Zemsta Hrabiego Skarbka – arcydzieło komiksu w nowym wydaniu [recenzja]

Materiały promocyjne wydawcy

„Zemsta Hrabiego Skarbka” to jedno z największych dzieł w dorobku Grzegorza Rosińskiego, dodatkowo narysowane do znakomitego scenariusza Yvesa Sente.

Ten album – wzbogacony zresztą o erotyczne szkice Rosińskiego – to jedna z najważniejszych tegorocznych publikacji Egmontu ( mimo iż formalnie jest wznowieniem) i dorównywać mu może jedynie cudowna „Indyjska włóczęga” Aryolesa i Guarnido, również opublikowana w tym wydawnictwie.

Jeśli znacie klasyczną powieść Aleksandra Dumasa „Hrabia Monte Christo”, to macie doskonały przedsmak, co czeka was w niniejszym albumie. Mroczna, bogata w erotyczne wątki opowieść o sztuce, pożądaniu, dekadenckim środowisku paryskim i palącym pragnieniu zemsty. Do tego wzmianki o bolesnej historii Polski, polskie korzenie głównego bohatera, a nawet jego powinowactwo z Fryderykiem Chopinem, który zresztą pojawia się w niebagatelnej roli na kartach komiksu… Jeśli nadal Wam mało, to dorzućcie jeszcze piratów, proces sądowy, pojedynki szermiercze i mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji. I macie „Zemstę Hrabiego Skarbka” – najlepszy komiks w dorobku zarówno Sente, jak i Rosińskiego.

Ten komiks w warstwie scenariusza rzeczywiście potrafi zauroczyć swoją złożonością, starannością skomplikowanej kreacji i wielowątkowością. Nie dziwi mnie zupełnie, że Sente otrzymał za scenariusz do niego nagrodę Saint Michel Belgijskiej Izby Ekspertów Komiksu w 2006 roku.

Historia opowiedziana przez francuskiego scenarzystę w pierwotnej wersji była znacząco ostrzejsza, niż finalny produkt. Rozbuchany erotyzm miał pojawić się na kartach komiksu, jednak skończyło się jedynie na szkicach Rosińskiego, który ostatecznie nie zgodził się na włączenie ich do komiksowego albumu. Rosiński mógł stać się kolejnym z tuzów erotycznego komiksu, po choćby Milo Manarze, jednak nie odważył się na tak kontrowersyjny krok w karierze A szkoda, bowiem plansze, które trafiły do niniejszego wydania, oraz niezwykły malarski talent naszego artysty dałyby – zapewne – fascynujące połączenie. Obecnie pozostaje nam cieszyć się podstawową wersją historii, bowiem Sente na tyle umiejętnie skonstruował scenariusz całej opowieści, ze wyłączenie śmiałych erotycznych scen nijak nie zaburza toku samej historii, a co najwyżej więcej pozostawia w niedopowiedzeniu.

Mimo, iż otrzymujemy tylko zarysowane plansze, to z pewnością nie tylko podnoszą one wartość artystyczna obecnej edycji „Zemsty Hrabiego Skarbka”, ale i całościowo sam album czynią pełniejszym, wyczerpującym do końca artystyczny zamysł scenarzysty.

‘Zemsta Hrabiego Skarbka” to przede wszystkim przypowieść o tak palącym pragnieniu zemsty, iż determinuje ona wszystkie nasze ruchy, wszelkie pragnienia i każdy ruch, który staje się podporządkowany tylko jednemu celowi. Wykorzystanie – jako tła – krwawej polskiej historii, poprzez uczynienie tytułowym bohaterem polskiego imigranta we Francji, który stara się niejako zerwać z utraconym w Ojczyźnie życiem, poprzez przyjęcie pseudonimu i paranie się malarstwem. Fascynacja pięknem kobiecego ciała szybko zaczyna dominować w jego twórczości, a w dekadenckim Paryżu nie trudno o odpowiednie muzy…

jednak zarówno niezwykły talent, jak i gorąca polska krew oraz honor szybko sprowadzają na naszego bohatera kłopoty. Oskarżony o morderstwo, musi uciekać. Tak zaczyna się jego niezwykła podróż, która zakończy się kilkanaście lat później… i która poznamy, krok, po kroku, kiedy powróci, by odzyskać należne dobre imię, honor, majątek… i spokój duszy.

Historia opowiedziana przez Sente zdaje się – na pierwszy rzut oka – przeładowana wręcz wątkami. Jest w rzeczywistości jednak utkaną misternie pajęczyną zależności i niuansów, z których, krok, po kroku, element po elemencie, wyłania się naszym oczom pełny obraz. Mimo mocno nacechowanego erotyzmem sztafażu komiksowych zdarzeń nie ma tu wulgarności, nie ma przesadyzmu ( co odważniejsze sceny pozostały tylko w warstwie szkiców), a całość tchnie emocjonalną siłą i ekspresją kryjącą się w tragizmie losów głównej postaci.

W warstwie graficznej – ten album to swoista doskonałość. Arcydzieło w dorobku Rosińskiego, jego, chyba najdoskonalsza, praca. A zarazem przykład jednego z najwybitniejszych komiksów frankońskiej szkoły, jakie stworzono.

Misternie przygotowane, dopracowanie w najwyższym stopniu plansze doskonale oddają grozę, zmysłowość i tajemnicę, jakie kryją się w samej historii, a jednocześnie nie są tylko ubogim uzupełnieniem opowieści, a wręcz odwrotnie. Cała historia zdaje się służyć mistrzowskiej kresce Rosińskiego, jego ujmującemu nasyceniu szkiców barwami. To zdecydowanie uczta dla miłośnika komiksowej sztuki. I nie ma co ukrywać – takie albumy, jak „Zemsta Hrabiego Skarbka” dopiero ukazują pełnię talentu rysownika.

Zdecydowanie, wznowienia klasycznych dzieł Rosińskiego, przygotowywane przez Egmont obejmują nie tylko prace najważniejsze w jego osobistym dorobku, ale też stanowią znakomity przekrój najwybitniejszej sztuki komiksowej ogółem i są – dla fascynatów europejskiej szkoły komiksu – najzwyklejszym „must have”. Zwłaszcza, że Egmont pokusił się o starannie przygotowane, wielkoformatowe wydania, której jeszcze mocniej uwypuklają zalety komiksu.

Zemsta Hrabiego Skarbka

Nasza ocena: - 100%

100%

Scenariusz Yves Sente. Rysunki Grzegorz Rosiński. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

ElfQuest, tom 1 – legenda niezależnego komiksu [recenzja]

„ElfQuest, tom 1″ to z jednej strony rzecz bardzo ciekawa, bowiem Wydawnictwo Amber, odpowiadające za …

Leave a Reply