Gorący temat

Yans. Wydanie zbiorcze, tom 2 – sentymentalny powrót do przygodowej fantastyki [recenzja]

„Yans”, jako seria, mająca w dużej mierze w naszym kraju status kultowej, gra obecnie głównie na sentymencie starszych czytelników do historii czytanych w dzieciństwie. Publikowane bowiem były one w cyklu wydawniczym Komiks – Fantastyka w latach 1988-1990, a później, po roku dwutysięcznym, wznowione przez Egmont. I choć komiks trochę się zestarzał, zwłaszcza fabularnie, to jednak ze względu na bardzo dobrą stronę graficzną nadal zasługuje na uwagę.

W drugim tomie zbiorczym następuje przede wszystkim zmiana na stanowisku rysownika. Ostatnim albumem narysowanym przez Grzegorza Rosińskiego jest „Prawo Ardelii”, notabene kończące pewien fabularny etap całego cyklu. Następcą autora Thorgala (który porzucił „Yansa” ze względu na zintensyfikowanie prac nad swoim flagowym tytułem) został jego rodak – Zbigniew Kasprzak, znany jako KAS. Rosiński wybrał go nie tyle ze względu na narodowość, ale przede wszystkim przez duże podobieństwo stylistyczne jego i swoich prac. I trzeba przyznać, że nawet po latach ta decyzja wydaje się jak najbardziej słuszna. Kreska Kasprzaka jest bardzo zbliżona do stylu Rosińskiego. Zwłaszcza w „Planecie czarów” – pierwszym narysowanym przez niego albumie – kiedy KAS jeszcze mocno stara się naśladować charakterystyczną manierę rysowania swojego poprzednika. W późniejszych albumach pozwala już sobie na większe zaakcentowanie własnego stylu.

Fabularnie poziom jest mocno zróżnicowany. Widać, że Duchateau z jednej strony bardzo elastycznie – jeśli można tak to określić – podchodził do spójności fabularnej swojej serii, dopasowując go swobodnie do aktualnej potrzeby. Co – niestety – obfituje w liczne nieścisłości, by nie rzec, że scenariuszowe bzdury, które dostrzeże z łatwością co bardziej uważny czytelnik. Mimo, że kolejne albumy są luźno powiązane z główną osią fabuły, to jednak stanowią też w dużej mierze samodzielne, częściowo zamknięte historie, rozgrywające się tylko w obrębie pojedynczego albumu. I – pomijając wieńczące fabułę rysowaną przez Rosińskiego „Prawo Ardelii”, które domyka bezpośrednio wcześniej rozpoczęte wątki, tak już w Planecie czarów” scenariusze jasno wskazują, że autor nie do końca miał pomysł na dłuższą opowieść i tworzył w miarę niezależne historie, które nie musiały być kontynuowane, a seria mogła zostać zakończona w każdym momencie.

W „Prawie Ardelii”, jak i w tomach wcześniejszych zwraca uwagę klasyczne ujęcie motywu bohatera, który staje na czele rewolucji, by zmienić ustalony porządek zastanego świata i oddać władzę w ręce ludu. Motyw mocno zużyty przez popkulturę ubrany został w ciekawy wizualnie sztafaż, jednak sama główna oś fabuły nie powala oryginalnością. Już ciut lepiej jest w kolejnych, pojedynczych tomach rysowanych przez Kasprzaka. Tam może i nagromadziło się wiele nieścisłości i nielogiczności, ale same zarysy fabuły są zdecydowanie ciekawsze. Czy to „Planeta czarów”, rozwijająca koncepcję „żywej” planety, czy „Dzieci nieskończoności”, eksplorujące nie tylko motyw odwiecznego pragnienia władzy, ale też zadające pytanie, czy próba sterowania społeczeństwem w celu osiągnięcia z góry narzuconego i w zarysie właściwego społecznego modelu jest słuszne w samej swojej podstawie, czy w końcu „Oblicze potwora”, flirtujące nie tyle z SF, co z konwencją horroru, skupiające się na tym, jak naprawdę powinniśmy definiować człowieczeństwo.

I choć odczytywane obecnie opowieści Duchateau wypadają nieco trywialnie, to jednak nie da się ukryć, że postrzegane przez pryzmat sentymentu do starej, przygodowej fantastyki nadal potrafią przysporzyć wiele radości przy lekturze.

Reasumując – kolejny tom zbiorczy „Yansa” to rzecz zdecydowanie dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie czasy dzieciństwa i poznać kawałek niezbywalnej historii europejskiego (a poniekąd też polskiego) komiksu. Dla młodego, wychowywanego już od podstaw na amerykańskich, superbohaterskich opowieściach o trykociarzach może się okazać zbyt retro, zwłaszcza w warstwie fabularnej.

Zbiorcze wydanie Egmontu okraszone jest ciekawymi materiałami dodatkowymi – nie tylko sporą ilością grafik (wraz z wyjątkowym dwu-planszowym komiksem „Cztery kroki w chmurach”), ale też interesujący rys historyczny, opowiadający nie tylko o genezie rozwoju serii, ale też karierach poszczególnych twórców, co rzuca szersze światło także na ówczesny odbiór „Yansa” i wyjaśnia jego kultowy już obecnie w wielu kręgach status.

Yans Tom 2

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz A.P. Duchateau. Rysunki. G. Rosiński i Z. Kapsrzak. Tłumaczenie Wojciech Birek. Wydawnictwo Egmont 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz? – jeszcze raz [recenzja]

Piotr Nowacki i Bartosz Sztybor stworzyli komiks, którego tytuł trzeba przeczytać co najmniej jeszcze raz, …

Leave a Reply