Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 1: Syn Słońca – nostalgiczna podróż do wspomnień z dzieciństwa [recenzja]

„Syn Słońca” Dona Rosy to kolejny – po serii klasycznych komiksów Carla Barksa – rozpoczęty przez Egmont cykl wydawniczy o przygodach Sknerusa McKwacza i Kaczora Donalda. I okazuje się kolejnym sukcesem oraz pozycją zdecydowanie nie tylko dla dzieci, bo i dorosłym ( jak sługa uniżony) gwarantuje cudownie nostalgiczny powrót do czasów dzieciństwa.

Kto nie czytał przygód Wujka Sknerusa za dziecka, niech pierwszy rzuci kamień – chciałoby się rzec. Obrazkowe, pełne przygód i humoru historyjki o obrzydliwie bogatym, wszak najbogatszym na świecie, kaczorze Sknerusie, jego nieudolnym siostrzeńcu Donaldzie i jego z kolei siostrzeńcach, trójce rezolutnych kaczych skautów, były dla wielu z pewnością umileniem szarego, postPRLowskiego dzieciństwa. Cóż, dla mnie było, dlatego też z wielkim sentymentem i odgórną sympatią sięgnąłem po pierwszy tom zebranych chronologicznie historii autorstwa Dona Rosy – artysty, którego największym życiowym marzeniem było kontynuowanie pracy sławetnego Carla Barksa.

Pierwszy egmontowski tom zawiera dłuższe opowieści – jak tytułowy, przygodowy „Syn Słońca” , czy „Ostatnia podróż do Dawson” oraz liczne krótsze, aczkolwiek nie mniej zabawne i pomysłowe historie. To komiksy, które nadal – mimo upływającego czasu – zachwycają i choć nie są może graficznym arcydziełem – Rosa był samoukiem, który, powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie osiągnął mistrzostwa w rysunku – to jednak zdecydowanie urzekają pomysłami i staranną kreacją samych opowieści.

To mariaż przygody i zabawy, to wiele zgrabnie poukrywanych smaczków, które dostrzeże wprawne oko miłośnika kaczych opowieści i najbardziej kultowego dzieła Rosy – „Życie i czasy Snerusa McKwacza”. Ale też – co podkreślam nieustannie – to także wspaniała, sentymentalna podróż do wspomnień z dzieciństwa, gdzie komiksowy rynek w naszym kraju – zwłaszcza w obrębie komiksów dla dzieci – nie był przesadnie rozbudowany o zachodnie wydawnictwa, więc akurat opowieści o Kaczorze Donaldzie były jednymi z czołowych historyjek obrazkowych tamtego okresu.

I owszem, można by się spierać, czy obecnie – w dobie politycznej poprawności – krytyka mogłaby wszystkiemu przyklasnąć i czy wiele z elementów, motywów, fragmentów prezentowanych m.in. w tym tomie komiksów znalazłoby dydaktyczną aprobatę. Jednak osobiście uważam, że „Syn Słońca” Dona Rosy jest zdecydowanie jednym z najfajniejszych komiksowych wydawnictw, jakie trafiły na rynek w 2019 roku i zdecydowanie polecam go każdemu, niezależnie, czy ma lat kilka, czy też kilkadziesiąt. To nadal znakomita zabawa, która dla tych nieco starszym rozbudowana została o ciekawy i obszerny materiał historyczno – publicystyczny autorstwa samego Dona Rosy, galerię oryginalnych okładek oraz rozbudowany biogram, obfitujący w wiele archiwalnych zdjęć.

Nowa seria egmontowską z Kaczogrodu to według mnie strzał w dziesiątkę i zdecydowanie materiał, którym każdy fan komiksów powinien się zainteresować. W końcu wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi. Warto to sobie czasem przypomnieć. Polecam. 

Wujek Sknerus i Kaczor Donald, tom 1: Syn Słońca

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz: Don Rosa, Gary Leach. Rysunki: Don Rosa. Egmont 2019.

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply