tylko w komunistycznej Rosji. Spencer na wzór Millara buduje nowy origin Rogersa od podstaw, od dzieciństwa, które wygląda tak, jakby podążyło alternatywną ścieżką i już wówczas było związane z Hydrą. Podskórnie wiemy, że to nie może być prawda i superbohater znajduje się pod wpływem Kostki Kubik, ale zostało to przedstawione w tak sugestywny sposób, że trudno oprzeć się fascynacji tą odmienną wizją drogi życiowej superbohatera.

Mimo ogólnego, pozytywnego wrażenia, trochę od tych fabularnych rewelacji odstaje warstwa graficzna. W wykonaniu Javiera Piny i Jesusa Saiza dostajemy typową, marvelowską średnią, w której zabrakło większego szaleństwa lub radosnej zabawy z formą przy takim, bądź co bądź fabularnym szaleństwie. Trudno będzie też czytać ten komiks tym, którzy nie znają “II Wojny Domowej” – niektóre wydarzenia mogą się wydawać niezrozumiałe, bądź wyrwane z kontekstu. Zresztą lekkie poczucie zagubienia nie opuszcza podczas lektury całości. Wydaje się, że Spencer chciał chwycić zbyt wiele srok za ogon, co czyni jego serię zbyt zależną od innych, inaczej niż ma to miejsce choćby w przypadku “Hawkeya” z Marvel Now, którego można bez żadnych problemów czytać bez znajomości innych serii Marvela. Przy lekturze komiksu o przygodach Stevena Rogersa pewną wiedzę trzeba jednak mieć, a nawet czerpać z lektury przyjemność, kiedy to wyłania się przed nami większy plan, który włodarze Marvela realizują w ramach Marvel Now! 2.0.  Kto zatem chce wiedzieć co, jak i dlaczego dzieje się w marvelowskim uniwersum, powinien się w ów tom jak najbardziej zaopatrzyć.

Kapitan Ameryka. Steve Rogers, tom 1. Scenariusz: Nick Spencer. Rysunki: Jesus Saiz, Javier Pina Egmont 2020

Ocena: 6,5/10

 

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply