Gorący temat

The Deep House – straszenie pod wodą [recenzja]

Czy oryginalny setting może wywindować przeciętny pomysł na horror do miana dobrego kina? Stojący za kamerą francuskiego filmu Alexandre Bustillo i Julien Maury wierzą, że tak i swe przekonania przekuwają w czyn. Niemal.

Fabuła „The Deep House” zabiera nas w podróż jaką po Francji odbywa dwójka specjalizujących się w odwiedzaniu mrocznych miejsc youtuberów. Ben i Tina dla zwiększenia popularności swoich nagrań zrobią wiele – toteż gdy dowiadują się od członka lokalnej społeczności o spoczywającym na dnie jeziora domostwie, nawet nie muszą się dwa razy zastanawiać. Co jednak z początku jawi się jako rutynowe przeczesywanie opuszczonego miejsca, dla dwójki nurków wkrótce stanie się areną dramatycznej walki o przetrwanie- w zatopionym domu bynajmniej nie są bowiem sami…

„The Deep House” swoją podstawową marketingową dźwignią czyni cokolwiek niezwykłe miejsce akcji, co paradoksalnie wcale nie musi u potencjalnego odbiorcy wywoływać od razu pozytywne emocje. Umieszczenie wydarzeń pod wodą jawi się tu bowiem jako dość desperacka próba przyciągnięcia uwagi –  o ile w istocie nawiedzonych domów na dnie jeziora w kinie raczej nie mieliśmy do tej pory okazji zwiedzać, tak niemal natychmiast w głowie pojawia się pytanie, na ile tak nietypowa lokacja rzeczywiście zmienia cokolwiek w samej strukturze filmu. W trakcie seansu odpowiedź dość szybko staje się jednoznaczna: w zasadzie nic, a pod wodą czeka nas ten sam zestaw straszakowych sekwencji jakich moglibyśmy spodziewać się na powierzchni.

Pomimo powielania klisz, „The Deep House” i tak wywołuje całkiem pozytywne wrażenie jakością realizacji. Pierwszy mały szok następuje już przy wyświetlaniu zaangażowanych studiów produkcyjnych na samym początku seansu, gdy okazuje się, że w powstawaniu filmu maczało palce Universal Studios. Opieka giganta nie zawsze musi gwarantować udane doświadczenie, ale daje pewne poczucie, że nie będziemy mieli do czynienia z dziełkiem całkowicie ufundowanym z niezależnych funduszy, co potrafi w aspekcie jakościowym wprowadzać pewną losowość. Mając jednak ten problem za sobą, film Alexandre Bustillo i Juliena Maury’ego okazuje się skromnym, zupełnie przyzwoicie skręconym horrorem: z odpowiednio klimatycznymi i pełnymi detali lokacjami zatopionego domu, efektownymi ujęciami, czy nie wywołującym ciągłego grymasu niezadowolenia na twarzy aktorstwem na czele.

Wobec powyższego, tym co przede wszystkim „The Deep House” można zarzucić, jest swego rodzaju przewidywalność. Historia toczy się tu miarowym rytmem, a ci którzy z kinem spod znaku found footage mieli okazję zetknąć się wcześniej, bez problemu zorientują się, że wszelkie paranormalne ostrzeżenia wykpiwane przez bohaterów w pierwszej części filmu, wejdą do gry w drugiej. Próżno szukać też we francuskim horrorze jakichś bardziej zdecydowanych zwrotów akcji – ot, to prostu gatunkowy standard, który bez niezwykłego settingu byłby po prostu kolejną produkcją z wielu.

Z takim faktem wiąże się również to, że „The Deep House” raczej nie straszy. Są tu co prawda nieźle zrealizowane jumpscare’y, jest też dość ponura atmosfera – ale to tyle na co film Bustillo i Maury’ego stać. Szkoda, że niemal całkowicie zrezygnowano tu z aspektów survivalowych w zabójczym przecież dla człowieka środowisku, pokroju walki z uszkodzonym sprzętem czy chorobą dekompresyjną – sekwencje związane z brakiem tlenu czy halucynacjami ostatecznie się tu pojawiają, ale bynajmniej nie są jakoś szczególnie przemyślane czy zaznaczone – a w związku z tym ciężko mówić, by nadawały  sytuacji bohaterów dodatkowej presji czasu.

Czy zatem „The Deep House” to kiepski film? Niekoniecznie, zwłaszcza jeśli postawimy przed nim realne oczekiwania. O ile rzeczywiście bowiem próżno spodziewać się po nim rewolucji w gatunku, czy wynikłych z nietypowego miejsca akcji zmian w wiążących się z kinem grozy schematach, tak już jako całość, mamy tu do czynienia z porządną rzemieślniczą robotą – znacznie lepiej trzymającą się kupy w kwestii realizacji, niż znakomita większość kina gatunkowego jakim bywamy zasypywani w ciągu roku. Jeśli więc macie ochotę na horror który niekoniecznie wszystko robi inaczej, ale w niektórych aspektach stać go na znamiona oryginalności, „The Deep House” będzie całkiem niezłym pomysłem na wieczorny seans.

Foto © Epix

The Deep House

Nasza ocena: - 60%

60%

Reżyseria: Alexandre Bustillo i Julien Maury. Obsada: James Jagger, Camille Rowe i inni. Francja, 2021.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Goście – nie ufaj nieznajomym [recenzja]

Jak kino zdążyło niejednokrotnie udowodnić, znajomości zawierane pod wpływem chwili to prosta droga ku mniejszej …

Leave a Reply