Gorący temat

Wielki Bóg Pan – ambitna adaptacja opowieści niesamowitej [recenzja]

Komiks “Wielki Bóg Pan” to kolejna po “W górach szaleństwa” adaptacja prozy klasyka niesamowitych opowieści, za którą odpowiada Adam Fyda. Po Lovecrafcie przyszedł czas na zmierzenie się z literaturą, która wyszła spod ręki podziwianego przez samotnika z Providence, Arthura Machena. 

“Wielki Bóg Pan” to tytuł, który może zmylić spora liczbę czytelników, bo przecież tym zestawem słów, może w nieco innym szyku często określa się przecież Boga katolickiego. Tymczasem w długim opowiadaniu Machena chodzi, choć nie do końca w sensie dosłownym,  o mityczną postać z greckich wierzeń, Pana, boga lasów i pól, pół człowieka i pół kozła. z wyglądu przypominającego również greckiego satyra. To, co Machen wziął po trochu od Pana to dzikość, niepewność, zmienność, niepokój, w końcu przerażenie, które to odczucia i wrażenia oddziałują kierują poczynaniami bohaterów w miarę postępów fabuły. No i jest w niej przede wszystkim pewna tajemnicza kobieta ( to niezwykle ważny element opowiadania, pamiętacie chyba, że u Lovecrafta nie było w zasadzie postaci kobiecych?), którą widzimy na okładce komiksu. Jakoś tak się składa, że mimo odmiennej kolorystyki jej postać może kojarzyć się z grafikami z “Monstressy”, w której główna bohaterka jest połączona jaźnią z istotą z innego wymiaru. Czy o tym właśnie opowiada “Wielki Bóg Pan”? Najlepsza odpowiedź brzmi: między innymi.

Wybór na komiksową adaptację właśnie tego tekstu Machena to naprawdę duże wyzwanie.  “Wielki Bóg Pan” to wielopłaszczyznowa opowieść o tajemniczym, medycznym eksperymencie, przy pomocy którego można przekroczyć barierę znanej nam rzeczywistości. To także historia o ukrytej pośród lasów dzikiej, boskiej sile, która może doprowadzić do śmierci lub obłędu – bo takie są nieuchronne konsekwencje zetknięcia się z czymś nam obcym, nieznanym.  W opowiadaniu mamy kilka różnych wątków (które oczywiście muszą się zbiegnąć), różnych bohaterów i okoliczności je łączące, także dość spore przedziały czasowe. A wszystko zaczyna się od tajemniczego eksperymentu przeprowadzanego przez na kobiecie o imieniu Mary, który ma wysłać pacjentkę poza granicę znanej rzeczywistości. W komiksie te wydarzenia pokazane są w bardzo ekspresyjny sposób, ze skupieniem na istotnych detalach, którymi są oczy pacjentki. Wiemy, że stało się tu coś niezwykłego, ale narracja nagle się urywa i rozpoczynamy nowy rozdział tej opowieści, rozgrywający się w Londynie z końca XIX wieku, w którym wydarzy się mnóstwo dziwnych, niepokojących lub drastycznych wypadków, za którymi najprawdopodobniej stoi tajemnicza kobieta, niezwykle podobna do tej, poddanej niegdyś eksperymentowi. 

Powyższy opis jest tak naprawdę mocnym uproszczeniem fabuły “Wielkiego Boga Pana”. Machen w swojej niezwykłym opowiadaniu kluczy, zostawia coraz to nowe tropy, oczywiście nigdzie się nie śpieszy, tylko przede wszystkim buduje nastrój. Z tym sposobem narracji Adam Fyda w komiksie poradził sobie całkiem dobrze i przez długi czas czytelnik jest jednocześnie zauroczony klimatem opowieści i fabularnie zagubiony. Choć zarówno w opowiadaniu i komiksie jest mowa o chińskiej szkatułce oraz o konstrukcji literackiej w tym typie, bardziej mamy tu do czynienia z jedną opowieścią przedstawioną z różnych perspektyw, początkowo nawet do siebie nieprzystających, co znacząco wpływa na komfort odbioru u czytelnika. 

W warstwie graficznej Fyda również stara się oddać tę różnorodność perspektyw, czasami jedynie rysując kontury jakiejś sytuacji innym razem oddając z dużym pietyzmem  bogactwo detali ówczesnej miejskiej panoramy Londynu. Wizualnie “Wielki Bóg Pan” robi na czytelniku solidne estetyczne wrażenie, choć nie wszystkie kadry w równym stopniu czarują klimatem niepewności. W każdy razie udało się, z jednym zastrzeżeniem, oddać ducha niejednoznacznej fabuły Machena. Dlaczego z zastrzeżeniem? 

Cóż,  inaczej wygląda sam finał, a dokładnie konfrontacja jednego z bohaterów z tajemniczą kobietą, stojącą za wieloma strasznymi wydarzeniami. W komiksie dostaliśmy rozwiązanie chyba zbyt sztampowe, bardziej kojarzące się z kryminałem, natomiast w opowiadaniu mamy do czynienia z niezwykle poruszającymi dla wyobraźni scenami – najpierw kiedy jeden z bohaterów decyduje się w bardzo ciekawych psychologicznie okolicznościach na użycie drastycznych środków.  a następnie kiedy dostajemy, według tytuły ostatniego rozdziału opowiadania “Urywki’ (w komiksie Adama Fydy to “Fragmenty”), w których Machen stara się literacko odpłynąć poza granicę poznawalnej rzeczywistości i fakt, że nie wybrzmiało to tak mocno w komiksie trochę obniża jego ocenę. Jednak jest też drugi fakt – zawsze takim próbom zmierzenia się z klasyką trzeba kibicować, zwłaszcza kiedy widzimy i czujemy, że autor w taką adaptację włożył wiele serca i wysiłku, tak jak Adam Fyda w przypadku “Wielkiego Boga Pana”.

Wielki Bóg Pan

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Adam Fyda, Arthur Machen. Rysunki: Adam Fyda. Timof Comics 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Giacomo C.: Maska w mrocznej paszczy / Upadek anioła – kryminalne przygody niejakiego Casanovy [recenzja]

„Giacomo C.” to francusko – belgijska seria komiksowa, zamykająca się w piętnastu tomach i opierająca …

Leave a Reply