Gorący temat

Wiedźmin, t.6: Wiedźmi lament – Geralt na terapii szokowej [recenzja]

“Wiedźmi lament” to kolejne podejście Bartosza Sztybora do świata Wiedźmina. Polski autor już raz pokazał, że potrafi mocno zagłębić się w psychikę opisywanych bohaterów i zrobił to ponownie. I nie ma co ukrywać, Geralt w historiach pisanych przez Sztybora nie ma lekko.

Okładka “Wiedźmiego lamentu” jest najbardziej sugestywna z wydanych dotąd przez Dark Horse Comics albumów poświęconych bohaterowi wymyślonemu przez Andrzeja Sapkowskiego. Zakrwawiona, wisząca lub unosząca się w powietrzu postać, którą Geralt zostawia za sobą ma w sobie więcej z poetyki horroru niż z fantasy i to właśnie dostajemy w “Wiedźmim lamencie”. Horror, tyle że psychologiczny.

Już na wstępie, podczas palenia na stosie wiedźmy (nazywana Laimą, co bardziej ma oznaczać gatunek potwora niż imię) oznajmiona jest nam niewygodna prawda. Lamię schwytał na zlecenie właśnie wiedźmin, który następnie z bolesną konsternacją wpatruje się w konsekwencje swojego czynu, a już za chwilę zaczyna słyszeć głosy, które budują w nim poczucie winy. Na pytanie, czy to odzywa się sumienie Geralta, czy może jego ofiara w jakiś sposób nęka wiedźmina zza zasłony śmierci w końcu dostaniemy odpowiedź. A w międzyczasie Geralt wykonujący kolejne zlecenie – odszukania córki wielmoży z trafi w miejsce, w którym jego psychiczna odporność zostanie wystawiona na ciężką próbę.

W zaledwie czterech zeszytach zbiorczego wydania Sztyborowi udało się napisać kolejną mroczną i ciężką historię z Geraltem w roli głównej. Widać, że polskiego autora fascynują przede wszystkim psychiczne wyzwania, przed którymi staje wiedźmin, stąd w fabule mamy doświadczenie wręcz psychoanalityczne, które staje się udziałem nie tylko Geralta, doświadczenie podzielone na kolejne, rzeczowo określone etapy. Tego raczej jeszcze nie było w świecie wiedźmina i chwali się użycie tak oryginalnego konceptu. Zapewne nie do wszystkich czytelników on przemówi, ale z pewnością wyróżnia się na tle fabuł poświęconych Geraltowi. Owszem, Sapkowski również uwielbiał psychologizować i niektóre dylematy, głównie z opowiadań mają taki właśnie podtekst, ale Sztybor bierze tę psychoanalityczną fantasy na tapetę w całej jej dosłowności, czyniąc z niej najważniejszy element fabuły. 

Depresyjnej wymowy “Wiedźmiego lamentu” dopełniają rysunki Vanessy L. Del Rey. Toporna kreska, brak szacunku dla proporcji fizycznych, to wszystko jest wpisane w niestabilne stany psychologiczne bohaterów fabuły Sztybora. Ekspresja Del Rey może odrzucać, ale jest bardzo dobrze zespolona z ponurą historią, z której jest więcej niż pewne, że Geralt wydzie okrutnie poobijany. I to wcale nie w fizycznym sensie.

Wiedźmin. Wiedźmi lament

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Bartosz Sztybor. Rysunki: Vanesa L. Del Rey. Tłumaczenie: Zofia Sawicka. Egmont 2022

User Rating: 4 ( 1 votes)

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Heavy Liquid – niekonwencjonalny trip [recenzja]

“Heavy Liquid” to komiksowy trip, po którym spodziewaliśmy się chyba czegoś innego, niż dostaliśmy. Miała …

Leave a Reply